Przyrost często fikcyjnej liczby opiekunów odbija się na budżecie. Jeżeli liczba otrzymujących świadczenia będzie dalej wzrastać, jeszcze w tym roku wydatki na ten cel sięgną miliarda złotych.

Wielu uprawnionych

Tak duży wzrost liczby osób otrzymujących świadczenie pielęgnacyjne to efekt dwóch wyroków Trybunału Konstytucyjnego z 2008 roku (P 27/07 i P 41/07) oraz zniesienia w styczniu 2010 r. kryterium dochodowego, od którego zależało jego przyznanie. Wyroki te umożliwiły uzyskanie wsparcia za opiekę nad innym niż dziecko członkiem rodziny. Rozszerzyły też krąg uprawnionych.

Sejm zmienił więc brzmienie art. 17 ust. 1 ustawy z 28 listopada 2003 r. o świadczeniach rodzinnych (t.j. Dz.U. z 2006 r. nr 139, poz. 992 z późn. zm.) w taki sposób, że wsparcie przysługuje osobom, na których ciąży obowiązek alimentacyjny. Są nimi krewni: rodzice, dziadkowie oraz dzieci, wnukowie i rodzeństwo.

Jednak zgodnie z ust. 1a tego samego artykułu osoby, które nie są spokrewnione w pierwszym stopniu czyli np. wnuczkowie, prawo do świadczenia mają tylko w sytuacji, gdy niepełnosprawny nie ma bliższych krewnych lub nie mogą oni się nim zajmować.

– Przepisy nie mówią nic o możliwych przyczynach niesprawowania opieki – mówi Eliza Dygas, kierownik działu świadczeń rodzinnych Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Płocku.

Student bez wsparcia

To właśnie wnuczkowie, którzy deklarują opiekę nad niepełnosprawnym dziadkiem lub babcią, są dużą grupą osób, która po zmianie przepisów występuje o świadczenie pielęgnacyjne. Gminy mają tym większy problem, gdy okazuje się, że są oni studentami lub nawet licealistami.

– Jeżeli studiują w trybie dziennym, świadczenia nie przyznajemy – mówi Eliza Dygas.

Natalia Siekierka z MOPS we Wrocławiu dodaje, że studenci, którzy dostali decyzję odmowną, odwołali się do samorządowego kolegium odwoławczego.

– Uznaliśmy, że dzienne studia będą uniemożliwiać opiekę, ponadto nie jest spełniony warunek dotyczący rezygnacji z pracy, bo student jej nie podejmował – mówi Natalia Siekierka.

Kolegium stwierdziło natomiast, że studiujący ma możliwość ułożenia takiego grafiku zajęć, który nie będzie kolidował z opieką.

Joanna Błachowska-Kurbiel, dyrektor Szczecińskiego Centrum Świadczeń, zwraca uwagę, że wątpliwości budzi ocena warunku dotyczącego rezygnacji z pracy, bo jej wykonywanie uniemożliwia opiekę nad niepełnosprawnym.

– Dotyczy to sytuacji, gdy po świadczenie zgłaszają się osoby, które od dłuższego czasu są bezrobotne. W takiej sytuacji trudno jest uznać, że niepodejmowanie przez nich pracy wynika właśnie z tego, że sprawują opiekę, ale trudno znaleźć podstawę, aby nie przyznać świadczenia – mówi Joanna Błachowska-Kurbiel.

Powstaje natomiast podejrzenie, że osoby te wykorzystują furtkę w przepisach, aby w sytuacji dużego bezrobocia zyskać źródło utrzymania.