Od poniedziałku Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa (ARiMR) będzie przyjmowała wnioski o przyznanie unijnej pomocy z Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich (PROW) na tworzenie i rozwój mikroprzedsiębiorstw na wsi. Przeznaczyła na ten cel ponad 2,5 mld zł.

Jak podkreślają eksperci, zainteresowanie nimi będzie duże, ponieważ w innych programach unijnych jest już bardzo mało dostępnych środków dla przedsiębiorców i jest duża konkurencja.

Agencja ma jednak zaległości w weryfikacji wniosków z ubiegłego roku. Na początku września nie zdążyła rozpatrzyć jeszcze 3,5 tys. projektów spośród ponad 10,5 tys., które wpłynęły do niej w ubiegłym roku.

Część wnioskodawców zamierza złożyć je ponownie w tym naborze. Problemem jest jednak jego krótki termin. Nabór zakończy się bowiem już 7 października. Na dodatek agencja bardzo późno, bo w końcu sierpnia, poinformowała o jego planowanym ogłoszeniu.

– Inne instytucje zajmujące się funduszami unijnymi informują o naborach dużo wcześniej, np. Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości publikuje roczne harmonogramy planowanych konkursów i się ich trzyma – podkreśla Aleksander Szalecki z firmy doradztwa europejskiego Stratego.

Jego zdaniem konsekwencją późnego poinformowania o naborze będzie słaba jakość wniosków.

O pomoc dla mikroprzedsiębiorstw będą mogły ubiegać się m.in. osoby fizyczne rozpoczynające lub prowadzące już działalność gospodarczą. Można otrzymać refundację nawet połowy kosztów utworzenia lub rozwoju małej firmy na wsi.

– Przy czym możliwe jest skorzystanie z zaliczki w wysokości nawet połowy przyznanego wsparcia – podkreśla Marek Mika, prezes zarządu Koneckiego Stowarzyszenia Wspierania Przedsiębiorczości. W zależności od liczby utworzonych miejsc pracy przewidzianych w biznesplanie maksymalna wysokość pomocy może sięgnąć 300 tys. zł.