Związkowcy z małych organizacji nie będą mogli już blokować negocjacji z pracodawcą w kwestiach związanych z zatrudnieniem. Rozmowy na temat układów zbiorowych pracy, uzgadnianie regulaminu wynagradzania czy regulaminu pracy oraz negocjowanie porozumień dotyczących zwolnień grupowych mogłyby prowadzić tylko te organizacje zakładowe, których członkowie stanowią co najmniej 20 proc., a nie jak obecnie 10 proc. pracowników firmy. Mniejsze związki miałyby jedynie prawo do reprezentowania swoich członków w indywidualnych sprawach (np. zwolnienia z pracy). Takie propozycje do negocjacji w Komisji Trójstronnej przedstawiają centrale związkowe.

– Konsolidacja organizacji związkowych umożliwi skuteczniejsze zadbanie o prawa pracownicze w firmach, bo reprezentacja pracowników będzie silniejsza. To, że w danej firmie działa obecnie wiele związków, wcale nie musi oznaczać, że skuteczniej chronią one swoich członków – mówi Jerzy Langer z NSZZ Solidarność, członek zespołu ds. prawa pracy i układów zbiorowych Komisji Trójstronnej.

Podkreśla, że obecnie mniejsze organizacje często blokują porozumienie z pracodawcą, aby wywołać wśród pracowników przekonanie, że lepiej dbają o ich interesy. Dodatkowo rywalizują ze sobą, co powoduje, że osiągnięcie jakiegokolwiek kompromisu na poziomie zakładu pracy jest utrudnione.

– Często związki nie potrafią się porozumieć między sobą w sprawie jednolitego stanowiska w danej sprawie. Ale nawet jeśli tak się stanie, istnieje ryzyko, że podczas negocjacji z pracodawcą jedna z organizacji będzie miała odrębne zdanie – mówi Grażyna Spytek-Bandurska, wicedyrektor departamentu dialogu społecznego i stosunków pracy PKPP Lewiatan.

Podkreśla, że zniechęca to do dialogu i wydłuża proces podejmowania decyzji w sprawach ważnych zarówno dla pracowników, jak i firm. Dlatego pracodawcy popierają podwyższenie progów reprezentatywności organizacji związkowych. Korzystna dla nich jest także propozycja, aby spory zbiorowe mogły być prowadzone tylko przez organizacje reprezentatywne. Małe związki miałyby do tego prawo dopiero po przeprowadzeniu referendum wśród załogi.

Centrale związkowe proponują jednak także wprowadzenie kryterium reprezentatywności branżowych organizacji pracodawców i powiązania jej ze zdolnością do układową.

– Dziś praktycznie nie możemy zawierać ponadzakładowych układów pracy, ponieważ nie mamy po stronie pracodawców partnera, który mógłby je podpisać – mówi Jerzy Langer.

Tłumaczy, że obecnie kryterium reprezentatywności zrzeszeń pracodawców jest nadal liczba zatrudnionych przez nich pracowników. Jego zdaniem można zastanowić się nad wprowadzeniem np. kryterium liczby firm zrzeszonych w danej organizacji. Jeśli stanowiłyby one odpowiedni odsetek ogółu przedsiębiorstw w danej branży, zrzeszenie byłoby reprezentatywne i miałoby zdolność układową. Tę propozycję pracodawcy traktują jednak sceptycznie.

– Obecny system reprezentacji pracodawców jest racjonalny. Pracodawców nie mogą przecież reprezentować firmy, które mają silną pozycję na rynku, ale zatrudniają niewielu pracowników – mówi Grażyna Spytek-Bandurska.