Osoby zatrudnione jako opiekunowie w żłobkach lub klubach dziecięcych oraz dzienni opiekunowie są zobowiązani do odbycia badań sanitarno-epidemiologicznych. Taki obowiązek został jednak nałożony też na legalnie zatrudnione nianie, za które już od 1 października budżet za pośrednictwem ZUS będzie opłacał składki na ubezpieczenia społeczne i zdrowotne.

Wymóg ten wynika z treści art. 4 ustawy z 4 lutego 2011 r. o opiece nad dziećmi w wieku do lat 3 (Dz.U. nr 45, poz. 235). Zgodnie z nim do odbycia badań, które mają zapobiegać chorobom zakaźnym, zobowiązane są wszystkie osoby, które na podstawie przepisów ustawy żłobkowej będą zajmować się maluchami. A takimi osobami są też nianie.

Rodzice, którzy będą podpisywać umowę z nianią, powinni więc wymagać od niej przedstawienia orzeczenia lekarskiego o braku przeciwwskazań do wykonywania określonych prac (uzyskuje się je po uzyskaniu pozytywnego wyniku badań) lub wysłać ją na takie badania. Ich koszt wynosi ok. 120 zł.

W praktyce obowiązek ten może się okazać jednak martwym przepisem, ponieważ ani niania, ani rodzice nie będą przez nikogo pod tym względem kontrolowani.

– Sanepid sprawdza osoby zatrudnione m.in. w zakładach spożywczych, szpitalach, żłobkach i przedszkolach, nie ma natomiast uprawnień do przeprowadzania kontroli u prywatnych osób. Poza tym byłoby to technicznie trudne do przeprowadzenia – tłumaczy Jan Bondar, rzecznik głównego inspektora sanitarnego.

Jedyną sytuacją, w której niania może być sprawdzona, jest kontrola po wykryciu przypadku choroby zakaźnej u dziecka. Lekarz zgłasza go do stacji sanitarno-epidemiologicznej, która ustala osobę mogącą być nosicielem choroby.