Gminy tłumaczą się brakiem pieniędzy i tym, że przepisy nie wskazują żadnego terminu na wywiązanie się z tego zadania. Jedyna sankcja jaka grozi za brak zespołu, to kontrola wojewody.

Brak grup roboczych

Jak sprawdziliśmy, nawet w tych gminach, w których zespoły formalnie działają, zaczynają swoje prace od procedur administracyjnych.

Niezbędne jest bowiem wybranie przewodniczącego, opracowanie regulaminu prac zespołu i wzorów tzw. dokumentów wewnętrznych, m.in. protokołu posiedzenia, karty planu pomocy rodzinie.

Ponadto w wielu zespołach nie zaczęły też działać grupy robocze, które mają zajmować się indywidualnymi przypadkami, w których doszło do stosowania przemocy.

– Do tej pory nikt nie zgłosił się do nas z takim problemem – mówi Krystyna Mikołajczuk, sekretarz zespołu interdyscyplinarnego w gminie Rokitno.

Iwona Chorek, sekretarz zespołu interdyscyplinarnego w Grodzisku Mazowieckim, tłumaczy, że przypadków stosowania przemocy jest wiele, ale nie wszystkie wymagają interwencji zespołu.

– Zwykle wystarczająca jest pomoc pracownika socjalnego, ustaliliśmy więc, że zespół będzie się koncentrował na najtrudniejszych i skomplikowanych sytuacjach. Do tej pory mieliśmy jeden taki przypadek – mówi Iwona Chorek.

Podobnie jest w Sochaczewie, gdzie pomocą dla osoby dotkniętej przemocą zajmie się grupa robocza na spotkaniu we wrześniu.

Kilka grupy roboczych działa natomiast m.in. w Gliwicach i Kocmyrzowie-Luborzycy.

– Na najbliższym posiedzeniu zespołu ich członkowie przedstawią dotychczasowe efekty swoich działań – mówi Katarzyna Kurbiel, przewodnicząca zespołu interdyscyplinarnego w gminie Kocmyrzów-Luborzyca.