– Studenci obowiązkowo nadal będą musieli pisać prace, aby zdobyć tytuł zawodowy – mówi Bartosz Loba, rzecznik Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego (MNiSW).

Luka w przepisach

Zgodnie z obowiązującym rozporządzeniem w sprawie nadawania tytułów zawodowych warunkiem wydania dyplomu ukończenia studiów wyższych jest złożenie egzaminu lub pracy – wybór formy określają standardy kształcenia narzucone przez ministra nauki. W przypadku większości kierunków oznacza to, że nie ma możliwości rezygnacji z pisania prac. Od 1 października 2011 r. ministerialne standardy przestaną obowiązywać. Tak wynika z nowelizacji ustawy prawo o szkolnictwie wyższym (Dz.U. nr 84, poz. 455).

– Oznacza to, że uczelnie będą mogły same decydować, czy uzyskanie tytułu zawodowego będzie zależało od napisania pracy, czy od zdania egzaminu – mówi prof. Jerzy Młynarczyk, rektor WSAiB.

Obecnie jedynie w przypadku niektórych kierunków, np. licencjackich pierwszego stopnia na administracji, mogą zdecydować się tylko na egzamin.

Veto ministerstwa

Resort nauki nie chce się na to zgodzić, by od decyzji szkoły wyższej zależała forma ukończenie studiów. Mimo że w nowym projekcie rozporządzenia zapisał, że uczelnie będą miały prawo wyboru egzaminu lub pracy. Teraz się z tego wycofał.

– Zgodnie z aktualnym rozporządzeniem na studiach pierwszego i drugiego stopnia będzie obowiązywało złożenie egzaminu dyplomowego i pracy dyplomowej – mówi Bartosz Loba.

Oznacza to, że aby zdobyć tytuł licencjata, trzeba będzie również napisać pracę. Szkoły wyższe, które ich nie wymagają, teraz będą musiały je przywrócić. W konsekwencji minister nauki zamiast złagodzić, zaostrzył wymogi.

Egzamin wyprze plagiaty

Zwolennicy pomysłu dotyczącego rezygnacji z prac dyplomowych tłumaczą, że w przypadku niektórych kierunków pisanie ich nie ma sensu.

– Obserwujemy postępującą degradację prac dyplomowych. Często studenci nie piszą ich samodzielnie. To są plagiaty. Ale uczelnia nie zawsze ma na to dowody – mówi Jerzy Młynarczyk.

Dodaje, że w systemie antyplagiatowym nie ma wszystkich prac, np. tych bronionych na innych uczelniach, które go nie posiadają. Z tą argumentacją nie zgadza się prof. Aldona Skudrzyk, pełnomocnik rektora Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach.

– Na seminarium prowadzący powinien poznać swoich studentów, aby móc ocenić, czy tekst jest ich dziełem – tłumaczy.

Ten warunek szkołom wyższym coraz trudnej jest spełnić. Z raportu na temat stanu szkolnictwa wyższego w Polsce firmy Ernst & Young wynika, że na jednego profesora przypada średnio 83 studentów.

Uczelnie są za

Pomysł gdyńskiej placówki dotyczący wycofania prac magisterskich popierają inne uczelnie.

– Te są często odtwórcze. Uważam, że rezygnacja z nich jest dobrym pomysłem – mówi prof. Krystyna Chojnicka, dziekan Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Część ekspertów zaznacza jednak, że w przypadku wybranych specjalności należy je utrzymać.

– Z pracy magisterskiej można odstąpić np. na studiach ścisłych, ale na kierunkach filologicznych powinna ona być obligatoryjna – mówi prof. Aldona Skudrzyk.

Dominika Kita, przewodnicząca Parlamentu Studentów Rzeczypospolitej Polskiej, uważa, że w zniesieniu prac dyplomowych nie ma nic złego.

– Studenci z uczelni, które z nich zrezygnowały na studiach pierwszego stopnia, mimo początkowych oporów przekonali się do nich – mówi Dominika Kita.

Dodaje, że na seminariach zagadnienie dotyczące pisania pracy naukowej powinno być jednak obecne. Dlatego te, które chciałyby zastąpić pisanie pracy egzaminem, powinny mimo wszystko uczyć tej umiejętności.

Przeciwnikiem rezygnacji z prac magisterskich jest prof. Tadeusz Luty, honorowy przewodniczący Konferencji Rektorów Akademickich Szkół Polskich.

– Dopuszczenie takiej możliwości byłoby błędem. Praca sprawdza umiejętność tworzenia własnego dzieła – tłumaczy.

Dodaje, że uczelnie, które by się na to zdecydowały, zrywają z kulturą akademicką, w którą praca dyplomowa jest wpisana.

Minusy te dostrzega również prof. Krystyna Chojnicka.

– Powoli ze szkół wyższych znikają symbole akademickie takie jak indeks – mówi.

Ostrożni studenci

Brak pracy magisterskiej wcale nie musi oznaczać, że studentom łatwiej byłoby ukończyć studia. Zgodnie z pozycją WSAiB pracę dyplomową na kierunku prawa zastąpiłby egzamin składający się z trzech części: ogólnego sprawdzenia wiedzy z całego przebiegu studiów (z dziedziny, którą będzie się zajmował absolwent, np. prawa karnego), przygotowania sądowego wystąpienia oraz pisma procesowego lub innego prawniczego dokumentu (m.in. aktu oskarżenia).