statystyki

Polski nauczyciel pracuje tylko trzy godziny dziennie

autor: Artur Grabek22.09.2011, 03:00; Aktualizacja: 18.10.2011, 18:19
  • Wyślij
  • Drukuj

Polscy nauczyciele pracują najkrócej na świecie. Rocznie spędzają przy tablicy 489 godzin. Daje to dziennie zegarowo dwie godziny i 42 minuty, czyli trzy i pół godziny lekcyjne. Średnia dla krajów UE to 779 godzin, czyli blisko pięć godzin dziennie.

reklama


reklama


Nawet w słynącej z przywilejów dla sfery budżetowej i bankrutującej Grecji nauczyciele są w pracy o 20 proc. dłużej niż u nas. Nie mówiąc już o USA, gdzie pracują prawie 1100 godzin rocznie. Takie są wyniki „Education at a Glance 2011”, najnowszego raportu OECD, organizacji zrzeszającej 34 najlepiej rozwinięte gospodarki świata.

Polski nie stać na utrzymywanie tak pracujących pedagogów. Ich rozbudowane przywileje wynikają z niedostosowanej do obecnej rzeczywistości Karty nauczyciela, której nie odważył się zreformować żaden rząd. Na oświatę w 2010 r. budżet państwa wydał 35 mld zł. Kilkanaście kolejnych miliardów do tego zadania dołożyły samorządy. Według danych GUS w 2009 r. łączne wydatki na ten cel wyniosły ponad 51,5 mld zł. W tym roku z budżetu na edukację trafi blisko 37 mld zł, resztę znów dołożą gminy. I to jest prawdziwy powód podwyżek opłat za przedszkola. Rząd rozdaje przywileje, za które z własnej kieszeni płacą samorządy. Blisko 90 proc. kwoty, jaką dostają z budżetu, pochłaniają uposażenia nauczycielskie.

Mała liczba godzin pracy nauczycieli powoduje też, że musimy zatrudniać ich ogromną rzeszę. Jest ich – od kilkunastu już lat, mimo że w tym czasie o ponad 1 mln zmalała liczba uczniów w szkole – ponad 500 tys. Efekt? Według danych OECD w polskich szkołach podstawowych na 1 nauczyciela przypada zaledwie 10 uczniów. To najlepsza statystyka spośród wszystkich przebadanych krajów. Gorszą mają nawet tak bogate państwa jak Norwegia, USA czy Japonia. Ale tam rocznie nauczyciel spędza przy tablicy odpowiednio 741, 1097 i 707 godzin.

Eksperci winią za ten stan rzeczy kartę. Sztywno określa ona zarobki nauczycieli, zapewnia bardzo krótki czas pracy, praktycznie uniemożliwia ich zwolnienie i gwarantuje szereg innych przywilejów. – Skutek jest taki, że nauczyciele udają, że pracują, a państwo udaje, że płaci – mówi były szef MEN Mirosław Handke.

W jego ocenie bez likwidacji tej ustawy niemożliwa jest skuteczna reforma systemu edukacji. Ale na to posunięcie od lat nie zgadzają się niezwykle silne nauczycielskie związki zawodowe, które grożą paraliżem szkół. To odstrasza kolejne rządy do zmian w karcie i utrwala patologię. Minister Katarzyna Hall zapowiadała jej reformę, powstał nawet zespół, który pracował nad tzw. Kartą II. Na deklaracjach się skończyło. A konieczność zmian coraz częściej dostrzegają nie tylko eksperci czy gminy, ale nawet sami pedagodzy. Wybierają pracę w szkołach nieprowadzonych przez samorządy, czyli takich, w których karta nie obowiązuje. Te wymagają od nich więcej pracy, ale oferują lepsze zarobki i możliwości rozwoju zawodowego.

W liczbie godzin pracy polskiego pedagoga prześciga nawet nauczyciel grecki. Rocznie przy tablicy spędza on 589, podczas gdy polski 489 godzin. Dla porównania czeski 832, francuski 918, niemiecki 805. Tytanami pracy są nauczyciele w USA, którzy rocznie przy tablicy spędzają blisko 1100 godzin i dodatkowo 1400 godzin w ramach innych zajęć pozalekcyjnych. Ile na dodatkową pracę przeznaczają polscy pedagodzy? Tego nie wiadomo, wciąż trwają prace nad ustaleniem rzeczywistego czasu ich pracy. Związki zawodowe przekonują, że wypełniają kodeksowy czas pracy, czyli 40 godzin w tygodniu. Ale dokładnie taki sam czas pracy po lekcjach wykazują Niemcy, Hiszpanie czy Francuzi, którzy mimo tego pracują z uczniami dwa razy dłużej.

Nie ulega wątpliwości, że polskich pedagogów byłoby mniej, a dzięki temu system edukacji byłby tańszy, gdyby nie Karta nauczyciela. Ta z jednej strony wymaga od nich, by pracowali przy tablicy jedynie 18 godzin w tygodniu, z drugiej praktycznie uniemożliwia ich zwolnienie. W ciągu ostatnich 10 lat liczba dzieci w wieku szkolnym spadła o blisko 20 proc., liczba nauczycieli w tym czasie praktycznie się nie zmieniła. To dlatego teraz na jednego nauczyciela w szkole podstawowej przypada tylko 10 uczniów. To najlepszy wynik wśród wszystkich krajów OECD.

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

reklama


  • Wyślij
  • Drukuj
Źródło:Dziennik Gazeta Prawna
czytaj więcej w e-DGPczytaj więcej w e-DGP
  • Maria(2011-09-22 23:13) Odpowiedz 10

    Wszyscy sie uwzięli na 18 godzinne pensum nauczyciela mając na uwadze nauczycieli w szkołach - a czy ktoś zauważy w końcu, że w przedszkolach też pracują nauczyciele( lki)? W przedszkolu pensum wynosi 25 godzin tygodniowo za wyjatkiem pracy z 6 latkami - 22 godz. Nauczycielki są wykształcone, mają ukończone studia na kilku kierunkach. Główna specjalność to ed. wczesnoszkolna, wychowanie przedszkolne; trzeba wcześnie diagnozować - no to siup na psychologię, ale trzeba też wcześnie wspomagać- oj, trzeba by oligofrenopedagogikę, lub może logopedię, bo jak tu uczyć poprawnej wymowy , przydał by się też kierunek sztuka bo trzeba rozwijać zdolności i zainteresowania dzieci ...itd. Nauczycielka przedszkola musi być uzdolniona, pracowita, dyspozycyjna, musi dekorować, zabawiać w dni wolne rodziców na spotkaniach, piknikach, uroczystościach prawie co miesiąc. Czy ktoś umiał by zliczyć, ile godzin w tygodniu pracuje nauczycielka przedszkola - trudno by było, gdyby zliczyć czas poświęcony w domu na wykonywanie tysięcy pierdół - pomocy, strojów, dekoracji, pisaniu planów i różnych scenariuszy, statystyk itp. Brakło by tych 40. Byłam przez 30 lat dyrektorką przedszkola i tylko mogę podziwiać upór i wytrwałość nauczycielek przedszkola -cóż , zawód z powołania.Za takie wielkie pieniądze...

  • Matylda 74(2011-09-22 22:50) Odpowiedz 10

    Po pierwsze warto, aby redakcja dokonała sprostowania: podane wysokości wynagrodzeń zawierają tzw. ZUS pracodawcy, a więc są sumą kosztów etatu nauczycielskiego na poszczególnych stopniach awansu zawodowego. Wynagrodzenie np. nauczyciela dyplomowanego to obecnie prawie 3 tys. zł (pensja netto +podatek +ZUS pracownika). Po drugie: pełnoetatowy nauczyciel pracuje 20 godz. przy tablicy, tj. 18 + 2 godziny obowiązkowych zajęć z uczniem. Pracujemy w systemie, jaki w Polsce funkcjonuje. Od ciągłych zmian, które najczęściej nie uwzględniają ani psychologii rozwojowej uczniów ani realiów pracy polskiej szkoły (warunki lokalowe, wyposażenie), faktycznie można zwariować. Zdecydowanie wolelibyśmy, aby w polskiej szkole było tak, jak w szkole fińskiej. Taki efektywny system nam się marzy, a nie mało godzin pracy. Jeżeli stworzycie nam takie warunki, możemy pracować i po 1200 godz. rocznie przy tablicy. Po trzecie: W obecnych warunkach tzw. przeciętnej szkoły, szczególnie w gimnazjach i szkołach zasadniczych, gdzie jest znacząca liczba uczniów trudnych wychowawczo, z zaburzeniami zachowania i problemami w uczeniu się, jest za mało specjalistów, którzy wsparliby nauczyciela. Jednocześnie szkoła nie ma skutecznych narzędzi, które dyscyplinowałyby uczniów bardzo trudnych (w końcu wszystkie dzieci nasze są...). Te, które można stosować, często nie działają. Rozrabiającego ucznia z klasy w trakcie lekcji nie wyprosisz, bo to prawie kryminał. Wobec tego nauczyciel nie tylko ma nauczyć, wychować i pobudzić aspiracje, ale pracuje też jako pracownik socjalny, psycholog, reedukator, socjoterapeuta, a najlepiej powinien wziąć do siebie ok. 1/3 swoich uczniów dać im miłość, poczucie bezpieczeństwa i po prostu dopilnować. Tak pracuje ponad 60% nauczycieli w mojej szkole. Rezultat: nauczyciele często bywają przemęczeni i emocjonalnie wypaleni w wyniku ciągłego stresu i walki o ucznia i z uczniami (o rodzicach nie wspominając). Zwróćcie też uwagę na graniczącą z obłędem papierologię, która od tego roku urasta już do niesamowitych rozmiarów. Spójrzcie też na to, że jak zdolnego Jasia albo pracowitą Małgosię udaje się przygotować do ważnego konkursu kuratoryjnego i osiągną w nim sukces - nagroda murowana. Ba, można nawet dostać nagrodę kuratora czy ministra. Jak Zosię i Krzysia z problemowej rodziny uda się skłonić do zmiany zachowania, wyciągnąć z jedynek , skłonić do chodzenia do szkoły - oprócz dyrektora (można dostać motywacyjny 200 zł brutto) i innych nauczycieli, nikt tego nie doceni. Co to wielkiego, że dziecko skończyło szkołę? Liczy się spektakularny sukces. A przecież w pierwszym przypadku praca to sama przyjemność, a w drugim - orka na ugorze i 200% normy. Po co to piszę? Jestem za daleko posuniętymi zmianami w Karcie. Nie może być tak, że kiepskiego nauczyciela, czy zwykłego lenia, trudno jest zwolnić. Tak jak w każdej grupie zawodowe,j nie wszyscy jesteśmy wspaniali, kompetentni i zaangażowani. Ale mam dosyć wypominania nam 6 tygodni urlopu. Dajcie nam takie warunki i przepisy, abyśmy mogli pracować solidnie z uczniami zajmując się przede wszystkim ich uczeniem, a przy tym nikt nam nie wypominał, że jesteśmy nierobami i nieudacznikami. Jestem w stanie pracować i 30 godz. tyg. z klasami. Ale jeżeli uważacie, że pozostałe 10 godz. z 40 godzinnego tygodnia pracy wystarczy na pozostałe obowiązki zawodowe, to jesteście w błędzie. Chętnie będę pracować intensywnie tylko od 8 do 16 po to, żeby móc zająć się rodziną i swoim życiem w pozostałej części dnia, a przede wszystkim zrelaksować się i z uśmiechem na ustach wejść następnego dnia na kolejną lekcję z trzydziestką rozbrykanych nastolatków. Stwórzcie taki system, że będę mogła oddać w ręce specjalisty takich uczniów, którzy z uporem rozkładają mi nawet najciekwszą lekcję i inie pozwalają korzystać z niej innym (jeden pedagog na całą szkołę to za mało przy dzisiejszych dzieciach). Na zakończenie do redakcji: warto byłoby, prezentując podobne badania, pokusić się o wnikliwy komentarz na temat różnic w systemach szkolnych, warunkach pracy szkół, nauczycieli, a co najważniejsze - uczniów. Podanie tylko różnic między liczbą godzin pracy i zarobkami nauczycieli w różnych krajach nie służy niczemu, poza wzbudzaniem niechęci do pedagogów i grania na najniższych emocjach ludzi, którzy nigdy w niej nie pracowali. Lobbujcie za zmianą systemu i warunkami pracy uczniów i nauczycieli, ale nie obarczajcie nauczycieli winą za wady funkcjonującego obecnie systemu.

  • Ja5(2011-09-22 21:39) Odpowiedz 10

    ...i niech zniosą KARTĘ,
    i niech nauczyciel dołączy do reszty upodlonego narodu pracującego za 1000zł miesięcznie(przynajmniej będzie sprawiedliwie).
    To nauczyciel jest głównym sprawcą bezrobocia i innych nieszczęść tego kraju.
    Wójtowie ( podobni do filmowego wójta1 w Wilkowyjach)
    i "kompetentne" rady gmin najlepiej ocenią kto się do zawodu nada.
    Nauczyciele powinni pracować 10 godzin dziennie bez ferii i wakacji.
    Ześwirują do 40/50 i wymieni ich się na młodych z najniższą krajową.
    Emerytur nie trzeba będzie tym darmozjadom płacić.
    Politycy z pomocą oddanych dziennikarzy gp i innych gazetek pokierują wyedukowanym (przez zaszczutych belfrów)
    narodem i poprowadzą go do raju.
    Amen!

  • DOCENT(2011-09-23 00:16) Odpowiedz 00

    DO AUTORA ARTYKUŁU!!!
    BYŁO SIE UCZYĆ TO BYŚ PAN ZOSTAŁ NAUCZYCIELEM I NIE WYPISYWAŁ BZDUR. JAKO NAUCZYCIEL PRACUJĄCY W SZKOLE PRACOWALBYŚ PAN TE MARNE 3 GOODZINY NP Z MŁODZIEŻĄ Z ZESPOŁEM DOWNA I AUTYZMEM CHĘTNY PAN NA ZAMIANĘ ?

  • matka(2011-09-23 00:09) Odpowiedz 00

    Wkurzyliście mnie tym artykułem po poprawianiu zeszytów, a jest po jedenastej w nocy. Dla siebie notuję, ile godzin w tygodniu pracuję i wychodzi mi zawsze powyżej 50. Powinnam jeszcze dorobić na materiały do szkoły, bo ta mi ich nie zapewnia. Własny papier - dla dzieci, komputer, drukarka, tusz na potrzeby szkoły i do tworzenia durnych pisanin dla pani minister. Wam, pismakom, redakcja wszystko zapewnia, więc możecie robić dziwaczne obliczenia. Mam nadzieję, że ZNP faktycznie pójdzie z tą obelgą do sądu!!!

  • majka(2011-09-22 23:43) Odpowiedz 00

    Tylko nasza "bystra" pani minister mogła przyjąć takie wyniki badań i tylko taki "mądry inaczej" dziennikarz mógł spłodzić taki artykuł. Sami jesteśmy sobie winni , gdyby jakaś pani nie przykładała się do pracy i nie nauczyła geniusza pisać dziś zmywałby gary na zmywaku i nie wypisywałby takich kretynizmów. A może był głąbem i dlatego nas tak nienawidzi?

  • NIEROBNICA(2011-09-23 00:20) Odpowiedz 00

    No , cóż... Takie artykuły na pewno nie przysporzą PO ( z panią minister Hall na czele MEN-u), głosów nauczycieli w najbliższycvh wyborach, a wręcz przeciwnie. A jednak ta rzesza " nierobów " stanowi dość pokaźny procent, nie ? A może miejmy nadzieję ,że nasza pani minister SPROSTUJE te rewelacje " wziętego dziennikarza", chociaż do tej pory jeszcze się tak nie zdarzyło. Kochani Nauczyciele, skoro pracujemy "tylko" te 18 godzin, to moze zacznijmy pracować 18 godzin - dolce vita!!! Wyobrażacie sobie ? nie robimy kartkówek, sprawdzianów , diagnoz, analiz, nie ma żadnych rad pedagogicznych, zebran z rodzicami, wycieczek, zielonych szkół ( podczas których nauczyciel sprawuje opiekę nad uczniami przez 24 godz. na dobę przez 5 dni takiego wyjazdu - a płacą mu za 4 godziny dziennie), sprawozdań , planów, 18 godz. przy tablicy i kropka.

  • nieuk i leń oczywiście(2011-09-23 00:32) Odpowiedz 00

    Mam kontakt z kilkoma szkołami w Europie i wiem bo byłam i widziałam, że we Włoszech, Niemczech, Hiszpanii, Szwecji poziom nauczania jest poniżej wszelkiej krytyki. Nikt mnie nie przekona,że 15- latek, który zeznaje we Włoskiej szkole że stolicą Polski jest Praga zna geografię. Za to szkoły wyposażone, ze daj nam Boże za 50 lat.
    Jedyne normalne zajęcia widziałam w Bułgarii.

  • nauczyciel(2011-09-23 01:45) Odpowiedz 00

    własnie skończyłem sprawdzanie prac klasowych i przygotowanie sie na jutro, tfu, na dzisiaj, bo zaczynam za 6h, więc... pocałujcie mnie w nos ze swoimi komentarzami

    Pokażcie mi szkołę gdzie za niecałe 3h dziennie nauczyciel zarabia ponad 5 tys. złotych jak próbuje wam wmówic ta śmieszna gazeta

  • Bąbel(2011-09-23 01:34) Odpowiedz 00

    Co za pierd...i niedoinformowany głup pisze takie bzdury!!! Będąc na "wywczasach za chlebem" w naszej wakacyjnej nauczycielskiej rzeczywistości odkrywam że: włoski nauczyciel zarabia 2500
    euro i ma wakacje od połowy czerwca do pażdziernika,a w dzień powszedni pracuje do 13.00 -potem południowym zwyczajem śpi, zadłużeni i strajkujący greccy nauczyciele,mający również trzy miesiące wakacji
    i podobne środziemnomorskie maniery-zarabiają 1300 euro . Polski nauczyciel dyplomowany - czyli BUC skończony- zarabia maksymalnie 2600 zł na rękę (650 euro) i skończmy mity o kilku tysiącach - średnią podnosi minister Hall i jej przydupasy, ma dwa miesiące wakacji - zapieprza jak bury osioł ma dopłacać w imię unijnej solidarności do południowego nauczyciela obiboka.
    A jeszcze nie tak dawno w Polsce mieliśmy bardzo wysoki poziom nauczania -
    niestety musimy dorównać do debilizmu Unii.
    Autor tego felietonu (pewno młody wilczek) to typowy przypadek nieudanych reform w oświacie - dyletant i karierowicz,typowy dla naszych czasów, biegający za sensacją i rozgłosem niedouczony pajac - z matmy pała. Łosiu już w marcu przekroczymy pięćset godzin. Że Ciebie pajacu ktoś zatrudnił w dziennikarstwie- jak nam tak dobrze to zapraszamy do klubu !!!

  • bubu(2011-09-23 01:05) Odpowiedz 00

    Oczywistym jest dla każdego zorientowanego, że w tym kraju nie ma jak być nauczycielem. Niewiele pracy, dużo wakacji, niezłe zarobki i totalna ochrona. Czego więcej chcieć w tych niepewnych czasach. Niedowierzającym polecam prześledzić oświadczenia majątkowe dyrektorów szkół dostępne w internecie. Niektórzy zarabiają po 10 tysięcy złotych miesięcznie a i tak , o czym jestem przekonany bo znam to środowisko, narzekają że są biedacy wyzyskiwani. Nie ma jak w szkolnictwie. Ja od pięciu lat nie dostałem podwyżki, a znam zakłady gdzie płace obniżono. Oni dostaną w tym roku około 7%. W kryzysie. Niezłe jaja. A wszystko to za nasze podatki.

  • Belfer PL(2011-09-22 23:43) Odpowiedz 00

    Dane w artykule są zmanipulowane. Wystarczy znać trochę angielski i poszukać oryginału raportu. Na str.427-428 są oprócz tabel definicje. I co z nich wynika? W USA jest prawie 1100 godz. ,ale jest to "Actual teaching and working time", a w Polsce tylko podaje się "teaching time". W niektórych krajach do tego czasu wlicza się przerwy międzylekcyjne, w innych nie itd... A poza tym w roku 2009 pensum było już 19godz.(tzw. jedna darmowa obowiązkowa), a raport uwzględnia 18. I potem idzie taka głupota w Polskę ...!!!

  • Obserwator II(2011-09-22 22:58) Odpowiedz 00

    Panie Arturze Niedouku - proszę dokładnie zbadać realia pracy nauczyciela w Polsce, zamiast pisać dyrdymały co ślina na język przyniesie. Ten artykuł, niestety, też jest dowodem na to, że nie każdy dziennikarz nadaje się do tego zawodu...

  • MW(2011-09-22 22:11) Odpowiedz 00

    Drodzy nauczyciele. Nie próbujcie udowadniać baranom, że nie jesteście wielbłądami bo to nie ma sensu. Ktoś kto nauczyciela widział tylko w szkole wie o jego pracy g... Jedna moja znajoma opowiadała podobne bzdury jak w tym gniocie mieniącym się być artykułem prasowym. Jednak kiedy jej córka zatrudniła się w szkole nagle zmieniła front o 180 stopni. Nagle z trzech godzin dziennie przez 9 miesięcy w roku zrobiła się harówa po 10h/dobę, zaśmiecanie domu jakimiś szpargałami, które trzeba przygotować na następny i następny dzień, wyjazdy na bzdurne wycieczki z bandą rozwścieczonych debili, itd. itd. Ale tego trzeba doświadczyć. Mój ojciec był nauczycielem, siostra poszła w jego ślady i żona mimo mojego wyraźnego sprzeciwu również wepchała się do szkoły. Ja na pewno tego błędu nie zrobię, bo nie mam kwalifikacji :) Ale wiem co znaczy praca nauczyciela...

  • serwer(2011-09-22 21:29) Odpowiedz 00

    Witam . Pozamykać szkoły a ludzi na folwarki!!! Faszysci czy sowieci jak wkraczali do Polski wybijali najpierw inteligęcje , lekarzy, itp. możę w tych bzdurach odnośnie oświaty jest jakaś analogia??? Niech ci drukarze popatzą najpierw jaki nakład finansowy w krajach unijnych jest na oswiatę a jaki w Polsce. Znam wielu nauczycieli którzy chcieliby pracować 40 h w tygodn bo faktycznie pracują dłużej .Od 8.00 do 16.00 ale każdą godz dłużej 100 % , odwiedziny rodziców w wyzaczonych godz, wywiadówki, szkolenia, rady wszelkiego rodzaju ,przygotowanie apeli, bali uczniowskich itp, itd od 8.00 do 16.00. Wszelkiego rodzaju zawody sportowe, turnieje, sks itp od 8.00 do 16.00. Ps. Oczywiście nie jesteśmy jakąś grupą zawodową świetą patologia jest wszędzie , ludzie są lepsi i gorsi

  • ewa(2011-09-22 21:27) Odpowiedz 00

    Średnia to średnia, co oznacza, że część nauczycieli pracuje po 27 godzin, tak jak ja a część 9, bo są na pół etatu i mają za to pół pensji. Analizy, ankiety, wykresy, mądrości, z których nic sensownego nie wynika.

  • belferka(2011-09-22 22:23) Odpowiedz 00

    Ciekawe, skąd ta średnia ilość uczniów, bo u nas w szkiole ok.30-tki uczniów w klasie, gdzzie tu indywidualnie podejść do dziecka? pracuję 25 lat i NIGDY nie miałam mniej niż 23-26 uczniów, było nawet 34! O godzinach zebrań ostatnio wyszłam ze szkoły o 20.10 po zebraniu o 17.00 i po 6 lekcjach od 8.00 - 13.30), dodatkowych prac, apeli, szkoleń, zespołów samokształceniowych, planów dyżurów, pomocy ped dla dzieci i in nikt nie wspomina- czy to się nazywa 3 godz w pracy?!!! Dlaczego tak poważna gazeta obraża wręcz nauczycieli i mami opinię publiczną?!!!To skandal robić taką nagonkę na naszą naprawdę niełatwą profesję. Każdy, kto pisze o szkole, powinien w niej spędzić 1 słownie: jeden pełny tydzeń wraz z dyżurami na przerwach.koniec, szkoda nerwów.

  • Katarzyna Nowakowska(2011-09-22 22:29) Odpowiedz 00

    Jestem nauczycielem i lubię swoją pracę. Przeciętny Polak pomyśli, że to nic dziwnego. Świetna fucha – pracuję przecież 2 godziny i 42 minuty dziennie dostaję za to 4.800 zł na rękę. Nie wspomnę już o świętach, feriach i innych wolnych dniach.
    Jestem nauczycielem dyplomowanym, kosztowało mnie to bardzo dużo pracy, nauki i wysiłku. Pracuję w szkole 12 lat i po wrześniowej podwyżce dostałam na konto dokładnie połowę kwoty o której mówią dziennikarze i osobiście uważam że nie jest to adekwatne wynagrodzenie w porównaniu do pracy, którą wykonuję. Nie pracuję tylko średnio trzech godzin dziennie. Owszem, etat nauczyciela to 19 godzin lekcyjnych (ale nawet to nie daje 2,42godz dziennie:) ale nikt nie wlicza w to godzin w czasie których przygotowuję się do lekcji, sprawdzam testy, kartkówki, wypracowania, prowadzę dodatkowe konsultacje dla maturzystów, zajęcia wyrównawcze dla uczniów słabych, zebrania z rodzicami, piszę plany wymagań edukacyjnych dla uczniów, którzy tego potrzebują, jeżdżę na wycieczki, na których pracuję 24 godziny na dobę przez kilka dni i tak dalej i tak dalej … nie piszę tego żeby się wyżalić, tylko po to aby uświadomić ludziom na czym polega moja praca. To nie jest siedzenie 45 minut przy tablicy z nosem w dzienniku !!!
    Od jakiegoś czasu trwa nagonka dziennikarzy na nauczycieli, nie wiem dlaczego tak się dzieje. Jest mi przykro, bo autorytet nauczyciela spada, zaczyna być gorsza atmosfera wokół nas. We wtorek (20.09) oglądałam program Kuby Wojewódzkiego z Julią Kamińską, gdzie padło pytanie ‘z wykształcenia jesteś germanistką, jak nic fajnego Ci w życiu nie wyjdzie to zostaniesz nauczycielką niemieckiego?’. Ja wybrałam swój zawód z przekonaniem, nie dlatego że coś mi się w życiu nie udało. Rodzice nauczyli mnie szacunku do innych ludzi a szczególnie do nauczycieli. Nigdy w domu nie usłyszałam ‘że ta pani jest głupia’ a teraz niestety jest to nagminne. W radio, telewizji, filmach, nawet bajkach dla dzieci nauczyciele są przedstawiani jako banda sfrustrowanych ludzi, którzy nie wiedzą co ze sobą zrobić.
    Pod koniec sierpnia byłam na koncercie w łódzkiej filharmonii, na początku koncertu dyrektor przedstawił orkiestrę i wspomniał, że to będzie ich pierwszy koncert po dwumiesięcznej wakacyjnej przerwie. Okazuje się, że jest mnóstwo zawodów, które mają taką przerwę więc dlaczego tylko nam, nauczycielom się to wypomina? Owszem, mamy więcej wolnego, ja osobiście wykorzystuję to na moją pasję – podróżowanie i chodzenie po górach. Mam czas by naładować baterie na kolejny rok szkolny, abym mogła pełna entuzjazmu, dobrego nastroju, uśmiechu ale również cierpliwości i dystansu wrócić do pracy. Po to abym mogła dobrze pracować ale też po to bym mogła znosić ciągłą krytykę i bark zrozumienia ze strony dziennikarzy i społeczeństwa. Właśnie tego życzę wszystkim nauczycielom. Dystansu i cierpliwości.

  • ...(2011-09-23 02:04) Odpowiedz 00

    @bubu Oni dostaną w tym roku około 7%. W kryzysie. Niezłe jaja

    a o tym, że minimalna płaca w Polsce w przyszłym roku idzie w górę co najmniej o 9% to słyszał?

  • odśrodka(2011-09-22 22:54) Odpowiedz 00

    ludzie,wielcy dziennikarze!!!zacznijcie w końcu pokazywać choć rąbek prawdy!może kilka reportaży o naszej pracy?. Jestem od 8 lat nauczycielem, a wraz z rozpoczęciem kolejnego, witają mnie takie czarne kwiaty:1 września:nauczyciel stażysta zarabia średnio 2200, dyplomowany 4800, teraz dochodzi kolejna porcja...za średnio 3 godz. dziennie...ech co za życie koledzy i koleżanki!w tygodniu mam 23 godz.lekcji (płatne),2 tzw. karciane (niepłatne)+rygorystyczne rozliczenia (w razie kontroli), koło dla uczniów uzdolnionych(moja fascynacja, więc bez zapłaty)- 3 godz.zegarowe, spotkanie zespołu ds.promocji szkoły(takie czasy...też bez kasy)-2 godz, spotkanie zespołów ds.pomocy psychologiczno-pedagogicznej-2 godz.(rozporządzenie każe, wykonać trzeba, nikt o zapłacie nie mówi)przygotowanie karty indywidualnych potrzeb każdego ucznia z opinią:3 godz, wyjście na wykład z poprawnej polszczyzny:1,5 godz(pieniądze nie są najważniejsze...),w tygodniu średnio 100 prac do sprawdzenia-5 godz.(bo egzaminy...-też za darmo)wyjście do teatru, wieczorną porą -1,5 godz., przygotowywanie się do zajęć(różnie to wygląda,1,5-2 godz dziennie),przygotowanie uczniów do konkursu recytatorskiego-2 godz.(jak napiszę, że za darmo to ktoś mi uwierzy?)w międzyczasie kilka rozmów z rodzicami, uczniami, a jakże jestem otwartym nauczycielem!dyżur na kilku przerwach 2x w tygodniu. Na szczęście w tym tygodniu nie ma żadnej rady szkoleniowej:3-4 godz, zebrania z rodzicami:3 godz., próbnych testów gimnazjalnych, próbnej matury - i sprawdzania tegoż wszystkiego:ok.10 godz.,imprezy szkolnej, którą trzeba przygotować, konkursu ortograficznego... pomimo uprawnień do wykładania drugiego przedmiotu, chciałabym pójść na psychologię, która jest tak niezbędna w mojej pracy, ale teraz nie mogę sobie na to pozwolić, bo nie mam za dużo czasu...drodzy Państwo, jeśli się wam wydaje, że symuluję, to uprzejmie donoszę, że jeszcze nie,dla uwiarygodnienia mogę podać nr tel mojego męża, który coraz częściej zadaje pytanie:powiedz, że dzisiaj nic nie masz?i żeby było jasne, ja nie narzekam, ja pracuję najlepiej jak potrafię, uczę szacunku ze wszystkich swoich sił...szkoda, że świat donosi mi, że to nie ma wartości...bo co ja mogę przez te 3 godz. dziennie...serdecznie pozdrawiam

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!