– W przyszłym tygodniu we wtorek spotkamy się z ministrem Michałem Bonim i ekspertami Centrali Zakładu Ubezpieczeń Społecznych (ZUS), aby dalej prowadzić rozmowy w sprawie przygotowanego przez nas projektu ustawy abolicyjnej – mówi Dorota Wolicka, reprezentantka środowiska przedsiębiorców poszkodowanych przez ZUS.

Strona rządowa otrzymała projekt od przedsiębiorców w ubiegłym tygodniu. Zależy im, żeby jak najszybciej trafił do Sejmu i został uchwalony, bo to uniemożliwi ZUS-owi ściganie ich za – jego zdaniem – zaległe składki. Właściciele firm twierdzą, że nie mają długów składkowych, o czym przesądziły obowiązujące wówczas przepisy.

Projekt dotyczy osób prowadzących działalność i jednocześnie wykonujących pracę nakładczą, a także właścicieli firm, którzy wyrejestrowali się z ZUS.

Spór z chałupnikami toczy się o zobowiązania wobec ubezpieczyciela za okres do końca lutego 2009 roku. Do tego czasu mogli oni płacić niskie składki wyłącznie od przychodu z pracy nakładczej, jeśli zaczęli ją wykonywać, zanim założyli firmę.

– Zezwalała im na to ustawa o systemie ubezpieczeń społecznych – mówi Krystyna Giecewicz, prezes Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Handlowców Obwoźnych.

Sytuacja zmieniła się dwa lata temu. ZUS zaczął wydawać decyzje, z których wynika, że chałupnik powinien zapłacić składki od firmy, a nie z pracy nakładczej.

– Chałupnicy często zawierali pozorne umowy tylko po to, żeby płacić niskie składki – mówi Jacek Dziekan z Centrali ZUS.

Zakład kwestionuje składki za 10 lat wstecz, licząc od końca lutego 2009 roku. Czasami może więc domagać się zapłaty składek za 1999 rok. Chałupnicy muszą płacić nawet 20 tys. zł zaległych – zdaniem ZUS – składek.

Swój spór z ZUS mają też właściciele firm, którzy nie opłacali składek w czasie, kiedy wyrejestrowali (zawiesili) działalność gospodarczą. Ich zdaniem ubezpieczyciel im na to zezwalał. Zakład twierdzi inaczej i każe płacić z odsetkami składki sprzed 20 września 2008 roku, czyli daty, gdy w życie weszły przepisy formalnie pozwalające na zawieszanie działalności.

Stanowisko ZUS jest jednoznaczne. W stanie prawnym sprzed 20 września 2008 roku instytucja zawieszania prowadzenia działalności nie istniała. Wówczas każdy, kto zaprzestawał jej prowadzenia, musiał wyrejestrować się z ubezpieczeń społecznych.

– Gdyby przedsiębiorcy otrzymali jednoznaczny komunikat, że wyrejestrowanie biznesu oznacza dług i zapłatę odsetek, na pewno by tego nie zrobili – mówi Rafał Kos, adwokat z kancelarii Kubas, Kos, Gaertner.

Ta właśnie kancelaria może wnieść pozew grupowy przeciw ZUS do sądu cywilnego w imieniu przedsiębiorców. Firmy chcą odszkodowania za to, że urzędnicy ZUS wprowadzali ich w błąd, pozwalając na nieopłacanie składek.