Wczoraj rząd po raz kolejny nie przyjął projektu rozporządzenia umożliwiającego wykorzystanie środków FRD na wypłaty emerytur. Resort pracy przestrzega, że dotacja budżetu do administrowanego przez ZUS FUS wyczerpie się we wrześniu, dlatego chce wydać z FRD 4 mld zł.

Rozporządzenie ma wejść w życie dwa tygodnie po dacie ogłoszenia, a najwcześniej rząd zajmie się nim 16 sierpnia. To stawia pod znakiem zapytania bezpieczeństwo wypłat świadczeń we wrześniu. Zapytana o to wczoraj przez „DGP” wiceprezes ZUS Mirosława Boryczka uspokaja. – Płynność FUS i wypłata świadczeń jest niezagrożona. Czekamy na przyjęcie rozporządzenia, ale nie będzie problemu, jeśli rząd zrobi to na następnym posiedzeniu, a nawet za dwa tygodnie – mówi.

I tłumaczy: znane są już wstępne dane za 7 miesięcy, więc ZUS już wie, że dotacji z budżetu wystarczy mu na wypłaty świadczeń jeszcze co najmniej na trzy pierwsze tygodnie września, a nie, jak zakładał wcześniej, do początku września. – Możemy też pożyczyć z budżetu nawet 6 mld zł. Mamy też otwarte w bankach linie kredytowe na 5 mld zł i także z nich możemy skorzystać – mówi Boryczka. ZUS planuje, że na koniec tego roku będzie zadłużony w bankach na kwotę 1,6 mld zł, a z budżetu pożyczy kolejne 3 mld. – Z pożyczkami z poprzednich lat na koniec roku będziemy winni budżetowi 13,9 mld zł – mówi prezes.

Ta ilość kół ratunkowych nie świadczy najlepiej o sytuacji naszego sytemu ubezpieczeń. Nie dość, że dostaje ogromne dotacje z budżetu – w tym roku 37,1 mld zł, w przyszłym 40,4 mld zł – musi jeszcze ratować się innymi źródłami finansowania. A system powinien być tak skonstruowany, że wystarcza mu pieniędzy ze składek. – W innym wypadku oczywiste jest, że wydajemy ponad stan – mówi Wiktor Wojciechowski, wiceprezes Fundacji FOR.