MEN przesuwa bowiem obowiązek wejścia sześciolatków do szkół z 1 września 2012 roku na 1 września 2014 roku, ale nie znosi obowiązku posyłania do zerówki pięciolatków. Dzieci, których po obowiązkowej zerówce rodzice nie poślą do pierwszej klasy, spędzą w niej kolejny rok. Według szacunków MEN w 2012 roku ma to być aż 60 proc. rocznika.

Urzędnicy MEN przekonują, że placówki opracują dla nich specjalny program, rozszerzający zdobytą wcześniej wiedzę i umiejętności, który będzie uwzględniał ich potrzeby rozwojowe. Oznacza to, że dzieci w zerówce bis będą de facto realizowały jeszcze raz program zerówki albo uczyły się tego, czego ich rówieśnicy w pierwszej klasie.

MEN twierdzi, że wszystko jest w porządku. Jak zwykle

– Nie ma najmniejszego problemu w rozszerzaniu podstawy programowej dla przedszkolaków. Możemy ćwiczyć czytanie, proste rachunki, wykonywać zadania, które ułatwią im pisanie, wykonywać obserwacje przyrodnicze. Możemy wręcz dostosować ten program do indywidualnego nauczania – zapewnia Katarzyna Kozakowska, dyrektorka Przedszkola nr 38 w Zielonej Górze. Jednak żeby te działania miały sens, indywidualny tryb nauczania powinien być kontynuowany w szkole.

– Z moich obserwacji wynika, że tak niestety nie jest. Rodzice narzekają, że dzieci, które w naszym przedszkolu na zajęciach czytały, w szkole znów uczą się literek – dodaje Kozakowska. Wtóruje jej Jacek Wawel, dyrektor kilku warszawskich przedszkoli z marką Pomarańczowa Ciuchcia. – W takim wariancie dzieci na lekcjach w szkole po prostu się nudzą – mówi. I dodaje, że autorskie programy nauki realizowane w małych grupach przedszkolnych rozwijają w dzieciach właściwości poznawcze, które później są wyhamowywane przez masowy tryb nauczania w szkołach.

Podpowiada też rodzicom, by wybierając szkołę, decydowali się na taką, która będzie oferowała poszerzanie zdobytych już umiejętności. Wskazuje, że jest to także pole do nawiązywania współpracy pomiędzy przedszkolami a szkołami. Szczególnie że zgodnie z proponowanymi przez MEN standardami teraz rodzice chcący posłać sześcioletnie dziecko do szkoły nie będą potrzebowali już zgody poradni psychologiczno-pedagogicznej. Były wiceminister edukacji i były kurator, obecnie poseł PiS Sławomir Kłosowski, wskazuje na jeszcze jeden problem, jaki wiąże się z nowymi rozwiązaniami. – Po każdym etapie kształcenia wychowawca musi opisać umiejętności, jakie zdobył uczeń. To oznacza, że w którymś momencie te oceny będą się dublowały. Takiej sytuacji nie przewiduje obecny system edukacji – mówi Kłosowski. W jego ocenie oznacza to skazanie sześciolatków na obowiązkową repetę. Jego klub będzie się domagał nadzwyczajnego posiedzenia sejmowej komisji edukacji w tej sprawie. – Jedynym łagodnym wyjściem z sytuacji wydaje się zliberalizowanie obowiązku posyłania do zerówki pięciolatków – mówi.

O wszystkie te wątpliwości zapytaliśmy resort edukacji. MEN wyjaśnia, że nauczyciele przedszkoli i szkół mają obowiązek przygotowywać autorskie programy, wspomaga ich Centralny Ośrodek Doskonalenia Nauczycieli. Ogłosił on konkurs na opracowanie materiałów dydaktycznych, a od piątku ruszyła strona, która ma pomóc w realizacji rozszerzonego nauczania w zerówce.