Teoretycznie najwięcej wypoczywać mogą profesorowie medycyny oraz prezesi giełdowych spółek – aby jechać na warty 2 tys. złotych urlop, muszą przepracować zaledwie 1,5 dnia. Ich średnie zarobki przekraczają bowiem 30 tys. złotych miesięcznie.

Najdłużej na wakacyjny wyjazd pracują nauczyciele, kasjerzy i niewykwalifikowani pracownicy. Te grupy muszą męczyć się ponad 30 dni roboczych, aby zarobić na tygodniowy wypoczynek za granicą.

Ale już w przyszłym roku będziemy na taki sam wymiar urlopu pracować średnio o 5 godz. 20 min krócej. – Przewidywany na 2012 r. wzrost płac w największym stopniu skróci czas gromadzenia środków na wakacje wśród profesji najmniej zarabiających osób. Dla przykładu nauczyciele będą pracować niemal o 8 godzin mniej niż obecnie, podczas gdy sędziowie zaoszczędzą jedynie 2 godziny – tłumaczy Krzysztof Ingot z Work Service SA.