statystyki

Polski nauczyciel pracuje tylko trzy godziny dziennie

autor: Artur Grabek22.09.2011, 03:00; Aktualizacja: 18.10.2011, 18:19
  • Wyślij
  • Drukuj

Polscy nauczyciele pracują najkrócej na świecie. Rocznie spędzają przy tablicy 489 godzin. Daje to dziennie zegarowo dwie godziny i 42 minuty, czyli trzy i pół godziny lekcyjne. Średnia dla krajów UE to 779 godzin, czyli blisko pięć godzin dziennie.





Nawet w słynącej z przywilejów dla sfery budżetowej i bankrutującej Grecji nauczyciele są w pracy o 20 proc. dłużej niż u nas. Nie mówiąc już o USA, gdzie pracują prawie 1100 godzin rocznie. Takie są wyniki „Education at a Glance 2011”, najnowszego raportu OECD, organizacji zrzeszającej 34 najlepiej rozwinięte gospodarki świata.

Polski nie stać na utrzymywanie tak pracujących pedagogów. Ich rozbudowane przywileje wynikają z niedostosowanej do obecnej rzeczywistości Karty nauczyciela, której nie odważył się zreformować żaden rząd. Na oświatę w 2010 r. budżet państwa wydał 35 mld zł. Kilkanaście kolejnych miliardów do tego zadania dołożyły samorządy. Według danych GUS w 2009 r. łączne wydatki na ten cel wyniosły ponad 51,5 mld zł. W tym roku z budżetu na edukację trafi blisko 37 mld zł, resztę znów dołożą gminy. I to jest prawdziwy powód podwyżek opłat za przedszkola. Rząd rozdaje przywileje, za które z własnej kieszeni płacą samorządy. Blisko 90 proc. kwoty, jaką dostają z budżetu, pochłaniają uposażenia nauczycielskie.

Mała liczba godzin pracy nauczycieli powoduje też, że musimy zatrudniać ich ogromną rzeszę. Jest ich – od kilkunastu już lat, mimo że w tym czasie o ponad 1 mln zmalała liczba uczniów w szkole – ponad 500 tys. Efekt? Według danych OECD w polskich szkołach podstawowych na 1 nauczyciela przypada zaledwie 10 uczniów. To najlepsza statystyka spośród wszystkich przebadanych krajów. Gorszą mają nawet tak bogate państwa jak Norwegia, USA czy Japonia. Ale tam rocznie nauczyciel spędza przy tablicy odpowiednio 741, 1097 i 707 godzin.

Eksperci winią za ten stan rzeczy kartę. Sztywno określa ona zarobki nauczycieli, zapewnia bardzo krótki czas pracy, praktycznie uniemożliwia ich zwolnienie i gwarantuje szereg innych przywilejów. – Skutek jest taki, że nauczyciele udają, że pracują, a państwo udaje, że płaci – mówi były szef MEN Mirosław Handke.

W jego ocenie bez likwidacji tej ustawy niemożliwa jest skuteczna reforma systemu edukacji. Ale na to posunięcie od lat nie zgadzają się niezwykle silne nauczycielskie związki zawodowe, które grożą paraliżem szkół. To odstrasza kolejne rządy do zmian w karcie i utrwala patologię. Minister Katarzyna Hall zapowiadała jej reformę, powstał nawet zespół, który pracował nad tzw. Kartą II. Na deklaracjach się skończyło. A konieczność zmian coraz częściej dostrzegają nie tylko eksperci czy gminy, ale nawet sami pedagodzy. Wybierają pracę w szkołach nieprowadzonych przez samorządy, czyli takich, w których karta nie obowiązuje. Te wymagają od nich więcej pracy, ale oferują lepsze zarobki i możliwości rozwoju zawodowego.

W liczbie godzin pracy polskiego pedagoga prześciga nawet nauczyciel grecki. Rocznie przy tablicy spędza on 589, podczas gdy polski 489 godzin. Dla porównania czeski 832, francuski 918, niemiecki 805. Tytanami pracy są nauczyciele w USA, którzy rocznie przy tablicy spędzają blisko 1100 godzin i dodatkowo 1400 godzin w ramach innych zajęć pozalekcyjnych. Ile na dodatkową pracę przeznaczają polscy pedagodzy? Tego nie wiadomo, wciąż trwają prace nad ustaleniem rzeczywistego czasu ich pracy. Związki zawodowe przekonują, że wypełniają kodeksowy czas pracy, czyli 40 godzin w tygodniu. Ale dokładnie taki sam czas pracy po lekcjach wykazują Niemcy, Hiszpanie czy Francuzi, którzy mimo tego pracują z uczniami dwa razy dłużej.

Nie ulega wątpliwości, że polskich pedagogów byłoby mniej, a dzięki temu system edukacji byłby tańszy, gdyby nie Karta nauczyciela. Ta z jednej strony wymaga od nich, by pracowali przy tablicy jedynie 18 godzin w tygodniu, z drugiej praktycznie uniemożliwia ich zwolnienie. W ciągu ostatnich 10 lat liczba dzieci w wieku szkolnym spadła o blisko 20 proc., liczba nauczycieli w tym czasie praktycznie się nie zmieniła. To dlatego teraz na jednego nauczyciela w szkole podstawowej przypada tylko 10 uczniów. To najlepszy wynik wśród wszystkich krajów OECD.




  • Wyślij
  • Drukuj
Źródło:Dziennik Gazeta Prawna
czytaj więcej w e-DGPczytaj więcej w e-DGP

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Komentarze: 320

  • 1: Obserwator z IP: 87.207.175.* (2011-09-22 05:01)

    Największymi ,,tytanami'' pracy są w Polsce dziennikarze. Tym bardziej, że ich praca polega na szczuciu, intrygowaniu i napuszczaniu jednych grup zawodowych na drugie. Najlepiej żeby nauczyciel pracował od rana do wieczora za darmo i jeszcze wychowywał za rodziców dzieci. A gdy się wyeksploatuje szybko umarł nie generując kosztów dla Tuskolandu. Proponuję spróbować tego zawodu dziennikarzom. Niech pociągną chociaż jeden przedmiot w wymiarze 120 godzin z młodzieżą gimnazjalną lub licealną w przeciętnej polskiej szkole i za pensję nauczyciela. Ta pensja to wbrew kłamliwej propagandzie mediów i MEN to w przypadku nauczyciela dyplomowanego (najwyższy stopień zawodowy) trochę poniżej 3000 brutto. Oprócz pensum dochodzi przygotowanie do zajęć, sprawy administracyjne sprawdzanie prac klasowych, przedsięwzięcia wychowawcze, dokształcanie itp. Pensum to tylko część godzin pracy, na których z lubością koncentrują się dziennikarze. W ten sposób można sobie bezkarnie uprawiać gebelsowską propagandę od której dzieci na pewno nie będą mądrzejsze. Jak już zaszczujecie nauczycieli i odbierzecie im resztki godności to faktycznie możecie zamknąć szkoły. Wtedy wszyscy będą słuchać objawionego słowa dziennikarskiego. Zobaczymy gdzie nas to zaprowadzi. Śmiem twierdzić że to właśnie dziennikarze stali się w swojej większości najniebezpieczniejszą dla polskiego społeczeństwa grupa zawodową, uprawiajaca w imię własnych oraz partyjno - rządowych interesów manipulację, dezinformację i quasi bolszewicką propagandę.

  • 2: dziadek z IP: 83.8.243.* (2011-09-22 06:24)

    Brawo obserwator!

  • 3: krzysztof z IP: 194.63.132.* (2011-09-22 06:35)

    Naczyciele to najbardziej wystraszona grupa zawodowa. Polska ma szczęście do niekompetentnych ministrów edukacji - którzy zawsze wiedzą najlepiej. Jest nas podobno pół miliona... i nawet to, że reformy systemu edukacji nie służą edukacji ... gimnazja, 6 latki w szkole, awans zawodowy itd ... o czym wie każdy nauczyciel pracujący z dziećmi - nie dociera jako nasz głos spoleczenstwa.

  • 4: OnToWie z IP: 178.37.227.* (2011-09-22 06:39)

    do Obserwator: "przygotowanie do zajęć, sprawy administracyjne sprawdzanie prac klasowych, przedsięwzięcia wychowawcze, dokształcanie"- musi być to STRASZNIE uciążliwe ... szczególnie w wakacje, ferie zimowe, przerwy świąteczne etc.

  • 5: marzyciel z IP: 91.150.172.* (2011-09-22 06:43)

    Popieram Obserwatora! :)

  • 6: pppp z IP: 178.37.8.* (2011-09-22 06:47)

    polski nauczyciel od 2 lat pracuje 20 godzin przy tablicy a nie 18 - ludzie troche trzeba poczytac a nie powtarzac to samo ciagle

  • 7: Mural z IP: 80.55.175.* (2011-09-22 06:48)

    Tytani pracy. dziennikarze obskoczą kilka stacji radiowych i telewizyjnych, wysmażą artykuliki- tyle jest teraz czasopism, przyjmą! Zapraszamy do szkoły, gdzie dziateczki rykiem sprowadzą do pionu, rodzice do bezradności, a MEN do obłędu. Pobory na wielkiego do ataku śmiechu. Nauczyciel bibliotekarz, 27 lat pracy, 32 godziny etatu w szkole, w tym te dwie za darmo. Jak się zaczną szkolenia i posiedzenia RP- więcej. Mam dziś na 8:00 ,a juz jestem w pracy, bo z powodu zastępstw i zajęć opiekuńczych nie wpisałam wczoraj rachunku do komputera. To też za darmo, bo dzieci dla mnie pierwszeństwo, pomagam gratis w odrabianiu lekcji. Programy przeładowane, gonitwa z materiałem. My realizujemy tylko chore pomysły pani Hall. W pracy dzis razem 9 godzin, do 16:00. I już na 8:00 grupa 8 niereligijnych dzieci, którym dwa razy w tygodniu za darmo pomagam przygotowac się do przyszłych sprawdzianów na koniec kl.VI. A powinnam jako bibliotekarka tylko wypożyczać książki.

  • 8: Małgorzata z IP: 178.235.175.* (2011-09-22 06:50)

    Chyba w MEN pracuje się 3h, bo jak ktoś sprawdzi plany lekcji, spotkania z rodzicami, szkolenia i rady - to nauczyciel wraca do domu tylko na kilka godzin. Reforma to produkcja nowych dokumentów, zalewa nas papierologia, a gdzie te obiecane laptopy. W szkole do dyspozycji nauczyciela jest 1 komputer, a 40 nauczycieli.Jak pracować? Nauczyciel zabiera wszystko do domu i tam pracuje do późnych godzin. Zapytajcie rodziny i dzieci nauczycieli, ile pracuje ich matka i żona. Jestem nauczycielem dyplomowanym 35 lat pracy i moja pensja wrześniowa to 2400 zł. Komu zależy na skłóceniu ludzi. W mojej szkole zawsze nauczyciel był do tzw dyspozycji ucznia i rodzica nikt nie czekał na decyzję MEN, aby 2 godziny z art 42 rozdysponować na zajęcia z uczniem i konsultacje. Każdy czwartek otwarty jest od godziny 17.00 do 21.00, a często jeszcze dłużej. Wielu rodziców wpada do szkoły i natychmiast chce rozmawiać z nauczycielem, bo oni pracują... a nauczyciel? Dlaczego dziennikarze tak wnikliwie nie sprawdzają inne resorty. Proszę wejść do szkoły w czasie przerwy i zobaczyć czy nauczyciel to pije kawkę i ma przerwę na śniadanie, czy zamiast w pracy jest na zakupach? itd. Niech przypomni sobie Pan redaktor przekleństwo - "obyś cudze dzieci uczył". Zachęcam do zmiany zawodu - przecież można zostać nauczycielem i mieć tak dobrze jak inni. Nie ma zamkniętych uczelni i każdy może się przekwalifikować. Polski nauczyciel to przyjaciel dzieci, przewodnik i doradca, ale wielu rodziców uważa, że mamy za nich wszystko załatwić. Jak długo można manipulować społeczeństwem, oszukiwać i źle nastawiać jedną grupę zawodową przeciwko drugiej. Gdzie jest szacunek do człowieka? Takie mydlenie oczu. Dziennikarze przestańcie bić pianę. Tak WAM źle zapraszamy do szkoły.

  • 9: rewizor z IP: 109.110.223.* (2011-09-22 06:51)

    Broniący karty nauczyciela nawet nie wiedzą jak szkodzą sami sobie.Wystarczy poczytać jak wyglądają egzaminy na wyższy stopień-zwykła ściema która ma na celu podwyższenie zarobków.Co na to nauczyciele,z dużą wiedzą, którzy takiego mianowanego oglądają w praktyce-przecierają oczy z myślą-to niemożliwe.Pisała tu GP o przyszłych nauczycielach których 30% nie potrafi obliczyć pola figury geometrycznej.To środowisko które zamiast mianować najlepszych przez kartę nauczyciela ma związane ręce a samorząd musi płacić każdemu za stopień jaki uzyska.Patologia utrwalana przez lata ma taki efekt jak GP pisze

  • 10: nauczycielka w małym mieście z IP: 87.205.75.* (2011-09-22 06:56)

    Zgadzam się z Obserwatorem, Gazeta Prawna nigdy obiektywnie nie wypowiedziała się na temat nauczycieli. Dlaczego nie napisała, że właśnie strajkują nauczyciele w Hiszpanii, którym pensum podniesiono w tym roku z 18 do 20 godzin tygodniowo (i nikt im nie każe pracować za darmo jak nam).

Dowiedz się więcej

Prawo na co dzień

Galerie