Osoba, która ubiega się o stopień naukowy doktora habilitowanego, już nie będzie musiała napisać rozprawy. Wystarczy, że zaprezentuje swój dorobek naukowy.

To, co będą opiniowali recenzenci, określa rozporządzenie ministra nauki i szkolnictwa wyższego z 1 września 2011 r. w sprawie kryteriów oceny osiągnięć osoby ubiegającej się o nadanie stopnia doktora habilitowanego (Dz.U. nr 196, poz. 1165). Nowe przepisy wejdą w życie 1 października 2011 r.

– Zmiany te mają na celu wprowadzenie bardziej obiektywnych zasad oceny dorobku naukowego. Dzięki temu habilitację będzie mógł uzyskać naukowiec, który wykaże się w swojej dziedzinie m.in. aktywnością badawczą – mówi dr Tomasz Zalasiński z Komitetu Polityki Naukowej.

Dodaje, że nowe zasady przyznawania habilitacji będą istotne zwłaszcza z punktu widzenia rozwoju karier młodych naukowców.

– Zniesienie sztucznych barier administracyjnych i odbiurokratyzowanie postępowania habilitacyjnego sprzyja także jego transparentności – uważa dr Tomasz Zalasiński.

Pozwoli też na ograniczenie uznaniowości przy jej przyznawaniu.

– Nowe przepisy wprowadzają twarde kryteria merytoryczne – uważa prof. Andrzej Jajszczyk, dyrektor Narodowego Centrum Nauki.

Pod lupę recenzentów będą brane zarówno osiągnięcia naukowo-badawcze, jak i dydaktyczne.

I tak na przykład osoba, która ubiega się o wyższy stopień w obszarze nauk ścisłych, będzie musiała wykazać się publikacjami w czasopismach znajdujących się w bazie Journal Citation Reports i cytowaniami. Recenzenci wezmą też pod uwagę m.in. wynalazki, które uzyskały ochronę i zostały wystawione na międzynarodowych lub krajowych wystawach czy targach.

Nie bez znaczenia będą też uzyskane nagrody, wyróżnienia, opieka naukowa nad studentami, recenzowanie projektów czy udział w zespołach eksperckich.

– Dobrze, że te kryteria są uzależnione od poszczególnych obszarów naukowych, ponieważ co innego trzeba brać pod uwagę przy opiniowaniu humanisty, a co innego przy ocenie doktora nauk ścisłych – mówi prof. Andrzej Jajszczyk.

Zdaniem ekspertów zmiany wprowadzone przez resort nauki są jednak niewystarczające.

– Warto by w ogóle zrezygnować z habilitacji, to zbędny wymóg – mówi prof. Andrzej Jajszczyk.

Wyjaśnia, że wystarczyłby stopień doktora.