zaloguj się do e-DGP
statystyki

Niespodziewane rozmrożenie miliardów z Funduszu Pracy

skomentuj

Obniżenie składki na Fundusz Pracy albo zwolnienie pracodawców z obowiązku jej opłacania przez kilka lat – takie są najnowsze propozycje szefowej resortu pracy i polityki społecznej Jolanty Fedak.

Publikacja: 19 października 2011, 06:00 Aktualizacja: 19 października 2011, 06:09

– Zredukuje to koszty pracy i będzie sprzyjać wzrostowi zatrudnienia – mówi „DGP” minister pracy. Obecnie do funduszu firmy płacą 2,45 proc. od pensji swoich pracowników. 1 punkt procentowy obniżki to ok. 4 mld zł, które zostaną w firmowych kasach.

Sytuacja z Funduszem Pracy jest paradoksalna. Tylko w tym roku pracodawcy wpłacą do niego 9,5 mld zł, z czego tylko 3,2 mld zł służy do walki z bezrobociem.

– Wszystko wskazuje na to, że pod koniec 2011 roku w Funduszu Pracy będzie 5,366 mld niewykorzystanych środków, a pod koniec 2012 aż 7,174 mld – twierdzi Fedak.

Stąd pomysł obniżenia lub zamrożenia obowiązkowej składki pracodawców do funduszu. Jest tylko jedno „ale”. Nadwyżka jest bardzo na rękę ministrowi finansów. Służy mu bowiem do redukowania części deficytu sektora finansów publicznych.

Argumenty Jolanty Fedak są jednak poważne: nie ma sensu hodowanie bezużytecznych nadwyżek z haraczu pobieranego od pracodawców. Bezrobocie rośnie. Na koniec tego roku może przekroczyć 12 proc., a firmy muszą płacić nikomu niepotrzebne składki.

Pomysłom Fedak przyklaskują pracodawcy, również „DGP” walczy od dawna o wprowadzenie podobnych rozwiązań. Fundusz Pracy jest bowiem po to, żeby zwalczać bezrobocie, a nie zamrażać pieniądze. Co więcej, z jego środków są opłacane przedsięwzięcia, które z walką z bezrobociem nie mają wiele wspólnego, jak staże podyplomowe pracowników służby zdrowia czy świadczenia przedemerytalne. Nic więc dziwnego, że pracodawcy, dzięki którym Fundusz Pracy istnieje, domagają się większej kontroli nad tym, na co wydawane są ich pieniądze. Dlatego chcą utworzenia rady konsultacyjnej. Taką propozycję przedstawią komisji trójstronnej.

Profesor Elżbieta Kryńska z Uniwersytetu Łódzkiego, wskazuje jednak na słabe strony propozycji minister pracy. Jeżeli stopa bezrobocia poszybuje ostro w górę, może się okazać, że brakuje pieniędzy na aktywizację zawodową. A takie zagrożenie jest całkiem realne, zwłaszcza że wciąż nie można wykluczyć spowolnienia gospodarczego. Wtedy bowiem pierwszą rzeczą, jaką robią firmy, żeby ograniczyć koszty funkcjonowania, jest redukcja zatrudnienia. – Automatycznie spadają więc wpływy do funduszu, a jego wydatki rosną – dodaje profesor Kryńska.

Zmiany w Funduszu Pracy to jednak za mało, żeby skutecznie walczyć z bezrobociem. Eksperci proponują zmianę zasad korzystania z tzw. instrumentów aktywizacji zawodowej, czyli szkoleń, dotacji czy staży. Ich zdaniem należy zrezygnować z finansowania z Funduszu Pracy tych, które kompletnie się nie sprawdzają (czyli np. roboty publiczne, prace interwencyjne), a jednocześnie przeznaczyć więcej pieniędzy na te, na które jest duży popyt, czyli dotacje na biznes i szkolenia.

Obniżenie składki o 1 pkt proc. to 4 mld zł w kieszeni przedsiębiorców

Janusz Jankowiak

główny ekonomista Polskiej Rady Biznesu

Niższa składka na Fundusz Pracy albo jej zawieszenie to świetna informacja dla firm. Ale nie dla ministra finansów. Bo nie zaliczy nadwyżki z funduszu na pokrycie zadłużenia państwa. W interesie ministra jest utrzymanie składki do funduszu na obecnym poziomie 2,45 proc. od pensji pracownika. Z tych powodów odniesie się do pomysłu minister Fedak chłodno. Nie dziwię się jednak, że jako minister pracy chce likwidacji nadwyżki, skoro nie może jej przeznaczyć na aktywizację bezrobotnych. Nie potrzebuje przecież pieniędzy, z których nie może skorzystać. Gdyby nastąpiło ograniczenie wpływów do funduszu, tak jak proponuje minister pracy, to powinna zadbać o jak najefektywniejsze ich wykorzystanie.

Komentarze: 8

  • 1: pl z IP: 81.190.159.* (2011-10-19 09:08)

    Panie Januszu Jankowiak a pieniądze jakie dostanie nowo zatrudniony pracownik wyda i wpływ z vatu i akcyzy będzie co nie ? Chyba ,że woli pan większe bezrobocie Panie za przeproszeniem doktorze

  • 2: Yaar z IP: 94.240.13.* (2011-10-19 10:40)

    Populizm w czystej postaci. I kto zyska? Duże firmy, korporacje zatrudniające setki pracowników.
    Mały pracodawca zatrudniający kilka osób zyska 100 do 200 zł miesięcznie. Faktycznie, oszczędność jak się patrzy. Śmiechu warte.

  • 3: fatuhiwa@o2.pl z IP: 46.174.26.* (2011-10-19 10:56)

    Wszelkie skrajności są niezdrowe. Należy zwrócić uwagę, że sutuacja na rynku pracy jest różna. Są rejony Polski gdzie stopa bezrobocia jest bardzo wysoka i nie powstają przedsiębiorstwa, które mogły "wchłonąć" osoby bezrobotne zainteresowane podjęciem pracy.
    W tej sytuacji roboty publiczne czy prace interwencyjne są dużą pomocą dla pracowadców i bezrobotnych. Kto nie chce, przecież nie musi z tego korzystać.
    Ewidentną stratą pieniędzy jest natomiast wypłacanie tak wysokiego stypendium za okres szkolenia, które z zusem pochłania 1/3 wszystkich kosztów związanych ze szkoleniem. Kolejna nowelizacja od lutego br. jeszcze to marnotrawstwo zwiększyła. Dawne dodatki szkoleniowe były lepszym rozwiązaniem, bo bezrobotnych nie kusiło wysokie stypendium tylko chęć zdobycia nowych kwalifikacji.
    Aż boję się kolejnej nowej zapewne skrajnej nowelizacji ustawy.

  • 4: eska z IP: 89.171.41.* (2011-10-19 11:04)

    Środki Funduszu Pracy służą zakładom pracy, które mają darmowych pracowników na krótkie umowy i mają oszczędności. Jak nie dostaną stażystów, będą musieli zatrudnić pracowników.

  • 5: Drań z IP: 178.252.38.* (2011-10-19 11:12)

    Zawsze można ponarzekać, ale pomysły są potrzebne należy rozpatrzyć za i przeciw i wprowadzić lub nie. Duże instytucje zyskają??? To co dadzą więcej swoim pracownikom nie sądzę, więc kto na prawdę na tym zyska, chyba jedynie pani minister utrzymując się na stołku. (czysty populizm)
    Ministerstwu ubędzie kasy zgadnijcie skąd pokryje braki.
    Podniesie podatki??? Może zwolni część niepotrzebnych urzędasów??? Zracjonalizuje wydatki na wojnę???

    Kilka małych pytanek dążących do racjonalizacji KRUS Mundurówki i palestry sądowniczej.

  • 6: hitaczi z IP: 89.76.115.* (2011-10-19 11:54)

    A ile miliardów złotych pozostało by w kieszeniach pracodawców i pracowników gdyby zlikwidować nieefektywne składki i marnowane podatki? Odpowiedź: niemal wszystko co dzisiaj jest im zabierane.

  • 7: nic nowego w rządzie PO z IP: 83.20.49.* (2011-10-19 15:43)

    kiełbasa powyborcza dla zmylenia obywateli, czyli populizm PO

  • 8: +++ z IP: 87.206.184.* (2011-10-19 18:52)

    ...pozostało by(?), nieefektywne składki(?) i marnowane podatki(?) - czytam i własnym oczom nie wierzę, że taki analfabeta, jak hitaczi a na składkach efektywnych i podatkach niemarnowanych ...zna się!
    Skąd tyle bezczelności i tupetu u ignorantów?
    /-/+++…
    PS Tylko być ci, efekciarzem zmarnowanym pozostało!

Twój komentarz
Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!
Zapisz się na bezpłatny newsletter Gazety Prawnej

Sonda:

Czy prezydent powinien podpisać ustawy reformujące system emerytalny

Wyszukaj w Encyklopedii

Galerie zdjęć

Twarze Biznesu

Zapisz się na bezpłatny newsletter