Osoby trwale bezdomne są często w praktyce pozbawione dostępu do leczenia. Tak uważa rzecznik praw obywatelskich. W liście do minister zdrowia wskazuje co prawda, że są przepisy, które umożliwiają im ubieganie się o pieniądze na świadczenia, ale jednocześnie warunki, jakie muszą spełnić, żeby je dostać, są często dla tej grupy ludzi niemożliwe do spełnia.

Zgodnie bowiem z ustawą zdrowotną osoby nieubezpieczone, które spełniają kryterium dochodowe na podstawie decyzji wójta, burmistrza lub prezydenta, uzyskują prawo do nieodpłatnego leczenia. W takim przypadku koszt świadczeń pokrywa budżet. Natomiast na podstawie ustawy o pomocy społecznej bezdomni mogą ubiegać się o uzyskanie zasiłku celowego, w tym na cele zdrowotne. Tyle że najczęściej w ogóle o taką pomoc nie występują, bo np. nie mogą potwierdzić swojej tożsamości.

Również przedstawiciele szpitali potwierdzają, że bezdomni, którzy do nich trafiają najczęściej, są nieubezpieczeni i bez żadnych decyzji o pokryciu kosztów leczenia.

– W takiej sytuacji pracownik socjalny szpitala występuje sam do samorządu o wydanie decyzji o objęciu ubezpieczeniem – mówi Paweł Obermajer, dyrektor Szpitala Praskiego w Warszawie.

Rocznie tylko ta placówka wydaje na leczenie bezdomnych milion złotych.

Zdaniem rzecznika rozwiązanie tej kwestii wymaga uproszczenia przepisów, a także skrócenia ścieżki dostępu osób nieubezpieczonych i bezdomnych do zakładów opiekuńczo-leczniczych oraz pielęgnacyjno-opiekuńczych.