zaloguj się do e-DGP
statystyki

Nauka sześciolatków w piwnicy

skomentuj

Rodzice postanowili wymóc na rządzie zmianę reformy edukacji, zasypując listami kancelarię premiera. Opisują w nich, jak przygotowane są szkoły i jak wyglądają zajęcia pięciolatków w obowiązkowych szkolnych zerówkach.

Publikacja: 28 października 2011, 06:18 Aktualizacja: 28 października 2011, 07:50

„Jestem mamą pięciolatka, który musiał przerwać swoje dzieciństwo i iść do szkoły. Przez pierwsze dni, będąc z nim w szkole, widziałam frustrację nauczycielki, która nie mogła ogarnąć jednej klasy łączącej dwa roczniki. W szkole nie ma odpowiednich toalet, zabawek, miejsc do zabawy, boiska, stołówki i wielu innych rzeczy, które nas rodziców bardzo martwią” – pisze Patrycja.

„Trójka naszych młodszych dzieci chodzi do małej osiedlowej szkoły. Zaciszne miejsce, małe klasy, dobry poziom – bardzo miła szkoła. Tak było do tego roku. Dzięki tzw. reformie i przymusowemu posłaniu pięciolatków do zerówki ta idylla się skończyła! Zamiast jednej zerówki trzeba było utworzyć dwie. Sale lekcyjne są w przerobionych pomieszczeniach w piwnicy. Świetlicę również przeniesiono do piwnicy. Za rok, gdy zamiast dwóch klas pierwszych powstaną cztery, poza urokiem nauki w piwnicy nasze dzieci zasmakują uroku pracy zmianowej” – piszą rodzice pięciolatka.

Od czasu wyborów rząd o sprawie się nie wypowiada

Rodzice wytykają szkołom przepełnione świetlice, brak środków higienicznych, brak placów zabaw. Zastanawiają się, jak poradzą sobie te szkoły, gdy będą musiały przyjąć skumulowane dwa roczniki, czyli te dzieci, które obecnie uczą się w przedszkolnych zerówkach. Podnoszą argument, że podwojony rocznik utrudni im rekrutację do gimnazjum, liceum, a potem na studia. Obawiają się, że trudniej im będzie na rynku pracy.

Wskazują też na inne zagrożenie. Dwa roczniki w szkołach mogą sprawić, że w jednej klasie znajdą się dzieci, między którymi będą blisko dwa lata różnicy, to może utrudnić także wewnętrzną rywalizację np. w dostępie do klas sportowych czy w olimpiadach przedmiotowych.

– Przygotowanie szkół do reformy potrwa kilka lat i wymaga nakładów nawet kilku miliardów złotych. Gminy na ten cel pieniędzy nie znajdą, bo coraz bardziej obciążają je wydatki na przedszkola niepubliczne. Te mniejsze na edukację wydają nawet 60 proc. swoich rocznych budżetów – mówi Marek Olszewski, wiceszef Związku Gmin Wiejskich. Na razie nie wiadomo, jak MEN zamierza wybrnąć z sytuacji. Na nasze pytania w tej sprawie resort nie odpowiedział. W trakcie kampanii premier Donald Tusk zapowiedział, że obniżenie wieku szkolnego zostanie przełożone o rok. Od czasu ogłoszenia wyniku wyborów nikt z rządu na ten temat się nie wypowiedział.

Henryk Samsonowicz, profesor, minister edukacji narodowej w rządzie Tadeusza Mazowieckiego

Jestem zwolennikiem obniżenia wieku szkolnego, ale aby ta reforma została przeprowadzona, dzieci muszą mieć zapewnione odpowiednie sale, program dydaktyczny, wyspecjalizowaną kadrę oraz właściwą opiekę. Na to wszystko muszą się znaleźć pieniądze, w innym przypadku, o czym ten rząd już się przekonał, ta reforma się nie powiedzie. Resort edukacji, przesuwając w czasie wejście sześciolatków do szkół, musi zaproponować coś dla tych pięciolatków, które są obecnie w zerówce, a za rok nie pójdą do szkoły. Powinien powstać dla nich specjalny program edukacyjny, tak aby nie powtarzały podstawy programowej, którą już raz przerobiły.

Komentarze: 13

  • 1: MPB z IP: 77.252.253.* (2011-10-28 08:59)

    A może by tak znieść faszystowski, niewolniczy obowiązek szkolny? Jakoś nikt poza KNP o tym nie mówi.

  • 2: brrrr z IP: 83.25.134.* (2011-10-28 10:45)

    No cóż najważniejsze w tym momencie są stołki dla swoich kolesiów, przesunięcie niewygodnego marszałka (mającego swoje zdanie) z dala od kamer. Oczki, aż błyszczą z radości po wygranych wyborach i rozdaniu stołów według własnego klucza jakby Polska i parlament to był jego prywatny folwark. A dzieci?Cóż tam dzieci w końcu to nie jego elektorat i przez najbliższych kilkanaście lat nie będą głosowały. A jak będą już dorosłe to Donka dawno już nie będzie i aroganckiej pani Hall, wiec czym tu się przejmować

  • 3: Fe z IP: 109.110.223.* (2011-10-28 12:42)

    Ta ustawa jest przykładem oderwania "warszawki" od rzeczywistości.

  • 4: Kałamarz z IP: 82.139.166.* (2011-10-28 12:50)

    Pamiętam pół podstawówki skończyłem w piwnicy bez drożnych okien w tzw hadesie ,a częste awarie rur kanalizacyjnych powodowały fetor, smród ,krzesła z wystającymi śrubami krzywe rozpadające się ,a ławki powydłubywane cyrklem gdzie pisząc dyktando pisało się po górach przez co miałem zawsze niskie oceny, korytarze ciemne bez braku dostępu do światła brak wentylacji chaos jak przed stworzeniem świata.Mając 10 lat byłem w stanie dotknąć ręką sufitu bez podskoczenia.Pomieszczenia niskie ,ściany pomalowane farbą olejną ,która po pomalowaniu ścian schła i z pół roku...Nie mam miłych wspomnień z podstawówki.A były to lata 96-02.Pamiętam jak chodziłem na dywanik do dyrektora to mi zazdrościli ,że pobędę sobie w przyjemniejszym miejscu...He he he he he he ...Reform już więcej nie róbmy bo i tak mamy już młodzież zgorszoną ,zdezorientowaną intelektualnie i psychicznie wykończoną biorąc pod uwagę program nauczania oraz również atrakcyjne negatywne czynniki globalizacji na które w szkołach się pozwala na ich zagnieżdżanie się przez nie wykwalifikowaną kadrę pedagogiczną to już lepiej o reformach nic nie mówmy.A najlepiej będzie jak wrócimy do systemu klas 1-8 itd ...Jak sobie pomyślę o edukacji swojego dziecka to mi ciarki przechodzą i się zastanawiam co oni ...syny ''jeszcze wymyślą?...Podręczniki zmieniane z roku na rok.Pamiętam ,że kiedyś korzystałem z podręczników starszej siostry o 10 lat starszej i były dobre ,a dziś...Wysyłanie 6 latka do szkoły ... Przecież nawet on się nie umie dobrze podetrzeć...A co dopiero żyć wśród grupy uczniowskiej ...Kiedyś warunki były jakie były ,ale grupy 7-10 lat i grupy 10-13 lat były oddzielone co zapobiegało demoralizacji przez starszych owszem demoralizacja była i tak ,ale nie narastała w młodym człowieku jak teraz w szkołach.Kiedyś nauczyciele mieli na sercu przyszłość ucznia ,a dziś mają w dupie o czym się przekonałem w szkole średniej i na studiach.Każdy głowę nosi wysoko jakby był nie wiadomo kim bo on protestuje bo on jest tak biedny i zapracowany ,że nie widzi perspektyw nauczania.A jaką perspektywę ma widzieć dziecko?Jeśli nie masz powołania to rzuć ten zawód jak tak ci żle i idż do pracy fizycznej ,,o niebo będzie ci lepiej''...Dąży się do prywatyzacji szkolnictwa.A skutkiem tego będzie analfabetyzm ,który już mamy tylko nie dotyczy liter lecz zasad moralności i etyki wśród młodych ludzi bo to od szkolnictwa zależy ich przyszłość kim będą i jak będą prosperować...

  • 5: belfer z IP: 89.230.136.* (2011-10-28 16:29)

    Kadra jest wykształcona, ale ostatnio zamiast uczyć musi zajmować się wypełnianiem stosów papierów nie wiadomo komu potrzebnych, nie protestują, bo im potem z pensji odciągną, a rodzic i uczeń mają tak rozlegle prawa, że najlepiej żyć z nimi w zgodzie. Katastrofą była reforma wprowadzająca gimnazja i od tego, całe piekło się zaczęło. Nikt nie dyskutuje z rodzicem ani psychologiem nt. przygotowania 6- latka do szkoły, "oni tam na górze wiedzą lepiej". A ja uczę i wiem, że obecnie, to nawet 7-latek ma problem z życiem szkolnym i jego obowiązkami. A w gimnazjum nauka polega tylko na schemacie nowy temat-klasówka i tak non stop, dzieciaki padają już po 2 miesiącach, a wiedza i tak ulatuje. Oto polska oświata, masakra!!!

  • 6: Kałamarz z IP: 82.139.166.* (2011-10-28 20:04)

    Nauczycielem może być każdy ,ale pedagogiem z powołania umiejącego przekazywać wiedzę i wartości ludzkie to może być co setny...Znałem paru takich pedagogów na których się wzoruję do dziś było ich tylko czterech przez cały okres mojej edukacji i uważam ,że tylko ci mieli kwalifikacje bo wykształcenie jak i nauczycielem może mieć i być każdy...Życzę im 100 lat pięknego życia , a reszcie kadry ,,pedagogicznej'' życzę też 100lat ,ale fizycznej pracy u prywaciarza...

  • 7: argyle z IP: 89.76.115.* (2011-10-29 08:30)

    Listy listami, ale uważam, że rodzice powinni pozwać konkretnie Donalda Tuska, ministra edukacji oraz wszystkich posłów którzy głosowali za. Od każdego powinno się zażądać miliona złotych odszkodowania. Może jakby ci ludzie zrozumieli zależność między swoją beznadziejną pracą a konsekwencjami to by się trochę zastanowili.

  • 8: ela z IP: 83.26.71.* (2011-10-29 20:39)

    Warszawka nie zauważyła, że wciąż są szkoły które nie dorobiły się sali gimnastycznej (bo za takowe nie można uznać piwnicznych klas z drabinkami), toalet nie urągających godności małego człowieka itp. A teraz do takich wciąż niedofinansowanych szkół mamy wtłoczyć jeszcze mniejsze dzieci. Doskonały pomysł by cywilizację placówek szkolnych odsunąć o kolejne dziesięciolecia i kupować kolorowe zabawki (bo to jedyny dotychczas atrybut "przygotowanej" szkoły)

  • 9: ator z IP: 173.254.216.* (2011-10-30 08:29)

    PO CO OBNIŻAĆ WIEK SZKOLNY???

    Żeby wczesniej upodlić młodych ludzi, pokazując im, że w kraju nie ma dla nich pracy?
    To państwo kolesi, sitw i korporacji. Młody wykształcony człowiek, o ile zna jakikolwiek język nie ma czego tu szukać. Zabiera się dzieciom dzieciństwo w imię jakiechś porąbanych idei.

    BTW. PROFESORÓW POWINNO SIĘ ODSUNĄĆ OD RZĄDZENIA. ICH GŁUPIE POMYSŁY PRZYNOSZĄ LUDZIOM SAME SZKODY. DLA PRZYPOMNIENIA KILKA PROFESORSKICH "SÓKCESÓFF":

    BALCEROWICZ- popiwek, schładzanie gospodarki, podatek od nienormatywnych wynagrodzeń, planowe bezrobocie... itd (sukcesy tego profesra są powszechnie znane)

    KULESZA - reforma samorządowa. Mamy powiaty, nie wiadomo po co. Mamy administracje zespalana, nie wiaodom po co?. Do województwa - czyli do odwołania mamy dalej niż kiedykolwiek mieliśmy. Do tego mamy degradację miast post-wojewódzkich.

    BUZEK - profesro - reforma samorządowa, edukacji, służby zdrowia - wszystkie spieprzone

    Handke - profesor - reforma edukacji

    BISMARK MIAŁ RACJĘ - ACHT UND ACHTZIG PROFESSOREN...

  • 10: MamaAntka z IP: 149.156.180.* (2011-10-30 08:46)

    Jestem mamą pięcolatka. W przyszłym roku syn pójdzie do pierwszej klasy. Do szkoły niepublicznej z dwoma klasami pierwszymi (18 uczniów w klasie), do których przyjmowane będą wyłącznie sześcilatki. Na szczęście jeszcze damy ranę udźwignąć to obciążenie finansowe. Pójdzie, bo zależy mi na tej szkole (od 2012r. do pierwszych klas miały iść wszystkie dzieci z rocznika 2006r., więc decyzja w szkole zapadła - siedmiolatkom dziękujemy). Pójdzie, bo od roku jest do przygotowywany (czy mam mu teraz powiedzieć, że jednak nie, bo pani Hall jest osobą wysoce nieodpowiedzialną i teraz dostrzegła jak jej myślenie życzeniowe niewiele ma wspólnego z rzeczywistością?). Szczęśliwie wg przedszkola jes grupie trojga dzieci, które aktuanie osiągnęły gotowość szkolną? A co z jego kolegami? Co wreszcie z beznadziejną podstawą programową? Mój syn liczy do 200, dodaje, odejmuje i mnoży do 20. Ale nie chce i nie umie rysować szlaczków, a co dopiero literek. I proszę mi wierzyć, takich dzieci jest większość. Panie w przedszkolu mówią o pokoleniu dzici ze zdolnościami matematycznymi i słabym rozwojem grafomotorycznym. i te właśnie dzieci w pierwszej klasie będą liczyć do 10!. Ne będa mieć geometrii ale za to będą klaigrafować literki! Jak to się stało, na boga, że takiego bula ktoś wprowadzil do szkół?!

Twój komentarz
Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!
Zapisz się na bezpłatny newsletter Gazety Prawnej
Wyszukaj w Panoramie Firm

Sonda:

Która instytucja powinna Twoim zdaniem mieć najszerszy dostęp do informacji dot. obywateli?

Wyszukaj w Encyklopedii

Galerie zdjęć

Twarze Biznesu

Zapisz się na bezpłatny newsletter