statystyki

Tylko co drugi bezrobotny po stażu znajduje pracę. Zmarnowane miliardy

autor: Paweł Jakubczak19.08.2011, 03:00; Aktualizacja: 19.08.2011, 08:32

Zmarnowane miliardy na walkę z bezrobociem. Tylko połowa bezrobotnych po stażu znajduje pracę. Odsetek ten jest taki sam od lat i nie rośnie mimo zwiększenia wydatków na aktywizację

reklama


reklama


Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej zbadało efektywność instrumentów aktywizujących bezrobotnych. Okazało się, że mimo przeznaczenia w 2010 roku na ten cel rekordowo dużych pieniędzy, bo aż 6,4 mld zł, dzięki udziałowi w stażach, szkoleniach czy w pracach interwencyjnych zatrudnienie znalazł tylko co drugi bezrobotny. Podobnie było w poprzednich latach, choć wtedy na ten cel przeznaczono zdecydowanie mniej środków (3 mld zł w 2008 roku).

Wskaźnik efektywności aktywizacji zawodowej od kilku lat utrzymuje się na poziomie około 50 proc. Dzieje się tak niezależnie od sytuacji gospodarczej kraju i kwoty przeznaczonej na ten cel w Funduszu Pracy. Jest on niższy niż w innych krajach Unii Europejskiej, gdzie wynosi około 70 proc. Ciekawe jest to, że państwa unijne mają lepszą efektywność w znajdowaniu pracy bezrobotnym, choć stosują te same instrumenty jak polskie urzędy pracy. Są to szkolenia, staże, dotacje i refundacje dla firm, które stworzą miejsce pracy dla bezrobotnego.

Zdaniem prof. Elżbiety Kryńskiej z Uniwersytetu Łódzkiego dane te potwierdzają małą skuteczność urzędów pracy i pracujących w nich doradców. Zbyt rzadko stosują oni na przykład indywidualne plany aktywizacji wobec bezrobotnych.

– Dla każdego z nich powinny być opracowane programy określające drogę dojścia do zatrudnienia. To jednak wymaga zwiększenia liczby pośredników pracy i doradców zawodowych – tłumaczy prof. Elżbieta Kryńska.

Wiktor Wojciechowski z Forum Obywatelskiego Rozwoju uważa, że dane resortu są zbyt optymistyczne i mogą być zawyżone.

– Resort wskazuje odsetek bezrobotnych, którzy podjęli pracę w okresie do trzech miesięcy od ukończenia szkolenia lub stażu. To za krótko, aby rzetelnie ocenić skuteczność aktywizacji. Po roku wiele z tych osób znów może być bez pracy – przekonuje Wiktor Wojciechowski.

Według Juliana Zawistowskiego z Instytutu Badań Strukturalnych staże czy szkolenia, które mają aktywizować bezrobotnych, często przynoszą odwrotny skutek. Bywa bowiem i tak, że negatywnie wpływają na sytuację na rynku pracy.

– Zdarza się, że przedsiębiorcy zwalniają pracownika, by na jego miejsce przyjąć bezrobotnego na staż finansowany przez urząd pracy – uważa Julian Zawistowski.

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

reklama


Źródło:Dziennik Gazeta Prawna
czytaj więcej w e-DGPczytaj więcej w e-DGP
  • starsza(2011-08-19 20:08) Odpowiedz 00

    To kwestia metodyki!!! Niemożliwe jest zewnętrzne sterowanie człowiekiem!!! Człowieka najpierw należy zapytać o sens jego życia, o cele...jak chce to wszystko osiągnąć...??? A ta wiedza nie jest dostępna tym ludziom bo nikt ich nie informuje o strategii regionalnej ani miejscach pracy...i wielu informacji brak...Najważniejsze aby człowiek miał zaufanie do siebie i do struktur państwowych i regionalnych. A u nas tego wszystkiego brak. Co mamy: totalne zezwierzęcenie w rywalizacji, konkurencja jest jedynym celem samym w sobie. Zginiemy z powodu absolutnego braku współpracy i tworzenia całościowej strategii - jej nitek ciągnących się wzajemnie zadań i planów..Jedyne co jest: to każdy sobie rzepkę skrobie!!! A to posłowie powinni tworzyć cała siec strategiczną tych nitek. Bardzo chciałabym dowiedzieć się o współpracy w strategii naszego Państwa na poziomie sejmu i senatu... ale to chyba nie istnieje, prawda???

  • cd(2011-08-19 20:20) Odpowiedz 00

    To Państwo Polskie a właściwie jego Rządy zniszczyło i nadal niszczy miejsca pracy na szkodę Polski i Polaków - i to Państwo powinno odbudować dziedziny gospodarki, które zniszczono i miejsca pracy zamiast kupować u obcych i importować bezrobocie.

  • AJ(2011-08-19 13:58) Odpowiedz 00

    Do inżynier: więc ty też niedługo będziesz starym ramolem i młodzi będą cię wyzywać,że muszą odprowadzać składki na twoją emeryturę.

  • Poleczka(2011-08-19 13:35) Odpowiedz 00

    A co powiecie na propozycję zorganizowania stażu, po raz kolejny, dla grupy 10 osób stanowisko - zamiatacz , organizator urząd miasta. Raz finansujemy go z unijnej kasy, za pól roku z ministerstwa, a za kolejnych 6 miesięcy z innych środków. Oczywiście stażyści są ci sami, mają ponad 50 lat . Z czego Ci ludzie nazbierają na emeryturę. Za 10 lat trafią do opieki społecznej jako stali podopieczni. Nikt tego problemu nie rozważa. Oglądanie rynku pracy cały czas odbywa się z perspektywy żaby! Ale już za 10 lat kto inny bedzie starostą , burmistrzem ito nie moja sprawa kto tych ludzi nakarmi, kto zapłaci za ich mieszkanie, leczenie... Sami dążymy do odrodzenia się bolszewizmu. Zobaczcie na Londyn i wyciągajcie wnioski. Taka polityka społeczna to jedynie pozorowanie pola walki. Byłam studentką prof. Daneckiego na UW. on otworzył wielu ludzom głowy na problemy społeczne. ale takich ludzi się nie słucha!

  • jolazbiura(2011-08-19 11:31) Odpowiedz 00

    Poleczka ma 100% rację. Niestety to system jest chory i żadne doradca czy pośrednik nic na to nie poradzi. Niestety nadal istnieje w urzędach polityka ucinania wychylajacych się głów. Starosta w wielu powiatach jest bogiem rozdającym bonusy ale tylko tym "grzecznym".

  • bezrobotna(2011-08-19 11:38) Odpowiedz 00

    To święta prawda. Powinno się zlikwidować Urzędy Pracy to trwonienie kasy i inkubatory bezrobotnych. Byłoby więcej kasy na etaty i pracodawcy mieliby za co pensję zapłacić. Apropo staży to z reguły co lepsze oferty to tylko dla swoich,zaś bezrobotnym to co im z brody skapnie byleby tylko statystykę polepszyć że niby coś zrobili ale nie w tym kierunku co trzeba. Wysyłają tam gdzie oni chcą a nie tam gdzie bezrobotni chcieliby z reguły w jakieś bagno.

  • PL4400(2011-08-19 21:45) Odpowiedz 00

    Staże moglyby być bardziej efektywe gdyby choć dawały szanse na zatrudnienie po stażu, a tego nie ma. Takie oferty są przyjmowane od pracodawców przez urzędy pracy. Właśnie skończyłam staż w firmie defakto rodzinnej gdzie bazuje się na stażystach, bo to oni wykonują w firmie wszystkie zaległści jakie tyko mozna im przydzielić, no i bieżące sprawy. Jak stażysta chce się czegoś nauczyć to musi sam o to zabiegać, tak naprawdę nikt nie jest zainteresowany poświęcać mu swój czas pracy żeby go czegoś nauczyć. W firmie której byłam to prace ważne dla firmy wykonują stażyści, ci bardziej chcący i kumaci, bo w firmie rodzine niezleca się odpowiedzialnych spraw. Nie dałaby sobie z nimi rady. Staże są nieefektywne również dla bezrobotnych, którzy prawdziwie chcą zaisnieć na rynku pracy.
    Styl pracy w urzędzie pracy jest koszmarny, karygodnie nieefektywny, w urzędzie do którego muszę się zgłaszać uzyskanie informacji wiarygodnej i rzeczowej to cud. Dlaczego, ponieważ korzystają ze stażystów-osób młodych którzy się uczą i niewiele wiedzą. Jak taka osobą stazysta-doradca zawodowy może stworzyć ścieżkę kariery zawodowej i efektywnie pomóc?!. W moim mieście jest to na porządku dziennym, więc patrząc na osobę bez doświadczenia, która mi doradza, czekam jedynie aż skończy pisać swoje papiery i wychodzę. Panuje pospolity wszechobecny brak kompetencji i nie umiejętność efektywnej komunikacji.

  • B(2011-08-19 22:39) Odpowiedz 00

    Znam przypadki, kiedy w panstwowej jenostce wewnetrzna jak i rownież narzucona polityka nakazuje nie przyjmowac nowych osob, bo za duze koszty są, zatrudnia sie wtedy stazystę, ktory cos tam robi - oczywiście nic odpowiedzilanego, a w tym samym czasie znajomy prezesa potrzebuje się zatrudnić i nie ma z tym najmniejszego problemu. Czy urzedy pracy nie powinny sie zainteresowac takimi sytuacjami? to okradanie panstwa, wykorzystywanie ludzi i pogłębianie różnic społecznych.

  • fedora@onet.pl(2011-08-19 21:24) Odpowiedz 00

    Stażyści wykonują prace za minimalną pensję.Jedni traktują to jako dopust boży,inni nie mogą wykonywać w pracy pewnych zakresach,wymagają opiekuna stażu. Problem leży nie w braku kwalifikacji i doświadczenia w danej branży,ale w braku miejsc pracy. Sporo miejsc blokują pracujący emeryci.

  • eDarek(2011-08-19 22:54) Odpowiedz 00

    Te staże to tylko ściema (są potrzebne inne rozwiązania), a co do emerytów to tak samo, jedni są bezwartościowi i tylko blokują etaty a drudzy są wartościowi i mimo upływu lat idą z postępem choć będąc na stanowiskach kierowniczych dbają o brać emerytów nawet o tych którzy do niczego się nie nadają, a efekt jest taki, że tylko doprowadzają w ten sposób do agonii zakładu pracy zamiast wysłać na emerytury "z powodu postępu techniczno-informatycznego".

  • sylwunia(2011-08-20 00:02) Odpowiedz 00

    polityka wysyłania na staże mije się z celem, gdyż UP nastawione są na wysłanie jak największej liczby osób na staż, tym samym ograniczając długośc stażu - do 3 m-cy, No to może mi ktoś powie jak młodego człowieka z dużymi brakami wiedzowymi (taki poziom szkolnictwa w Polsce) można czegoś nauczyc w 3 miesiące??? bez sensu, lepiej skierowac na staż mniejszą liczbę osób na dłuższy czas, żeby cel stażu został osiągnięty. nie wspomnę iż najczęściej na staż wysyłane sa osoby z mała szansą na znalezienie pracy, np samotne panny z dziecmi bez dobrego wykształcenia i bez ochoty do pracy. i tak wydaje się "nasze" pieniądze

  • Olek K.(2011-08-19 23:30) Odpowiedz 00

    Bo miliardy wkłada się w nowe technologie, firmy, w generowanie miejsc pracy, a nie szkolenia z zakresu asertywności zlecane dla zaprzyjaźnionych firm.
    I jeszcze jedno, prawdziwy premier miast zachęcać swoich poddanych do redukcji zatrudnienia powinien mobilizować do jego wzrostu i rozwoju gospodarczego. To takie działanie na szkodę społeczeństwa.

  • nona(2011-08-19 22:51) Odpowiedz 00

    Osobiście korzystałam z programu stażu. pracodawca powiedział ze mnie nie zatrudni bo będzie starał się o kolejnego stażystę.. parodia

  • Jaro(2011-08-19 10:25) Odpowiedz 00

    Politycy podatkami i przepisami niszczą firmy. Niech urzędnicy i doradcy coś sami wyprodukują, kogoś ubezpieczą, zarobią i zapłacą na wojsko, policje, i całą rzeszę urzędasów. Gwarantuję, że się im odechce działalności i pracowników. Kłapać jęzorem i analizować potrafi każdy ale proponuję zmierzyć się z produkcją chińską, wietnamską mając na karku polskiego robotnika

  • wariat(2011-08-19 10:16) Odpowiedz 00

    Oby jak najszybciej zawaliły się te wszystkie wydumane systemy. Może na gruzach zbuduje się coś lepszego.

  • tak i siak(2011-08-20 07:28) Odpowiedz 00

    Po co ta dyskusja? W tym kraju nikt za nic nie ponosi konsekwencji. Pieniądze wydane na zbożny cel i tyle - zgodnie z obowiązującym prawem...kaduka.

  • pracodawca(2011-08-20 09:24) Odpowiedz 00

    W moim mieście stażyści kierowani są przez PUP najchętniej do wszelakich urzędów, które nie muszą nawet deklarować chęci ich zatrudnienia po zakończeniu stażu, w przeciwieństwie do firm prywatnych. A dla jakiego pracodawcy plusem jest wpisany w CV staż w urzędzie, jeśli kandydat do zatrudnienia podczas stażu np. przystawiał tylko pieczątki na dokumentach przyjmowanych w okienku a nie umie "obsłużyć" segregatora? Nie dziwi mnie więc wskaźnik 50%...

  • elka(2011-08-19 18:44) Odpowiedz 00

    czy wreszcie ktoś zrozumie, że nie są potrzebne szkolenia /wykwalifikowanych ludzi jest dosyć/ brakuje TYLKO miejsc pracy.

  • Ż.(2011-08-19 11:57) Odpowiedz 00

    Zgadzam się z Poleczką, że " (...)Staże to forma, która zakłóciła w Polsce normalne funkcjonowanie rynku pracy.(...)". Składają się na to dwa czynniki, po pierwsze: możliwość "zatrudniania" w ten sposób wielokrotnie różnych osób na jednym stanowisku, powiedzmy na 6 miesięcy osoba A, następnie na 6 miesięcy osoba B, następnie osoba C znowu na 6 miesięcy i tak dalej i tak dalej. Los tych osób które odbyły już staż jest obojętny tak UP jak i "pracodawcy". Moim zdaniem należałoby wyrugować zupełnie instytucję stażu. Chociaż nie doskonałą to o stokroć lepszą formą zatrudnienia dla wielu bezrobotnych byłoby podjemowanie pracy na umowę zlecenie czy dzieło. Przedsiębiorcy nie podejmowaliby wówczas pochopnych decyzji na zasadzie "dają mi pracownika za free, to biorę w ciemno, a nóż się do czegoś przyda", a zatrudnialiby co ważne za swoje środki i w jakimś celu (konkretna praca - zadanie). Dla osób w ten sposób zatrudnionych również byłby to lepszy start, gdyż zdobyłyby konkretną umiejętność w konkretnej firmie na konkretnym stanowisku - późniejsze zatrudnienie na umowę o pracę kandydata który się sprawdził byłoby sensowne dla przedsiębiorcy oraz samego zatrudnianego.
    Wszyscy ponosimy koszty [nie tylko finansowe] związane z generowaniem tego odsetku "osób na stażu" nie bezrobotnych sensu stricto i nie zatrudnionych sensu stricto. Państwo nie powinno generować dla przedsiębiorców stanowisk pracy, tylko dla tego że ma jakieś środki i nie wie jak z nich skorzystać.
    Oczywiście można powiedzieć, że przedsiębiorcy opłaca się przyjąć kogoś na staż - nie płaci nic, a sprawdza konkretną osobę - ale jak wskazali przedmówcy - prowadzi to do nadużyć i wyłudzania środków jakimi dysponują powiaty i pogarszania sytuacji wielu osób - dawanie złudnego poczucia możliwości zatrudnienia i tym samym straty czasu. Stażyści to często osoby bardzo młode niemiłosiernie naiwne i wierzące w pewną ideę powiatowej instytucji rynku pracy.
    Inny ciekawy aspekt to ten o którym już ktoś wspomniał, a mianowicie stażyści w urzędach państwowych - kompletne nieporozumienie. Jaki sens ma odbycie stażu, gdy dla zatrudnienia jakiejkolwiek osoby musi być [co jest rozwiązaniem dobrym] a) stworzone/zwolnione stanowisko pracy, b) środki , c) przeprowadzony -rzetelny- konkurs. Przykładowo w jednostce w której pracuje 12 urzędników dodatkowo przyjmowanych jest na staż 6 stażystów.
    Tym samym marnowane są środki, zatrudnienia zasadniczo nie ma, a stażyści tracą czas, bo być może czegoś się nauczą, ale niestety po 6 miesiącach im się podziękuje.
    Niepokojącym zjawiskiem jest natomiast zamieszczanie w treści ogłoszeń o konkursie na stanowisko urzędnicze zdania treści: "Mile widziane/preferowane osoby, które odbyły staż w tut. sądzie czy urzędzie." - takie organizowanie "konkursu" nie ma wiele wspólnego z całym pomysłem jaki niosła ze sobą ustawa o urzędnikach państwowych oraz ustawa o pracownikach sądów i prokuratury. Zasadniczo jej założeniem bowiem było to, że przyuczenie odbywa się już po wygraniu konkursu i trawa określony czas. Dzisiaj wygląda to w ten sposób, że konkursy wygrywają osoby, które odbywały drzewiej staż w danej jednostce. Takie zabiegi niszczą transparentność zatrudnienia na stanowiskach urzędniczych.

  • jkjh(2011-08-19 07:58) Odpowiedz 00

    Socjalizm "zwalcza" wyprodukowane przez siebie problemy marnując miliardy podatnika.

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!