"DGP": Uchwalona w ubiegłym roku nowelizacja tzw. ustawy rehabilitacyjnej miała przywrócić stabilizację finansową Państwowemu Funduszowi Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych (PFRON). Czy wypłata dofinansowań do pensji niepełnosprawnych pracowników nie jest już zagrożona?

Ich wypłata nie była zagrożona nawet wtedy. Tylko nasz wspólny sukces polegający na przyroście zatrudnienia – bo w systemie dofinansowań przybyło 68 tys. pracowników – spowodował zachwianie zdolności funduszu do realizacji wszystkich zadań. Środki PFRON okazały się ograniczone, a ustawa nakłada obowiązek wypłaty dofinansowań do pensji niepełnosprawnych. Musieliśmy więc dokonać niezbędnych zmian. Sytuacja finansowa PFRON jest dziś stabilna i w kolejnych latach powinna się utrzymać. Mając poczucie bezpieczeństwa, możemy realizować wszystkie zadania, które są zapisane w ustawie. Dodatkowe pieniądze trafiły już do samorządów i organizacji pozarządowych zajmujących się rehabilitacją.

Jeżeli sytuacja PFRON jest stabilna, to czy rząd rozważa odstąpienie od dalszych zmian, które przewiduje nowelizacja, np. stopniowego obniżania dofinansowań do pensji osób z lekkim i umiarkowanym stopniem niepełnosprawności, które zacznie obowiązywać od 2012 roku?

Na kolejne zmiany w ustawie jest zdecydowanie za wcześnie. Nowe przepisy funkcjonują dopiero kilka miesięcy. Poprawiły one sytuację finansową PFRON, ale o ocenę poszczególnych rozwiązań możemy się pokusić dopiero po upływie dłuższego czasu. Zastanawiamy się jednak, czy nie wprowadzić zmian dotyczących art. 22 ustawy o rehabilitacji, czyli ulg we wpłatach na PFRON dla kontrahentów pracodawców osób niepełnosprawnych.

90 proc. firm, które mogły ich udzielać, straciło od 1 stycznia do tego prawo.

Byłem zwolennikiem likwidacji ulg, tak aby wszystkich pracodawców osób niepełnosprawnych obowiązywały takie same zasady dotyczące współpracy z rynkiem. Takie drastyczne działania skrzywdziłyby jednak te przedsiębiorstwa, które są oparte na ekonomii społecznej. One aktywizują osoby z najbardziej dotkliwymi niepełnosprawnościami i bez ulg dla kontrahentów nie miałyby szans przetrwania. A zadaniem państwa powinno być wspieranie właśnie grup specjalnych, z niepełnosprawnościami sprzężonymi.

Czy od przyszłego roku wzrośnie podstawa dofinansowań do pensji niepełnosprawnych pracowników, która jest zamrożona na poziomie minimalnej płacy z 2009 roku?

Poleciłem już PFRON przygotowanie analizy i symulacji, na ile poprawa sytuacji funduszu może się przełożyć na wzrost podstawy dopłat do pensji. Musimy sprawdzić, czy stać nas na wprowadzenie wskaźnika w wysokości minimalnego wynagrodzenia na poziomie z 2010 czy 2011 roku.

Kiedy będzie podjęta ostateczna decyzja?

We wrześniu będzie wiadomo, jaki wzrost możemy wprowadzić.

A czy zrównane zostanie dofinansowanie do pensji niepełnosprawnych zatrudnionych na otwartym i zamkniętym rynku pracy?

Nie jestem przekonany do takiego rozwiązania. Same zakłady pracy chronionej (ZPChr) uważają, że skoro ponoszą większe koszty związane z utrzymaniem przychodni w firmach, dostosowaniem miejsc pracy i innymi obowiązkami wynikającymi z ustawy i rozporządzeń, to dofinansowania nie powinny być zrównane. Jeżeli więc wszystkim pracodawcom mielibyśmy wypłacać taką samą pomoc, na firmy działające na otwartym rynku pracy trzeba byłoby nałożyć takie same obciążenia jak na ZPChr.

Coraz więcej firm w związku ze zmianami ustawy rehabilitacyjnej rezygnuje ze statusu ZPChr. Czy może to doprowadzić do zniknięcia chronionego rynku pracy?

Nie sądzę, aby rynek ten zniknął, bo nie znajdziemy dla wielu grup niepełnosprawnych innego miejsca zatrudnienia i rehabilitacji. Szczególnie jeśli chodzi o grupy specjalne, np. osoby z dysfunkcją wzroku, oraz sprzężonymi niepełnosprawnościami. Nie będzie też likwidacji chronionego rynku pracy, bo obowiązkiem rządu jest dbanie o to, aby te grupy miały zapewnione bezpieczne warunki zatrudnienia. A taką gwarancję daje tylko chroniony rynek pracy.

Czy rząd podejmie działania służące likwidacji pułapki rentowej? Dziś z obawy przed utratą renty niepełnosprawni boją się dorabiać.

Projekt ustawy w tym zakresie, dotyczący rencistów socjalnych, jest w Sejmie, ale ze względu na kalendarz szanse na jego uchwalenie w tej kadencji są niewielkie. Jeśli to się nie uda, będziemy popierać ten projekt w następnym Sejmie. To, że ktoś ma przyznaną rentę, nie oznacza automatycznie, że nie jest zdolny do pracy. Jest wręcz przeciwnie, renta nie wyklucza aktywności, bo jeżeli osoba ma określoną przyczynę niepełnosprawności, to nie wyklucza to jej aktywności w odpowiednich dla niej dziedzinach.

A czy ma sens utrzymywanie obecnej formy warsztatów terapii zajęciowej? Obecnie wprowadzają one na rynek pracy 1 proc. uczestniczących w nich niepełnosprawnych.

Są różne warsztaty terapii zajęciowej (WTZ). Znam takie, które tak prowadzą działalność, że ich uczestnicy podejmują pracę nie tylko w zakładach aktywności zawodowej, ale nawet na otwartym rynku pracy. WTZ powinny być miejscem do aktywnego pobytu, osoba niepełnosprawna ma tam uczyć się codziennych czynności życiowych.

Czyli wysokość wsparcia dla nich nie będzie uzależniona od efektywności ich działań?

To nie jest dobre rozwiązanie, bo WTZ nie jest fabryką, do której należy stosować zasady ekonomicznego rachunku. Trafiają do nich osoby o różnym poziomie niepełnosprawności i samodzielności. W sytuacji gdy do WTZ trafi większość osób o większych trudnościach, nie będzie możliwe wprowadzenie wielu z nich na rynek pracy. W konsekwencji nie otrzymałyby dofinansowania i konieczne byłoby ich zamknięcie. A na pewno nie przewidujemy ich likwidacji.