Bezrobotni, którzy chcą otworzyć działalność, mogą ubiegać się na ten cel o dotację z urzędu pracy. Część jednak po zapoznaniu się z warunkami jej przyznania rezygnuje. Główny powód to wymogi określone przez urzędy. Te bowiem uzależniają przyznanie dotacji od miejsca zarejestrowania firmy. Urzędy wymagają, żeby ich właściciele prowadzili je na tym terenie, gdzie dostali pieniądze. Tymczasem ci często woleliby otworzyć kwiaciarnię np. w Siedlcach, a nie w Warszawie, gdzie urząd przyznał im dotację, bo wtedy mogą liczyć na wyższy obrót.

– Reguły przyznawania osobie bezrobotnej jednorazowego wsparcie na podjęcie działalności są określone w naszym regulaminie – mówi Ewa Popiołek z powiatowego urzędu pracy (PUP) w Warszawie.

20,2 tys. zł wynosi maksymalna dotacja na działalność gospodarczą z powiatowego urzędu pracy

Nie wynikają więc one ani z ustawy o promocji zatrudnienia i instytucjach rynku pracy, ani z rozporządzenia do niej wydanego. Ponieważ wymóg powiązania dotacji z miejscem prowadzenia firmy jest zapisany w regulaminach, to ich właściciele nie mogą odwołać się do sądu, jeżeli dyrektor PUP nie przyzna pomocy. To dlatego, że nie ma ona charakteru decyzji administracyjnej.

Nie warto również zmieniać miejsca prowadzenia działalności już po uzyskaniu dotacji. Urzędnicy sprawdzają bowiem byłego bezrobotnego.

– Jeśli okaże się, że nie ma firmy na terenie tego powiatu, gdzie pieniądze zostały przyznane, to jej właściciel będzie musiał dotację oddać – mówi Małgorzata Kosmowska z PUP w Zakopanem.

Niektórzy bezrobotni mogą jednak ominąć ograniczenie związane z prowadzeniem, działalności, jeśli mają czasowy meldunek. Na jego podstawie zostaną zarejestrowani, np. w Siedlcach, mimo że mają stały meldunek w Warszawie.