Takie zmiany wynikają z nowych zasad finansowania kierunków studiów, które zamierza wprowadzić resort nauki. Określa je projekt rozporządzenia ministra nauki i szkolnictwa wyższego w sprawie sposobu i trybu ustalania wskaźników kosztochłonności dla poszczególnych kierunków studiów stacjonarnych pierwszego i drugiego stopnia jednolitych studiów magisterskich oraz obszarów kształcenia, a także dla stacjonarnych studiów doktoranckich. Trafił do konsultacji społecznych. Ma wejść w życie 1 stycznia 2012 r.

Tak jak obecnie wskaźnik kosztochłonności studiów ma być określany na poziomie od 1 do 3. Przy czym te kierunki, które mają wskaźnik 3, otrzymają najwięcej pieniędzy.

13,5 tys. zł wynosi średnio roczny koszt kształcenia studenta

Zgodnie z projektem więcej środków wpłynie do szkół wyższych, które prowadzą studia ekonomiczne (wzrost z 1 na 1,5) i matematyczne (1 na 2). Mniej pieniędzy będzie przeznaczonych dla nauk o zdrowiu (obniżenie wskaźnika z 3 na 2) i technicznych (z 3 na 2,5).

– Na pewno pogorszy to naszą sytuację finansową – mówi Anna Jawor, kierownik dziekanatu Wydziału Nauk o Zdrowiu Uniwersytetu Jagiellońskiego.

W przypadku studiów technicznych jeśli zajęcia są prowadzone przy użyciu specjalistycznego sprzętu laboratoryjnego czy w formie praktyk, otrzymają dodatkowe fundusze.

– Trudno przy niższej dotacji proponować lepszą ofertę kształcenia, a zajęcia praktyczne kosztują – zaznacza Mieczysław Hasiak, kanclerz Politechniki Lubelskiej.

Problemu tego nie będzie miała Politechnika Wrocławska (PWr).

– Zgodnie z rozporządzeniem wydziały, na których ponad 20 proc. zajęć przeprowadza się w specjalistycznych laboratoriach, mimo że będą miały niższy wskaźnik niż dotychczas, to otrzymają dotację na tym samym poziomie. Obecnie nasze wszystkie wydziały spełniają ten warunek – wyjaśnia Andrzej Charytoniuk z PWr.

Uczelnie, które nie spełnią tego warunku, już zastanawiają się, skąd pozyskają dodatkowe pieniądze.

– Będziemy zastanawiać się nad przyszłym budżetem i cięciem kosztów, jeśli dostaniemy niższą dotację – mówi Mieczysław Hasiak.