Właściciel biura rachunkowego ze Szczecina zgodził się na podjęcie studiów podyplomowych przez jednego ze swoich pracowników. Wcześniej nie sprawdził, jakie obowiązki wiążą się z udzieleniem takiej zgody. W rezultacie w okresie wzmożonej pracy biura musiał udzielić pracownikowi trzytygodniowego urlopu szkoleniowego. To tylko jeden przykład problemów, jakie ze stosowaniem przepisów o podwyższaniu kwalifikacji zawodowych mają przedsiębiorcy.

– Są one związane ze zmianą przepisów. Płatny urlop szkoleniowy w wymiarze 21 dni przysługuje obecnie pracownikom na ostatnim roku studiów bez względu na ich rodzaj – mówi Grażyna Spytek-Bandurska, ekspert PKPP Lewiatan. Podkreśla, że nie ma znaczenia to, jak długo trwa nauka. Jeśli firma zgodzi się na rozpoczęcie przez pracownika np. studiów podyplomowych trwających rok lub krócej, musi udzielić mu w tym czasie płatnego 21-dniowego urlopu szkoleniowego. Łącznie z urlopem wypoczynkowym osobie takiej może przysługiwać nawet 41 lub 47 dni wolnych w jednym roku kalendarzowym. Dodatkowo pracownik ma też prawo do korzystania z płatnych zwolnień na udział w zajęciach.

– Dlatego pracodawcy ograniczają skierowania na takie studia. Chętniej dopłaciliby oni np. do czesnego, bo to nie powoduje kłopotów z organizacją pracy – mówi Grażyna Spytek-Bandurska.

Z danych PKPP Lewiatan wynika, że niektóre firmy nawet o 40 proc. ograniczyły budżety przeznaczone na podwyższanie kwalifikacji zawodowych pracowników. Przepisy, które ustalają zasady dokształcania podwładnych, w praktyce mogą więc utrudniać im podwyższanie kwalifikacji.

– Problem ten nie dotyczy korporacji, bo one nie mają kłopotów z zastępstwem. Za to w przypadku małych firm długotrwała nieobecność pracownika może być istotną przeszkodą w prowadzeniu działalności – mówi Monika Ciesielska, prezes Carpenter Consulting, firmy oferującej usługi doradztwa personalnego.