Około 200 tys. mężczyzn i 300 tys. kobiet – tyle osób, które w 2017 r. powinny przejść na emeryturę, będzie pracowało o rok dłużej. To efekt podnoszenia wieku emerytalnego: od początku 2013 r. co cztery miesiące wydłużany będzie o miesiąc. Z prognozy demograficznej GUS wynika, że dzięki temu w 2021 r., gdy wiek emerytalny będzie już wydłużony o pełne dwa lata – do 67 lat dla mężczyzn i 62 lata dla kobiet – takich osób będzie 900 tysięcy.

Eksperci chwalą pomysł, ale ostrzegają, że aby miał on ekonomiczny sens, konieczne jest podjęcie innych działań. – Już teraz rząd powinien zacząć zachęcać pracodawców do zatrudniania starszych osób. Potrzebne są konkrety – finansowe czy podatkowe – mówi prof. Zenon Wiśniewski z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu. Dodaje, że jest to konieczne, aby nie narastały problemy, z jakimi mamy do czynienia już dzisiaj – znalezienie pracy w wieku 50 lat i więcej jest niemal niemożliwe.

Z badań Centrum Ewaluacji i Analiz Polityk Publicznych Uniwersytetu Jagiellońskiego przeprowadzonych wśród pracodawców wynika, że najstarsze osoby, jakie są skłonni przyjąć do pracy, mają – w zależności od zawodu – od 40 do 47 lat. I tak, zdaniem samych przedsiębiorców, maksymalny wiek kandydatów do pracy w przemyśle, górnictwie i handlu wynosi 41 lat, w budownictwie i transporcie– 46 lat, a w firmach związanych ze zdrowiem i pomocą społeczną – 47 lat.

Równie dramatyczne są dane płynące z badań sondażowych przeprowadzonych przez prof. Elżbietę Kryńską z Uniwersytetu Łódzkiego. – Osoby starsze znajdują się w dużo gorszej sytuacji niż młode, o problemach których bardzo dużo się przecież dyskutuje – mówi naukowiec.

Eksperci jednym tchem wymieniają kilka przyczyn tego zjawiska. – Wśród pracodawców dominuje postrzeganie starszych pracowników jako droższych i mniej wydajnych niż ich młodsi o kilkanaście lat koledzy – ocenia Konrad Turek z Uniwersytetu Jagiellońskiego. – Pokutuje przekonanie, że starszym trudniej jest dostosować się do nowych rozwiązań związanych np. z technologiami czy sposobami obsługi klientów – mówi prof. Kryńska. Dodaje, że przedsiębiorcy często wychodzą z założenia, że tylko zatrudnianie młodych osób kreuje dobry wizerunek firmy, świadczy o jej prężności i nowoczesności. To jednak nie wszystko.

– Barierą w zatrudnianiu starszych osób jest też zagwarantowany im prawnie czteroletni okres ochronny. W tym okresie przed osiągnięciem wieku emerytalnego nie można ich zwolnić, oczywiście poza wyjątkowymi okolicznościami – podkreśla prof. Mieczysław Kabaj z Instytutu Pracy i Spraw Socjalnych. Jego zdaniem przedsiębiorcy zabezpieczają się w ten sposób przed problemami, gdyby na przykład pogorszyła się sytuacja finansowa ich firm.

Wszyscy zatem zgodnie podkreślają, że zmiany są nieodzowne. Równie ważne co samo wydłużenie wieku emerytalnego. Bez niego za 20 – 25 lat na jedną osobę w wieku emerytalnym przypadałyby tylko 2 osoby w wieku produkcyjnym. Dziś proporcja wynosi 1:4.

Emerytalna reforma Tuska

Zapowiadana przez premiera reforma systemu emerytalnego ma być rozłożona w czasie. Od początku 2013 roku wiek emerytalny ma być wydłużany o równy miesiąc co każde cztery miesiące. Zatem co roku będzie on wydłużał się o trzy miesiące, a co cztery lata – o rok. Docelowo ma wynosić 67 lat, zarówno dla kobiet, jak i dla mężczyzn. W przypadku kobiet poziom docelowy zostanie osiągnięty dopiero w 2040 roku, a w przypadku mężczyzn będzie to rok 2020. Zdaniem premiera dzięki temu emerytury będą znacząco wyższe. Na przykład kobiety będą mogły liczyć na świadczenie o 20 proc. wyższe. Zmiany dotyczyć będą również służb mundurowych. Ich pracownicy będą przechodzić na emerytury w wieku 55 lat, po 25 latach służby. Natomiast w górnictwie przywileje emerytalne będą utrzymane tylko dla tych, którzy pracują przy wydobyciu.