Dyrektorzy szpitali mają wiele problemów z bezwzględnym zakazem palenia w placówkach medycznych. Ustawa antynikotynowa, która obowiązuje od 15 listopada 2010 r., nie zezwala na tworzenie w nich palarni. Pacjenci nagminnie łamią zakaz, wychodząc na papierosa na zewnątrz albo popalając w toalecie. Dyrektorzy przyznają, że są bezsilni, bo nie mają możliwości karania za nieprzestrzeganie przepisów.

– Pacjenci palą w ukryciu, ale nie jesteśmy w stanie z tym walczyć. Żeby wyegzekwować przepisy, każdego pacjenta musiałby pilnować nasz pracownik – mówi Ewa Lewicka, zastępca dyrektora Wojewódzkiego Szpitala dla Nerwowo i Psychicznie Chorych w Świeciu.

Efektu nie przynosi nawet zakazywanie sprzedaży papierosów na terenie szpitala, bo nałogowych palaczy zaopatrują rodziny. Działania szpitali sprowadzają się więc do umieszczania na budynkach i w pomieszczeniach znaków graficznych informujących o zakazie.

Do obowiązujących już prawie dziewięć miesięcy przepisów wagi nie przykłada nawet sanepid. Od początku roku ukarał w całym kraju jedynie pięciu szpitalnych palaczy na łączną kwotę tysiąca złotych. Nałożył też kary na ośmiu dyrektorów za nieoznakowanie szpitali.

Jak twierdzi Jan Bondar, rzecznik głównego inspektora sanitarnego, egzekwowanie zakazu to zadanie dla dyrektorów szpitali, którzy mogą tworzyć odpowiednie przepisy porządkowe, oraz lekarzy, którzy powinni nakłaniać palaczy do terapii antynikotynowej.

W efekcie prawo jest martwe, a zakazu przestrzegają tylko te placówki, które z powodu pacjentów palących w ukryciu miały już kłopoty. W Zespole Zakładów Opieki Zdrowotnej w Cieszynie w lutym doszło do zaprószenia ognia przez pacjentkę. Tylko dzięki szybkiej reakcji personelu pożar się nie rozprzestrzenił. Odtąd ochrona pilnuje, żeby chorzy nie palili na terenie szpitala i otaczającego go parku.

– Za złamanie zakazu pacjent za zgodą lekarza może być nawet wypisany do domu – informuje Dariusz Babiak, rzecznik prasowy ZZOZ w Cieszynie.

Najwięcej kontrowersji budzi zakaz palenia w szpitalach psychiatrycznych. Przebywa w nich dużo osób uzależnionych od nikotyny. Część leczy się na oddziałach zamkniętych i nie może wychodzić na zewnątrz, żeby zapalić. Posłowie Sojuszu Lewicy Demokratycznej chcieli znowelizować przepisy tak, żeby w szpitalach psychiatrycznych można było tworzyć palarnie. Pomysł przepadł w komisji zdrowia. Być może jednak powróci w kolejnej kadencji Sejmu.

– Rozważamy możliwość przywrócenia palarni w szpitalach psychiatrycznych – poinformował „DGP” Andrzej Włodarczyk, wiceminister zdrowia.

Jan Bondar potwierdził, że główny inspektor sanitarny zbiera uwagi do ustawy i planuje jej nowelizację.