Od kwietnia przybyło 40 nowych miejsc opieki nad dziećmi. Tak wynika z danych przesłanych wojewodom przez gminy. Nie ma boomu, bo samorządów nie stać na ich zakładanie. Nie zatrudniają też dziennych opiekunów, którzy mogliby zajmować się dziećmi w swoich domach. Do tej pory taką pracę podjęły tylko trzy osoby.

Niewielkim zainteresowaniem cieszą się też szkolenia dla osób, które nie mają odpowiednich kwalifikacji, a chciałyby zajmować się maluchami. Dzieje się tak, mimo że są szkoły i firmy, które oferują możliwość ukończenia niezbędnych kursów. Część z nich po ogłoszeniu naborów jednak rezygnuje z ich prowadzenia, bo nie mogą skompletować nawet jednej grupy. Bezrobotnych mogłyby na takie szkolenia kierować urzędy pracy, ale te twierdzą, że mają zbyt mało pieniędzy na aktywizację zawodową.

Szkolenie z certyfikatem

Ustawa z 4 lutego 2011 r. o opiece nad dziećmi do lat 3 (Dz.U. nr 45, poz. 235) przewiduje różne typy szkoleń, w zależności od tego, czy mają uzupełnić tylko wiedzę przyszłego opiekuna, czy przygotować go do pracy od podstaw. Jeżeli więc osoba nie ma np. wykształcenia pedagogicznego i żadnego doświadczenia w pracy z małymi dziećmi kurs, który musi odbyć, wynosi 280 godzin dla opiekuna w żłobku oraz 160 godzin dla dziennego opiekuna. Jednocześnie osoby, które chciałyby podnieść swoje kwalifikacje, mają ograniczoną możliwość wyboru instytucji szkoleniowej. Jest to związane z tym, że prawo do prowadzenia szkoleń, których ukończenie pozwala na podjęcie takiej pracy, mają tylko te instytucje, które opracują program zgodny z rozporządzeniem ministra pracy i polityki społecznej, a następnie zostanie on zatwierdzony jego decyzją. Do tej pory taką zgodę uzyskało 50 firm.

Jak sprawdziliśmy, większość z nich przeprowadziła już pierwsze kursy lub jest w trakcie ich realizowania. Jednak jak zauważają, zainteresowanie ich odbyciem jest mniejsze, niż oczekiwano.

– Wiele osób ogranicza się do telefonów i pytań o zasady uczestnictwa w kursie, czas jego trwania i uprawnienia, jakie daje – mówi Jadwiga Zielińska z Niepublicznego Ośrodka Kursowego „Notus” w Wodzisławiu Śląskim, który szkoli obecnie 12 osób na opiekuna w żłobku lub klubie dziecięcym.

Instytucje szkolące, mimo że ogłaszają się w lokalnych mediach i oferują kursy w trybie dziennym lub weekendowym, mają też problemy ze znalezieniem dostatecznej liczby osób, aby utworzyć grupę szkoleniową.

– W pierwszym zakończonym już kursie wzięło udział 15 osób, drugie planowaliśmy rozpocząć 2 grudnia, ale na razie zgłosiło się 7 osób, więc możliwe, że data ta zostanie przesunięta – mówi Mirosława Kędziora, dyrektor Lubuskiego Centrum Edukacji Samorządowej i Specjalistycznej w Gorzowie Wielkopolskim.

Zlecenie z urzędu

Joanna Wojnar z Europejskiego Centrum Edukacyjnego (ECE) w Opolu zwraca uwagę, że problemu ze znalezieniem uczestników nie ma w sytuacji, gdy szkolenie jest realizowane na zlecenie powiatowych urzędów pracy (PUP) dla bezrobotnych. ECE przeszkoliło w ten sposób 10 osób, a firma Szkoleniowiec z Poznania 8 opiekunek zgłoszonych przez PUP w Gnieźnie.

– Szkolenie było prowadzone w lipcu i sierpniu, a po jego zakończeniu 6 osób jest obecnie na stażu w różnych placówkach opieki – mówi Hanna Nowakowska, zastępca dyrektora PUP w Gnieźnie.

Popularność tych szkoleń wynika z tego, że przyszły opiekun nie ponosi jego kosztów, bo opłaca je urząd pracy. Ten jest dość wysoki, bo cena w przypadku pełnego kursu na opiekuna w żłobku wynosi od 1,5 tys. zł do nawet 2 tys. zł, niewiele tańsze jest szkolenie dla dziennego opiekuna.

Urzędy pracy jednak rzadko zlecają takie szkolenia ze względu na obcięcie w tym roku środków na aktywizację zawodową bezrobotnych, w tym m.in. na organizację szkoleń.

– Ponieważ nie mieliśmy już pieniędzy z Funduszu Pracy, planowaliśmy przeszkolenie 16 opiekunek za pieniądze z UE, jednak nasz projekt nie został wybrany w konkursie – mówi Małgorzata Stanioch, dyrektor PUP w Kielcach.

Edward Tymoszyński, dyrektor PUP w Białej Podlaskiej, dodaje, że nie wiadomo, czy takie szkolenia zostaną zaplanowane w przyszłym roku, bo to też będzie zależało od wysokości kwoty na aktywizację, jaką otrzyma urząd.

Potencjalni opiekunowie nie muszą jednak czekać na zorganizowanie szkolenia grupowego przez urząd, bo mogą zwrócić się o indywidualne zrefundowanie jego kosztów, w sytuacji gdy sami znajdą odpowiedni kurs.

– Bezrobotny musi dodatkowo uzasadnić celowość jego odbycia i uprawdopodobnić możliwość znalezienia pracy – mówi Maria Kulińska, dyrektor PUP w Bełchatowie.

Dodaje jednak, że do tej pory nikt nie zgłosił się z wnioskiem w sprawie sfinansowania takiego szkolenia.

Bez gwarancji pracy

Zdaniem Izabeli Kułakowskiej z Instytutu Małego Dziecka im. Astrid Lindgren w Poznaniu do zapisywania się na kursy oprócz wysokiej ich ceny zniechęca właśnie brak perspektyw na zatrudnienie. Jeszcze gorzej jest w przypadku dziennych opiekunów, którzy mieli być formą opieki domowej, alternatywnej dla droższych do założenia i utrzymania żłobków. W ich przypadku poważne utrudnienie stanowi długotrwała procedura wyboru, która wymaga przeprowadzenia konkursu, i to, że są zupełnie nową formą opieki, dotąd w Polsce nieznaną.

– W związku z tym, że gminy nie ogłaszają na razie konkursów, osoby wolą odbyć szkolenie na opiekuna w żłobku lub klubie dziecięcym, które jest wprawdzie dłuższe, ale zawiera elementy wymagane przy kursie na dziennego opiekuna. Pozwala więc uzyskać podwójne kwalifikacje – mówi Mirosława Kędziora.