Tak wynika z projektu tzw. ustawy okołobudżetowej. Zamraża ona pensje menedżerów podlegających limitom płac zawartym w ustawie z 3 marca 2000 r. o wynagradzaniu osób kierujących niektórymi podmiotami prawnymi (Dz.U. nr 26, poz. 306 z późn. zm.). Pracodawcy domagają się zmiany tych przepisów.

– Nie ma żadnych podstaw do tego, aby w społecznej gospodarce rynkowej wynagrodzenia menedżerów były ograniczane ustawowo. Dziś osoby zarządzające firmami, które zatrudniają nawet kilka tysięcy osób są traktowani jak urzędnicy, choć nie przysługują im ich przywileje, a ponoszą znacznie większą odpowiedzialność – mówi Monika Gładoch, radca prawny, ekspert Pracodawców RP.

Na podstawie tzw. ustawy kominowej wynagrodzenie menedżerów zatrudnionych m.in. w przedsiębiorstwach państwowych i spółkach z większościowym udziałem skarbu państwa nie może przekraczać trzy-, cztero- lub sześciokrotności przeciętnego, miesięcznego wynagrodzenia w sektorze przedsiębiorstw. W trakcie ubiegłej kadencji Sejm przyjął ustawę, która znosiła te limity. Pensje członków zarządu państwowych spółek miała ustalać rada nadzorcza. Te zmiany zawetował jednak prezydent Lech Kaczyński, a Sejm weto przyjął. Przepisy nie weszły w życie. Po trzech latach od tego momentu i zmianach na najwyższych stanowiskach państwowych rządząca koalicja ma znacznie większe szanse na przyjęcie tego typu projektu.

– Jeśli nic się nie zmieni, będziemy przygotowywać skargę do Trybunału Sprawiedliwości UE na nierówne traktowanie podmiotów w działalności konkurencyjnej – mówi Monika Gładoch.

Sprawa nie trafi natomiast do Trybunału Konstytucyjnego, bo ten uznał, że art. 65 konstytucji RP, który zapewnia wolność wyboru zawodu i miejsca pracy, dotyczy pracowników, a nie pracodawców. W praktyce ustawę kominową – w imieniu menedżerów – mogłyby więc zaskarżyć nie organizacje zrzeszające firmy, lecz związki zawodowe, bo to one są przedstawicielami pracowników, w tym także tych najwyższego szczebla. A te mogą jedynie wykorzystać absurdalne przepisy i interpretacje. Bo związki na pewno nie będą podważać ustawy kominowej i bronić prezesów i dyrektorów.

– Na pewno będziemy się domagali ponownego rozpoczęcia prac nad tzw. ustawą o nadzorze właścicielskim, którą zajmował się już Sejm poprzedniej kadencji – mówi Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek, dyrektor departamentu badań i analiz PKPP Lewiatan.

Podkreśla, że miała ona doprowadzić do sprawniejszej prywatyzacji, uchylić ustawę kominową i uzależnić wysokość wynagrodzeń menedżerów państwowych spółek od tendencji rynkowych.

– Uchwalenie tej ustawy znalazło się na przygotowanej przez nas liście 35 rekomendacji dla nowego rządu. Będziemy się domagać ich realizacji – dodaje Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek.