ZUS ściga ich, każąc płacić zaległości od prowadzonej równocześnie z pracą nakładczą działalności gospodarczej. Rzemieślnicy twierdzą, że mogli wybrać chałupnictwo. – Za tydzień strona rządowa ma się ustosunkować do naszego projektu – mówi Dorota Wolicka, reprezentująca chałupników na spotkaniu. Ma nadzieję, że projekt znajdzie się w Sejmie od razu, gdy zacznie on obradować.

Na razie sprawa jest załatwiana niemrawo. Premier Donald Tusk obiecał tydzień temu chałupnikom nie tylko abolicję, lecz także zwrot wpłaconych przez nich składek. W lipcu PO zamierzała skierować pod obrady Sejmu projekt ustawy abolicyjnej. Przewidywał, iż chałupnicy nie musieliby płacić odsetek, ale zaległe składki już tak – rozłożone na raty.

Spór dotyczy składek za okres sprzed marca 2009 roku. Właściciele firm wybierali opłacanie składek od chałupnictwa, a nie biznesu, bo były one niższe. Po kilku latach otrzymywali od ZUS decyzję z żądaniem zapłacenia nawet 30 – 40 tys. zł z odsetkami. Zakład twierdzi, że chałupnicy łamali prawo, płacąc składki od chałupnictwa, którego faktycznie nie prowadzili.