– Polacy pracujący poza granicami kraju nie mieli żadnych wątpliwości, czy wybrać dalszą pracę zawodową, czy świadczenie. Dla tej grupy osób w czasie spowolnienia gospodarczego emerytura wypłacana przez ZUS gwarantuje bezpieczeństwo finansowe – mówi Wojciech Nagel, wiceprzewodniczący Rady Nadzorczej ZUS, ekspert ubezpieczeniowy Business Center Club (BCC).

Jednocześnie wyjaśnia, że wielu zagranicznych pracodawców chętnie zgodziło się na rozwiązanie stosunku pracy z polskimi emerytami nawet na jeden dzień. Z ich punktu widzenia polski system emerytalny jest niestabilny i dlatego poszli na rękę swoim pracownikom.

Zwolnienia w Polsce

Także emeryci pracujący w Polsce musieli do końca września podjąć decyzję, czy wybierają aktywność zawodową, czy świadczenie z ZUS. Osoby zainteresowane otrzymywaniem emerytury musiały dostarczyć do zakładu świadectwo pracy potwierdzające rozwiązanie stosunku pracy. Okazało się, że takich osób jest zdecydowanie mniej, niż planował to rząd.

W oddziale ZUS nr 1 w Warszawie na 14 728 osób kontynuujących zatrudnienie u dotychczasowego pracodawcy na dalszą pracę zdecydowało się tylko 1867 osób. Tym świadczeniobiorcom ZUS zawiesił wypłatę emerytur. W Lublinie świadczenia zostały zawieszone 2067 osobom na 6694 dorabiających emerytów. W Ostrowie Wielkopolskim dane są jeszcze bardziej szokujące.

W październiku ZUS zaczął zawieszanie emerytur

Na 5673 osoby łączące pobieranie emerytury z pracą zawodową, dalsza wypłata świadczenia została zawieszona tylko 699 osobom. Także w Nowym Sączu pracę zawodową wybrało jedynie 461 osób na 5673 świadczeniobiorców. To oznacza, że wybrały one emeryturę zamiast pracy.

– Osoby te ze swojego punktu widzenia podjęły najlepszą decyzję. Przecież ZUS co miesiąc i tak wypłaci świadczenie – mówi prof. Robert Gwiazdowski, prezydent Centrum im. Adama Smitha, były przewodniczący Rady Nadzorczej ZUS.

Rząd się przeliczył

Eksperci wskazują, że po raz kolejny rząd przygotowując zmiany przepisów emerytalnych oszacował oszczędności (700 mln zł), opierając się na założeniu, że ubezpieczeni z własnej woli zrezygnują z emerytur. Tyle że założenia okazały się nierealne.

Rząd zakładał bowiem, że pracujący emeryci wybiorą masowo zatrudnienie, a nie świadczenia. Takich osób miało być ponad 47 tys. Z sondy przeprowadzonej przez „DGP” wynika, że jest ich około 10 proc. Według ZUS wypłata emerytury została zawieszona aż 39 389 osobom.

Tylko że w tej grupie ZUS uwzględnił również te osoby, które i tak musiałyby rozwiązać stosunek pracy, bo uzyskały prawo do świadczenia, zanim w życie weszła ustawa zwalniająca je z obowiązku powiadamiania pracodawcy o prawie do emerytury. W praktyce liczba przedstawiana przez ZUS jest więc zawyżona. Obejmuje też tych, którzy nabyli prawo do emerytury przed 8 stycznia 2008 r.

Wciąż nowe dane

Jednocześnie pracownicy oddziałów wskazują, że dane dotyczące zawieszanych emerytur zmieniają się każdego dnia.

– Odwieszamy wypłatę emerytur osobom, które dostarczają świadectwa pracy potwierdzające rozwiązanie stosunku pracy. Wiele z nich przedstawia je dopiero teraz, bo np. czekali na wypłatę nagrody jubileuszowej– dodaje Monika Gwiazdowska z oddziału ZUS w Siedlcach.