Administracja nadal nie zatrudnia niepełnosprawnych. W niektórych urzędach nie stanowią oni nawet pół procentu ogółu pracowników. Ma to zmienić nowelizacja ustawy o służbie cywilnej, która wchodzi w życie w najbliższą sobotę. Wiele wskazuje na to, że niepełnosprawni kandydaci do pracy nie przypuszczą jednak szturmu na urzędy. A to oznacza, że administracja nadal będzie płacić na Państwowy Fundusz Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych (PFRON).

Przyjazne gminy

Ustawa z 19 sierpnia 2011 r. o zmianie ustawy o służbie cywilnej i niektórych innych ustaw (Dz.U. nr 201, poz. 1183) obejmuje swoją regulacją prawie całą administracje publiczną, począwszy od samorządów, a kończąc na urzędach centralnych. W przypadku tych pierwszych osoba z orzeczoną niepełnosprawnością zostanie zatrudniona w urzędzie, jeżeli znajdzie się w piątce najlepszych kandydatów. Jeśli jeden z nich będzie chciał skorzystać z preferencyjnych warunków, musi już na etapie naboru przedstawić wraz z innymi wymaganymi dokumentami ten potwierdzający ograniczenie sprawności.

Nie ma żadnych przeszkód, aby pracę w urzędzie znalazł kandydat ze znacznym stopniem niepełnosprawności. Tak jest na przykład w urzędzie miasta w Poznaniu, który zatrudnia cztery takie osoby.

Korzystne rozwiązania dla niepełnosprawnych nie dotyczą jednak konkursu na wolne stanowiska kierownicze (np. naczelnika wydziału). Nic nie stoi jednak na przeszkodzie, aby na zwykłych warunkach ubiegały się o nie również osoby ze schorzeniami.

Bez przygotowania

Mimo tych zmian samorządy nie spodziewają się szturmu osób niepełnosprawnych na wolne stanowiska.

– Nasz urząd nie jest przystosowany do ich potrzeb – mówi Roland Fabianek, sekretarz Miasta Gorzów Śląski.

Podobnie jest w innych samorządach. Często wskazują także, że miałyby trudności w dostosowaniu czasu pracy niepełnosprawnych do pozostałych pracowników. W niektórych przypadkach czas pracy tych pierwszych nie będzie mógł bowiem przekraczać 7 godzin na dobę (jeśli tak orzeknie lekarz).

Prawnicy przestrzegają jednak przed lekceważeniem nowych przepisów.

– Ustawodawca nie wskazał wprost konsekwencji za przeprowadzenie naboru z pominięciem niepełnosprawnych kandydatów – mówi Monika Rubaj-Królikowska, radca prawny w gminie Ustka.

Wskazuje jednak, że w takim przypadku wójt czy też burmistrz jako funkcjonariusz publiczny może ponosić odpowiedzialność karną za przekroczenie uprawnień lub niedopełnienie obowiązków (art. 231 k.k.).

Problemy z opisem

Urzędy, w których niepełnosprawni nie stanowią co najmniej 6 proc. ogółu zatrudnionych, od najbliższego poniedziałku muszą już na etapie ogłoszenia o naborze zamieszczać informację o tym, że jednostka nie spełnia tego wymogu, oraz szczegółowy opis stanowiska. Urzędnicy mają problem z wypełnieniem ostatniego z tych warunków.

– Przy ogłaszaniu naboru nie zamierzamy szczegółowo opisywać stanowiska, tylko wskażemy np., że miejsce pracy jest na parterze. Dodatkowo podamy numer telefonu, aby zainteresowana osoba mogła zadzwonić i dopytać o szczegóły – mówi Wojciech Kasprzak, zastępca dyrektora wydziału organizacyjnego Urzędu Miasta w Poznaniu.

Dodaje, że opisy nie będą zbyt szczegółowe. Nie wskażą one np. szerokości korytarzy w budynku, choć ta informacja miałaby znaczenie np. dla osób poruszających się na wózku. Urzędy tłumaczą jednak, że w opisie stanowiska wskażą np., że dana praca nie jest wskazana dla osób z niepełnosprawnością ruchową.

– Taki opis będzie oznaczał, że konkurs jest przeprowadzany wadliwie i kandydat będzie mógł go podważyć. Nie można generalizować i przekreślać szansy wszystkich z różnego rodzaju niepełnosprawnością ruchową – mówi Stanisław Piechota, poseł PO, współautor ustawy.