Dlaczego młodym ludziom tak trudno jest wejść na rynek pracy? Są dwie główne przyczyny. – Po pierwsze pracodawcy nie chcą zatrudniać osób bez doświadczenia i odpowiednich kwalifikacji. Po drugie nie chcą ponosić wysokich pozapłacowych kosztów pracy z tytułu ich angażu – wskazuje Wiktor Wojciechowski z Fundacji FOR. Jak można to zmienić? – m.in. ułatwiając młodym ludziom zdobycie doświadczenia. – W niemieckim modelu kształcenia zawodowego uczeń spędza dwa dni w szkole, trzy na praktykach zawodowych. W Norwegii dwa pierwsze lata nauki to teoria, dwa kolejne to praktyka u pracodawcy – mówi Wojciechowski. W efekcie poziom bezrobocia w Niemczech w najmłodszej grupie zawodowej jest taki sam jak dla ogółu społeczeństwa. W Polsce dwa razy wyższy.

Ale jest szansa na zmiany, bo coraz więcej polskich firm zaczyna wykorzystywać model niemiecki i tworzy własne klasy w szkołach zawodowych i technikach.

Jeśli chodzi o koszty płacy, to eksperci wskazują, że warto zastanowić się nad rozwiązaniem, które polega na tym, że składki opłacane przez młode osoby, które wchodzą na rynek pracy, są niższe. Ewentualną różnicę mógłby pokrywać Fundusz Pracy. To miałoby tworzyć zachętę do zatrudniania młodych, którzy dzięki temu mieliby szanse na rozwój zawodowy. Podobnie można by potraktować młodych ludzi, którzy mają pomysł na biznes, a nie mają statusu bezrobotnego, bo są np. studentami studiów stacjonarnych. Zdaniem Dominiki Staniewicz, ekspert ds. rynku pracy BCC, warto by rozważyć pomysł wsparcia ich dotacją na założenie firmy, która obecnie przysługuje bezrobotnym. – Oczywiście ci ludzie musieliby wcześniej przejść odpowiednie szkolenia z przedsiębiorczości czy księgowości, tak aby nie wyrzucić tych pieniędzy w błoto – mówi Staniewicz.

Eksperci podpowiadają jeszcze inne rozwiązanie sprzyjające przedsiębiorczym studentom. Skoro umowy-zlecenia, na których najczęściej zatrudniani są studenci do 26. roku życia, zwolnione są z opłat ZUS, to może młody człowiek, który zakłada firmę, też tych składek mógłby przez jakiś czas nie płacić. Obecnie dla osób, które zaczynają przedsiębiorczość, te składki są niższe, ale jest to wciąż dla nich stały comiesięczny koszt.

Zmiany te oczywiście będą stanowiły koszt dla finansów publicznych, ale jak przekonuje Wojciechowski, w dłuższej perspektywie te pieniądze do gospodarki i budżetu państwa wrócą. – Z badań przeprowadzonych w USA i niektórych krajach europejskich wynika, że osoby z takim samym wykształceniem, które płynnie weszły na rynek pracy, zarabiają o 10 – 15 proc. więcej niż ci, który przed podjęciem pracy pozostawali bezrobotni. A więc wydają więcej i płacą wyższe podatki – mówi Wojciechowski.