Związki zawodowe alarmują, że pracownicy wciąż mają problemy z uzyskaniem uprawnień do emerytury pomostowej. Pracodawcy nie chcą umieszczać ich w ewidencji pracowników wykonujących prace w szczególnych warunkach lub o szczególnym charakterze, aby uniknąć opłacania dodatkowych składek na Fundusz Emerytur Pomostowych (FEP). Powodem niezadowolenia firm jest to, że obowiązkowo opłacają je także za osoby zatrudnione po 31 grudnia 1998 r., które na mocy ustawy nigdy nie nabędą prawa do emerytury pomostowej. W lipcu tego roku składki te odprowadzało 8,5 tys. płatników.

– Ostatnio jednak pojawiała się bardzo niebezpieczna tendencja ograniczania stanowisk uprawniających do emerytur pomostowych. Takie ograniczenia wprowadziły np. PKP, odbierając prawo do wcześniejszego zakończenia pracy na podstawie ustawy o emeryturach pomostowych niektórym funkcjonariuszom Straży Ochrony Kolei, mimo że ich stanowiska są wymienione w ustawie – mówi Andrzej Strębski z Zespołu Polityki Społecznej, Ubezpieczeń i Rynku Pracy OPZZ.

Potwierdza to Zakład Ubezpieczeń Społecznych. Z informacji przygotowanej dla Komisji Trójstronnej przez Elżbietę Łopacińską, członka zarządu ZUS, wynika, że jeszcze w styczniu tego roku liczba stanowisk pracy w szczególnych warunkach lub o szczególnym charakterze, podanych przez tych płatników w deklaracjach rozliczeniowych ze stycznia tego roku, wyniosła 107,0 tys. W lipcu spadła już do 102,9 tys. Natomiast Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej zwraca uwagę, że liczba pracowników wykonujących prace w szczególnych warunkach lub o szczególnym charakterze w 2010 roku wynosiła 326,9 tys.

Jednocześnie okazuje się, że wpływy ze składek na FEP wpłaconych przez pracodawców nadal są wyższe niż kwoty wypłacanych świadczeń. W 2010 roku wyniosły one 189,1 mln zł, a wydatki na emerytury – 72,2 mln zł. W pierwszym półroczu tego roku na konto ZUS wpłynęło 108,1 mln zł. Na wypłatę świadczeń wydano zaledwie 52,7 mln zł.

4,5 tys. osób otrzymuje z ZUS emerytury pomostowe