"Podwyższanie do 67 lat wieku emerytalnego dla kobiet to jest horrendum. My się na to nigdy nie zgodzimy. Kobiety, a w szczególności kobiety pracujące fizycznie, albo półfizycznie (...) już dzisiaj protestują, tak na ulicy, nie w sensie demonstracji, tylko zaczepiając naszych posłów.

To jest nieludzkie (...); to także uderza w polską rodzinę, bo proszę pamiętać, że tam, gdzie dzieci są w rodzinach, to bardzo często są, dlatego że jest babcia. Babcia, która jest jeszcze w dobrej formie, jest w stanie znaczną część tego wysiłku, związaną z wychowaniem dzieci, szczególnie małych dzieci wziąć na siebie.

To jest dla przyszłości Polski bardzo, bardzo ważne i to jest pomysł z piekła rodem, tak bym to określił. Takie małpowanie, coś jest w Niemczech, to musi być w Polsce, taka bardzo daleko posunięta zależność psychiczna, mentalna, charakterystyczna dla tej władzy, charakterystyczna także dla obecnego premiera.

(...) Sama zasada 67 lat dla kobiet jest w polskich warunkach całkowicie nie do przyjęcia. To może być co najwyżej prawo dla kobiet".