Nauczycielom, którzy uczą w szkołach, przysługuje aż 78 dni urlopu. Na tym korzystają pozostali pracownicy szkół, mimo że zatrudniani są już na podstawie kodeksu pracy, a nie Karty nauczyciela. Osobom, które zajmują się obsługą takich placówek, przysługuje w ciągu roku maksymalnie 26 dni wolnego. W praktyce szkoły są one jednak zamykane na dłużej lub ich działanie ogranicza się tylko do pełnienia dyżurów przez pojedyncze osoby. Rodzicom w tym czasie trudno jest np. zapisać dziecko do szkoły lub zdecydować o jego przeniesieniu.

– Gminy najczęściej decydują, jak w czasie wakacji ma funkcjonować szkoła. Natomiast dyrektorzy tych placówek w tym czasie mogą np. zwolnić pracowników ze świadczenia pracy – mówi Andrzej Rafa, dyrektor wydziału strategii edukacyjnej z Kuratorium Oświaty w Katowicach.

Samorządy przyznają, że w wakacje nie są w stanie kontrolować wszystkich placówek.

– Dopiero gdy otrzymałem sygnały od mieszkańców, że przed szkołą rosną chwasty, a na placach zabaw przebywają wandale, doprowadziłem do zdyscyplinowania wszystkich pracowników obsługi, którzy są tam zatrudnieni – mówi Marek Olszewski, wójt gminy Lubicz.

Zgodnie z przepisami dyrektor szkoły może nie tylko dyscyplinować pracowników administracyjnych, ale też skracać wakacje nauczycielom o siedem dni roboczych.

– Już po 20 sierpnia dyrektorzy szkół będą zwoływać rady pedagogiczne, aby m.in. przygotować plan zajęć i zaktualizować tzw. arkusz organizacyjny szkoły – mówi Tadeusz Kołacz, naczelnik wydziału edukacji Urzędu Miasta w Chrzanowie.

W niektórych szkołach dodatkowe dni pracy nauczycieli w wakacje są wykorzystywane częściowo już po zakończeniu poprzedniego roku szkolnego (w czerwcu), a pozostałe bezpośrednio przed 1 września.