Kilkanaście miast domaga się od Ministerstwa Finansów zwrotu kosztów poniesionych w związku z utrzymaniem ośrodków pomocy społecznej i wypłatą zasiłków dla najbardziej potrzebujących. Niektóre grożą resortowi skierowaniem spraw do sądu. Tylko w przypadku największych miast zrzeszonych w Unii Metropolii Polskich chodzi o kwotę niemal 22 mln zł.

W czerwcu tego roku samorządy w całym kraju otrzymały od wojewodów pisma informujące, że rząd zmniejszył o 20 proc. pulę środków przeznaczoną na wypłaty zasiłków. Różnicę miasta, gminy i powiaty musiały pokryć z własnej kieszeni. Ministerstwo Finansów podjęło taką decyzję, powołując się na art. 128 ust. 2 ustawy o finansach publicznych, który określa maksymalną wysokość dopłaty z budżetu do kosztów realizacji zadania.

Z nieoficjalnych informacji wynika, że Ministerstwo Finansów zamierza się wycofać z pomysłu i od początku 2012 r. powróci do stuprocentowego finansowania zasiłków. Jednak miastom to nie wystarcza. – Od czerwca z własnej kieszeni wyłożyliśmy 600 tys. zł. Gdyby nie pieniądze samorządu, to w listopadzie i grudniu 500 osób w ogóle nie dostałoby wsparcia – mówi Jerzy Konopski, dyrektor MOPS w Legnicy. – Jeżeli trzeba, będziemy walczyć na drodze sądowej. Jesteśmy do tego zmuszeni, stoimy pod ścianą – dodaje prezydent Legnicy Tomasz Krzakowski. – Rząd zaskoczył nas decyzją o obniżeniu finansowania składek w połowie roku budżetowego. Ponieśliśmy duże koszty i domagamy się rozliczenia za 2011 r. – przyznaje w „DGP” Ewa Kamińska wiceprezydent Gdańska ds. polityki społecznej. Dodaje, że wraz z innymi miastami zrzeszonymi w UMP. Gdańsk przygotował oficjalne stanowisko w tej sprawie i kilka tygodni temu przekazał je resortowi. Odpowiedzi jeszcze nie otrzymał.

Zdaniem samorządowców stuprocentowe dotowanie zasiłków przez państwo gwarantują im odrębne regulacje ustawowe o finansowaniu zadań własnych, jak ustawa z 2009 r. dotycząca zmian w organizacji i podziale zadań administracji publicznej w województwie. – Ani ta ustawa, ani ustawa o pomocy społecznej nie określiły poziomu dofinansowania tych zadań własnych – odpowiada im Ministerstwo Finansów. Resort dodaje, że od 1 stycznia 2010 r. ogólna zasada ustalania dotacji dla gmin – wobec braku odmiennych uregulowań – podlega każdorazowej korekcie w toku wykonywania budżetu.

Eksperci nie dają samorządom dużych szans. Jednak jeśli MF faktycznie wycofa się z pomysłu niższych dotacji w 2012 r., dla lokalnych władz będzie to dobry pretekst do zaostrzenia walki o pieniądze.