To mniej niż w najlepszym pod tym względem 2008 r., gdy 25 proc. przedsiębiorców nie wypłacało pensji. Podobnie jest z liczbą pracowników, którym firmy nie płacą pensji. W pierwszych trzech kwartałach tego roku było ich o 23 proc. mniej niż przed rokiem. Takich osób było 55,2 tys.

Zdaniem prof. Mieczysława Kabaja z Instytutu Pracy i Spraw Socjalnych, zjawisko to mogłoby być jeszcze mniejsze, gdyby przywrócone zostały dawne rozwiązania prawne. – Do 2002 r. przedsiębiorcy, którzy mieli przejściowe trudności finansowe, mogli korzystać z pieniędzy Funduszu Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych (FGŚP), gdy banki odmawiały im pomocy – przypomina Kabaj. Tłumaczy, że dzięki temu w ciągu zaledwie paru lat, do 2000 r., uratowano 0,5 mln miejsc pracy i zmniejszono liczbę pracowników, którym nie wypłacano na czas pensji. Bo na ogół firmy nie płacą wynagrodzeń i innych świadczeń nie dlatego, że nie chcą. Choć zdarzają się i takie, które z premedytacją opóźniają wypłatę pensji, bo w ten sposób uzyskują nieoprocentowaną pożyczkę. Albo liczą na to, że wykorzystają pracowników i znikną z ich zarobkami.

Eksperci są zgodni, że wśród firm, które nie płacą, najwięcej jest takich, które utraciły płynność finansową lub są zagrożone jej utratą. Wsparcie środkami z FGŚP firm, które mają przejściowe kłopoty, mogłoby poprawić sytuację, bo dziś otrzymują je tylko przedsiębiorstwa objęte likwidacją i te, które ogłoszą upadłość. Eksperci podkreślają jednak, że należałoby wykluczyć możliwość ponownego powstania nieprawidłowości, tak jak to było przed 2002 r., kiedy środki z FGŚP były nierzadko wykorzystywane nierzetelnie.

Karolina Sędzimir, ekonomistka z PKO BP, zwraca ponadto uwagę, że rzeczywistość może być dziś gorsza niż statystyki PIP. Między innymi dlatego, że pracownicy, którzy nie otrzymują pensji, nie zgłaszają tego do inspekcji. – Przy wysokim bezrobociu mogą się bać, że jeśli zaprotestują, to mogą stracić pracę, a nowej szybko nie znajdą – mówi Karolina Sędzimir.

Firmy są w dobrej kondycji finansowej. Nie kredytują się kosztem pracowników

Grzegorz Ruszczyk, radca prawny, Kancelaria Raczkowski i Wspólnicy

Brak wypłaty wynagrodzenia lub opóźnienie w wypłacie upoważnia pracownika do działania na kilku polach. Nie jest to tylko pozew przeciwko pracodawcy złożony w sądzie pracy o zapłatę należności z odsetkami. Pracownik może także zgłosić się do Państwowej Inspekcji Pracy – jeżeli w toku kontroli okaże się, że wynagrodzenie nie było wypłacane lub było wypłacane z opóźnieniem, to na pracodawcę lub osobę działającą w jego imieniu może być nałożona grzywna od 1000 zł nawet do 30 000 zł. Niezależnie od tego pracownik może rozważyć rozwiązanie umowy w trybie natychmiastowym z powodu ciężkiego naruszenia podstawowych obowiązków pracodawcy – takim obowiązkiem jest bowiem terminowa wypłata wynagrodzenia. W takim wypadku pracownik będzie mógł dodatkowo domagać się odszkodowania w wysokości wynagrodzenia za okres przysługującego mu normalnie wypowiedzenia, a jeżeli umowa była na czas określony lub na czas wykonania określonej pracy – w wysokości wynagrodzenia za okres 2 tygodni.

W wyjątkowych przypadkach złośliwy lub uporczywy brak wypłaty może stanowić podstawę odpowiedzialności karnej osób działających w imieniu pracodawcy.