• Resort edukacji zaleca instalowanie w szkołach kamer z mikrofonami, żeby poprawić bezpieczeństwo
  • Rzecznik praw obywatelskich ostrzega, że za montowanie mikrofonów w szkołach grozi nawet kara pozbawienia wolności
  • Eksperci twierdzą, że zestawy bez urządzeń rejestrujących dźwięki byłyby nawet 20 proc. tańsze

Janusz Kochanowski, rzecznik praw obywatelskich, podkreśla, że dopuszczenie przez rząd instalowania kamer z czułymi mikrofonami jest niezgodne z obowiązującymi przepisami. Z kolei specjaliści zajmujący się monitoringiem zauważają, że narzucone przez rząd wymogi techniczne zwiększają koszty wprowadzenia monitoringu w szkołach nawet o 20 proc.

Rząd łamie konstytucję

Janusz Kochanowski uważa, że rozporządzenie Rady Ministrów z 6 września 2007 r. w sprawie form i zakresu finansowego wspierania organów prowadzących w zapewnieniu bezpiecznych warunków nauki w szkołach (Dz.U. nr 163, poz. 1155) upoważnia organy prowadzące do instalowania w szkołach oraz placówkach oświatowych czułych mikrofonów, które mogą służyć do rejestracji prywatnych rozmów uczniów i nauczycieli. O takim niebezpieczeństwie GP pisała już we wrześniu.

Tymczasem konstytucja wyraźnie ogranicza prawo organów państwowych do ingerowania w prywatne rozmowy obywateli. Do posługiwania się urządzeniami podsłuchowymi uprawnione są jedynie określone organy. Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu w wyroku z 16 lutego 2000 r. (Amann. V. Szwajcaria, skarga nr 27798/95) stwierdził też, że rejestrowanie rozmów to poważna ingerencja w życie prywatne, którą muszą regulować precyzyjne przepisy. Rozporządzenie przygotowane przez Radę Ministrów nie jest jasne.

Podsłuch nie dla każdego

Ponadto, zgodnie z kodeksem karnym, kto w celu uzyskania informacji, do której nie jest uprawniony, zakłada lub posługuje się urządzeniem podsłuchowym, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do dwóch lat.

Profesor Zbigniew Hołda z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka dodaje, że jeśli uczniowie, nauczyciele i pozostali pracownicy szkoły wyrażą zgodę na nagrywanie rozmów, to dyrektor ma prawo zamontować mikrofony. Jednak zgodę musiałaby wyrazić indywidualnie każda osoba przebywająca na terenie szkoły. Stosownego zezwolenia nie może udzielić rada pedagogiczna, rada szkoły, samorząd uczniowski, a nawet wynik wewnątrzszkolnego referendum.

- Gdyby jednak szkoła naruszyła czyjąś prywatność, osoba pokrzywdzona może w procesie cywilnym żądać zaniechania stosowania podsłuchu, a także zadośćuczynienia pieniężnego za doznaną krzywdę - podkreśla Zbigniew Hołda.

Profesor Marian Filar z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu dodaje, że tak uzyskane nagranie nie może być dowodem w jakimkolwiek procesie karnym. Kodeks postępowania karnego ogranicza stosowanie podsłuchu do określonych, najcięższych przestępstw.

Rejestrator nie nagrywa głosu

Resort edukacji twierdzi, że ani jedna szkoła nie dostała dotacji na zestaw z urządzeniami rejestrującymi głos. Z naszych danych wynika jednak, że 70 proc. samorządów ubiegało się o dotację na zakup systemów monitorujących zawierających także urządzenie rejestrujące dźwięk.

Dotację w wysokości 48 tys. zł na system, który ma rejestrować nie tylko obraz, ale także dźwięk, otrzymał m.in. Urząd Miasta w Sochaczewie. Daniel Wachowski, rzecznik prasowy urzędu, wyjaśnia, że miasto złożyło wniosek zgodnie z wytycznymi prezesa Rady Ministrów i Kuratorium.

Zainstalowanie rejestratora dźwięku nie oznacza jednak, że rozmowy będą nagrywane.

- Do tego potrzebny jest jeszcze mikrofon - wyjaśnia Tadeusz Szydłowski, dyrektor firmy Dipol. Jego firma nie sprzedała ani jednego zestawu z mikrofonem.

- Samorządy wiedzą, że ich montowanie jest niezgodne z prawem - mówi Leszek Świtalski wójt gminy Stare Bogaczowice w woj. dolnośląskim.

Samorządy muszą jednak zamawiać zestawy z urządzeniami rejestrującymi dźwięk.

Rząd marnuje pieniądze

Ten wymóg znacznie podraża koszt instalacji. Zgodnie bowiem z rozporządzeniem, dźwięk powinien być rejestrowany w paśmie do 6 tys. Hz. Takie wymagania spełnia tylko 10 proc. urządzeń dostępnych na rynku, które stosuje się w monitoringu imprez masowych. Pozostały sprzęt, znacznie tańszy, rejestruje dźwięki w częstotliwości do 3,5 tys. Hz.

Z naszych informacji wynika, że samorządy zamawiają tańsze rejestratory, bo mają nadzieję, że nikt nie sprawdzi ich parametrów urządzeń, z których szkoły nie będą w pełni korzystać.

- Gdyby resort edukacji zrezygnował z wymogu instalacji urządzeń rejestrujących dźwięk o parametrach przewidzianych dla imprez masowych, systemy do monitoringu mogłyby być tańsze nawet o 20 proc. - podkreśla Tadeusz Szydłowski.

Dzięki temu tylko w tym roku z pomocy mogłoby skorzystać dodatkowo 600 szkół lub placówki, które otrzymały dofinansowanie, mogłyby dostać o 1,6 tys. zł więcej. Wówczas samorządy mogłyby kupić więcej, np. więcej kamer. Obecne przepisy nie pozwalają im jednak oszczędnie wydawać publicznych pieniędzy.

Daniel Wachowski wierzy jednak, że skoro rzecznik zakwestionował przepisy, to Rada Ministrów wyda nowe, niebudzące żadnych wątpliwości.

JOLANTA GÓRA

jolanta.gora@infor.pl