Ministerstwo Rozwoju Regionalnego zakończyło przegląd Programu Operacyjnego Kapitał Ludzki (PO KL). To jeden z najszybciej wdrażanych unijnych programów. Dysponuje ogromnym budżetem – ponad 11 mld euro na inwestycje w wiedzę i kwalifikacje. Obecnie już 61 proc. z tej kwoty zostało wydane. Szybkie tempo nie zawsze jednak szło w parze z jakością. MRR wyciąga z tego wnioski. W dwóch ostatnich latach realizacji programu chce zwiększyć wymagania wobec firm i innych podmiotów korzystających z dotacji na szkolenia.

Wymagany wkład

Najważniejszą zmianą dla firm, fundacji i gmin, które korzystają z dotacji szkoleniowych, jest wymóg współfinansowania przez nie projektów z PO KL. Od przyszłego roku dostęp do unijnych dotacji będzie trudniejszy, ponieważ w całym programie będzie obowiązywał wkład własny. Dotychczas był wymagany tylko wyjątkowo, np. w przypadku dotacji na założenie przedszkola. Teraz ma być powiązany z kosztami zarządzania projektem. W przypadku najpopularniejszych dotacji z PO KL ma wynieść 15 proc. tych kosztów. Np. do projektu przewidującego szkolenia dla pracowników przedsiębiorstw o wartości miliona złotych firma szkoleniowa musiałaby wnieść 37,5 tys. zł z własnych środków (prawie 4 proc.). MRR argumentuje, że troszczy się w ten sposób o jakość projektów.

– Konieczność wnoszenia wkładu własnego ma zwiększyć odpowiedzialność firm za realizację projektów – podkreśla Piotr Popa, zastępca dyrektora biura ministra w MRR. Dodatkowo ma to również ograniczyć koszty zarządzania projektami oraz proceder finansowania podstawowej działalności firm ze środków dotacji. Nieoficjalnie wiadomo jednak, że na wprowadzenie obowiązkowego wkładu własnego nalega minister finansów. Każdy projekt z PO KL w 85 proc. jest finansowany ze środków unijnych, a resztę dokłada budżet państwa. Tylko w ciągu roku (od października 2010 roku) zostało rozliczone ponad 7 mld zł na rzecz realizatorów projektów PO KL. Ponad miliard złotych pochodziło z państwowej kasy.

Trudno o kompromis

Firmy szkoleniowe nie chcą jednak wyręczać budżetu państwa. Podkreślają, że projekty szkoleniowe nie mają charakteru zarobkowego. Przedsiębiorcy nie mogą czerpać z nich zysku. W efekcie wprowadzenia obowiązkowego wkładu własnego musieliby do nich wręcz dopłacać.

– Skutkiem może być ograniczenie aktywności firm na rynku szkoleń dofinansowanych przez UE – podkreśla Marek Graczyk, przewodniczący Komisji ds. EFS w Polskiej Izbie Firm Szkoleniowych.

Przedsiębiorcy argumentują, że nowy wymóg utrudni, a w niektórych przypadkach wręcz uniemożliwi realizację projektów. Już w tym roku MRR radykalnie obniżyło firmom limity kosztów, które mogą przeznaczyć na zarządzanie projektem. Dalsze obostrzenia spowodują, że zwiększy się odsetek projektów niezrealizowanych, a to w rezultacie może zagrozić absorpcji unijnych środków w Polsce. Jeszcze większy problem z nowym wymogiem będą miały organizacje pozarządowe.

– Nie stać ich na wnoszenie wkładu własnego, ponieważ nie zarabiają. Ponadto realizując projekty z PO KL, wykonują często zadania publiczne, czym wyręczają instytucje. Nie powinny więc dopłacać do tych zadań – mówi Mirosława Hamera z Regionalnego Centrum Wspierania Inicjatyw Pozarządowych.

Na piątkowym spotkaniu wszystkich zainteresowanych stron z MRR w sprawie wkładu własnego nie doszło do kompromisu. Przedstawiciele ministerstwa zapowiedzieli, że rozważą argumenty zgłaszane przez firmy i organizacje pozarządowe. Nowe propozycje resort ma ogłosić w ciągu kilku dni. Może to oznaczać, że resort nie wycofa się z wymogu wkładu własnego, a jedynie zostanie on obniżony.

Pomoc dla małych firm

Inne zmiany w PO KL, które zaczną obowiązywać w przyszłym roku, nie budzą kontrowersji. Szkolenia dla pracowników firm będą kierowane do mikro, małych i średnich przedsiębiorstw. Unijnymi pieniędzmi będzie można m.in. zasilić istniejące w takich firmach fundusze szkoleniowe lub wspierać tworzenie nowych. Środki trafią do nich za pośrednictwem partnerów społecznych, czyli np. organizacji pracodawców. Ci dofinansowanie otrzymają w konkursie w ramach PO KL, który Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości ogłosi w drugiej połowie 2012 roku. Dzięki nowemu rozwiązaniu mikro, małe i średnie firmy otrzymają nie tylko fundusze na szkolenie pracowników, lecz także pomoc doradczą.

– Problemem małych firm jest to, że nie mają odpowiedniego potencjału w postaci działów HR – uważa Marzena Chmielewska, dyrektor departamentu europejskiego PKPP Lewiatan.

Nie są w stanie samodzielnie diagnozować potrzeb szkoleniowych swoich pracowników i tworzyć dla nich programów rozwoju zawodowego. W tym pomogą im partnerzy społeczni.

Tworzenie żłobków

Po sukcesie programu zakładania przedszkoli na wsi MRR chce także zachęcić gminy i fundacje do otwierania żłobków i klubów dziecięcych za pieniądze z UE. Do 2013 roku resort chce przeznaczyć na ten cel 50 mln euro. Konkursy, w których będzie można pozyskać dofinansowanie, przeprowadzi Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej. Warunkiem uzyskania dotacji ma być wniesienie do projektu 15 proc. własnych środków. Dofinansowanie będzie można przeznaczyć na utworzenie żłobka lub klubu dziecięcego (w tym na pokrycie wynagrodzeń opiekunów, a także kosztów pobytu i wyżywienia dziecka). Z dotacji będą mogły korzystać gminy, przedsiębiorcy, fundacje i stowarzyszenia. Po środki będą mogły sięgnąć np. te samorządy, które z rządowego programu Maluch pozyskały dofinansowanie na zakup lub budowę budynku, w którym ma być uruchomiony żłobek. Dotacji z PO KL nie można bowiem przeznaczyć na wybudowanie nowych budynków, a jedynie na utrzymanie żłobka. Jednak właśnie te koszty są największym obciążeniem dla gmin. Bez takiego wsparcia samorządy nie będą chciały tworzyć nowych placówek opieki nad małymi dziećmi.

– Zgodnie z ustawą żłobkową nie mają takiego obowiązku, bo jest to zadanie fakultatywne – podkreśla Marek Olszewski, wiceprzewodniczący Związku Gmin Wiejskich.

Pożyczka oprócz dotacji

Reguły gry zmienią się nie tylko dla firm realizujących projekty z PO KL, ale także dla ich uczestników. W przyszłym roku rozpocznie się pilotaż nowej formy wsparcia – mikropożyczek na rozpoczęcie działalności gospodarczej. Dotacje na własny biznes w wysokości do 40 tys. zł będą zarezerwowane tylko dla osób znajdujących się w najtrudniejszej sytuacji na rynku pracy: długotrwale bezrobotnych, niepełnosprawnych, bez kwalifikacji zawodowych, a także do 25. i po 50. roku życia, które nie mają możliwości zaciągania kredytów komercyjnych. Osoby pracujące, mające zdolność kredytową, które chcą założyć własną firmę, mogą liczyć już tylko na pomoc zwrotną z UE. Za to kwota pożyczanych im pieniędzy będzie wyższa, wyniesie do 50 tys. zł.

Decyzje MRR chwalą więc eksperci. Dzięki wprowadzeniu pożyczek pieniądze będą wydawane efektywniej.

– Jeżeli będą pożyczane, a nie dawane, powstanie więcej trwałych i przemyślanych biznesów – uważa Wiktor Wojciechowski, główny ekonomista Invest-Banku.