ARiMR 7 października zakończyła trzeci nabór wniosków o pomoc z Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich na tworzenie i rozwój mikroprzedsiębiorstw. Tym razem padł rekord, bo wnioski złożyło 15,7 tys. osób, które łącznie ubiegają się o 3,2 mld zł. Agencja ma do podziału w tym naborze 2,5 mld zł. Jak sprawdziliśmy, pieniądze szybko do nich nie dotrą.

Z sondy „DGP” wynika bowiem, że w niektórych oddziałach wojewódzkich ARiMR prawie co trzeci wniosek został złożony tylko po to, żeby mógł być brany pod uwagę w konkursie. Nie zawiera jednak podstawowych informacji, np. o jaką kwotę przedsiębiorca wnioskuje i na co ją chce przeznaczyć.

Wystarczy, że firma złoży niepełny wniosek, i już widnieje w systemie ARiMR

– Około 70 proc. wniosków jest przemyślanych, ale również nie są w pełni kompletne, nie zawierają kosztorysów i załączników. Takie, które nie wymagają żadnych uzupełnień, należą do rzadkości – tłumaczy Wojciech Ochodek z małopolskiego oddziału ARiMR.

Dzięki temu, że przedsiębiorca złoży niekompletny wniosek, widnieje w systemie jako potencjalny beneficjent starający się o dofinansowanie, a niezałączone do wniosku dokumenty i informacje kompletuje już po terminie na wezwanie agencji.

Jak twierdzą eksperci, ARiMR dała przedsiębiorcom zbyt mało czasu na przygotowanie wniosków. W tegorocznym naborze dla mikroprzedsiębiorców okres pomiędzy ogłoszeniem konkursu a ostatecznym terminem naboru wynosił niewiele ponad miesiąc.

– Agencja wymaga np. w przypadku zakupu maszyn, aby dołączyć do wniosku co najmniej trzy oferty potencjalnych dostawców. Postępowanie ofertowe jest czasochłonne, więc wnioskodawcom trudno jest się wywiązać z tego obowiązku – mówi Aleksander Szalecki z firmy doradztwa europejskiego Stratego.

Takich problemów nie byłoby, gdyby ARiMR ogłaszała harmonogramy naborów z wielomiesięcznym wyprzedzeniem. Przedsiębiorcy mogliby w tym czasie skompletować dokumenty.