Większość z początkujących przedsiębiorców to byli pracownicy, którzy na rynku niemieckim funkcjonują od kilku lub kilkunastu miesięcy. Gdy poznali tamtejsze realia, zorientowali się, że znacznie więcej zarobią, pracując na swoim.

Ostatnio pojawiają się spółki informatyczne, elektroniczne, graficzne, a także zajmujące się kreacją sztuki. Tych ostatnich najwięcej jest w Berlinie, do którego ściągają artyści z całego świata. Polacy zakładają galerie, organizują koncerty, festiwale.

– Nie jest to bardzo zyskowna działalność, ale jeśli ktoś przedstawi ciekawy program, dobry biznesplan i wie, jak uzyskać subwencje i dotacje, to można z tego całkiem przyzwoicie żyć – mówi Lucyna Królikowska, właścicielka firmy, która ostatnio zorganizowała warsztaty dla polskich i niemieckich kompozytorów finansowane z budżetu miasta.

Obecnie tylko w Berlinie działa ponad 8 tys. firm zarejestrowanych przez Polaków i jak wynika z obserwacji Stowarzyszenia NIKE Polska Przedsiębiorczość, ich liczba rośnie. Jest to m.in. zasługa prostej i taniej procedury rejestracyjnej. Formalności można załatwić tu w jeden dzień, w jednym urzędzie, a wszystkie koszty zamkną się w kwocie 30 euro. Nie jest też wymagany żaden kapitał, ale trzeba mieć niemiecki adres. Z tym jednak Polacy radzą sobie bardzo dobrze: w Berlinie wiele jest adresów, pod którymi za niewielką opłatą można zarejestrować firmę. W niektórych mieszkaniach jest ich nawet kilkadziesiąt.

Zasady działalności gospodarczej na własny rachunek są w Niemczech bardzo zbliżone do tych, jakie obowiązują w Polsce. Tu i tam trzeba wypełnić wniosek, zdobyć numer identyfikacji podatkowej, założyć konto bankowe, prowadzić rachunkowość i systematycznie płacić podatki. Ich wysokość uzależniona jest od dochodów i ci, którzy zarabiają do 13 000 euro, płacą tylko 14 proc., czyli mniej niż w Polsce. Przekroczenie tej kwoty oznacza jednak wzrost podatku do 24 proc.

– To więcej niż w Polsce, ale w Niemczech można znacznie większe kwoty odpisywać od podstawy opodatkowania – mówi Georg Jaster, adwokat Tigges Rechtsanwaelte. – W efekcie więc prowadzenie działalności może być bardziej opłacalne.

Dodatkowo polscy przedsiębiorcy mogą korzystać z różnego rodzaju środków pomocowych i pożyczek.

W tym miesiącu specjalnie z myślą o polskich przedsiębiorstwach ruszył Instytut Mikrokredytowy, w którym właściciele mikrofirm mogą ubiegać się o kredyty. Ich oprocentowanie wynosi 8,5 proc., a maksymalna kwota wsparcia to 5 tys. euro (w wyjątkowych przypadkach może być więcej). Pożyczkę trzeba zwrócić w ciągu maksimum dwóch lat.

KOMENTARZ PRAWNY

Georg Jaster, adwokat z kancelarii Tigges Rechtsanwaete w Duesseldorfie

W Niemczech nie wystarczy sama rejestracja działalności gospodarczej. Konieczne jest jeszcze członkostwo każdej firmy w samorządzie gospodarczym. W zamian trzeba płacić składki. Rzemieślnicy muszą zgłosić się do Izby Rzemieślniczej (Handwerkskammer), a pozostali do Izby Przemysłowo-Handlowej (Industrie und Handelskammer). Opłata za przynależność do cechu rzemiosł wynosi 315 euro rocznie plus 0,75 proc. od wykazanego dochodu. Natomiast firmy zrzeszone w Izbie Przemysłowo-Handlowej płacą stałą opłatę uzależnioną do dochodu, np. przy 30 tys. euro rocznie – ok. 200 euro. Firmy, które w pierwszym roku nie osiągają wysokich dochodów, są z tych opłat zwolnione.

Jeżeli chodzi o kwoty ubezpieczeń, to są one zależne od branży, w której dana osoba prowadzi działalność.

Rzemieślnicy muszą zapłacić składki na kasy emerytalne w minimalnej wys. 508 euro.

W pierwszych trzech latach działalności, na wniosek płatnika, mogą być obniżone o 50 proc. Osoba, która płaciła przed podjęciem działalności na własny rachunek przez co najmniej 18 lat składki do kas emerytalnych, może na jej wniosek być zwolniona z ww. składek.

Osoby na samozatrudnieniu muszą też mieć ubezpieczenie na wypadek choroby i mają wybór: ubezpieczenie w kasie prywatnej lub ustawowej. Stawki kas prywatnych są bardzo różne i zależą m.in. od stanu zdrowia, wieku, pakietu, serwisu itp. Składki w kasach ustawowych wynoszą 15,5 proc. przychodu.