zaloguj się do e-DGP
statystyki

W komisjach orzekających o błędach lekarskich może zabraknąć adwokatów

skomentuj

W komisjach wojewódzkich, które mają orzekać o błędach lekarskich, może zabraknąć adwokatów. Wszystko z powodu błędnych przepisów ustawy o prawach pacjenta i rzeczniku praw pacjenta.

Do końca września przedstawiciele samorządów lekarskiego, adwokatów i radców prawnych powinni zgłosić swoich kandydatów do specjalnych komisji wojewódzkich, które w przyspieszonym trybie orzekną, czy w danych okolicznościach doszło do błędu medycznego. Pacjenci poszkodowani podczas leczenia nie będą musieli już iść do sądu. Przewiduje to nowelizacja ustawy z 28 kwietnia 2011 r. o prawach pacjenta i rzeczniku praw pacjenta(Dz.U. nr 113, poz. 660)

Specjalne komisje liczące szesnastu członków mają powstać w każdym województwie. W składzie każdej z nich powinni się znaleźć w połowie członkowie mający wykształcenie medyczne, a w połowie – prawnicze. Ci ostatni mają być reprezentowani przez adwokatów i radców prawnych. Naczelna Rada Adwokacja alarmuje jednak, że w ustawie są błędy, które uniemożliwią skompletowanie pełnych składów komisji.

Ustawa wymaga, aby zasiadający w nich prawnicy byli przez co najmniej pięć lat zatrudnieni na stanowiskach związanych ze stosowaniem lub tworzeniem prawa. A adwokaci, co do zasady, nie mogą pozostawać w stosunku pracy. Ponadto do komisji mają być przez wojewodów powoływani. Tymczasem, jak podkreśla Rafał Dębowski, członek Naczelnej Rady Adwokackiej, zgodnie z kodeksem pracy do zatrudnienia dochodzi również na podstawie powołania.

– To praktycznie eliminuje z komisji wojewódzkich adwokatów. Ci, którzy się zgłoszą, muszą liczyć się z tym, że z chwilą powołania przez wojewodę do składu komisji nie będą mogli wykonywać czynności zawodowych – mówi Rafał Dębowski.

Jego zdaniem nie będzie adwokatów chętnych do orzekania w sprawach o błędy medyczne, a prawników w komisjach będą reprezentować tylko radcowie prawni.

Z zarzutami nie zgadza się Ministerstwo Zdrowia. Piotr Olechno, rzecznik prasowy resortu zdrowia, podkreśla, że nie powinno być problemów z powoływaniem składów komisji, ponieważ przez wymagany od ich członków okres zatrudnienia należy rozumieć każdą formę wykonywania przez nich działalności zawodowej.

– Zamiarem ustawodawcy było objęcie jak najszerszej grupy osób mających odpowiednie kompetencje do zasiadania w komisjach wojewódzkich, w tym również adwokatów – podkreśla.

Komentarze: 1

  • 1: obserwator z IP: 83.19.170.* (2011-08-03 09:23)

    Następny bubel prawny, który miał pomóc choremu społeczeństwu pokrzywdzonemu przez elitę lekarską lekceważącą sobie zdrowie pacjentów. Tą elitę lekarską interesuje tylko szybki i duży zysk. Praca lekarzy na kilku etatach powoduje ich zmęczenie i niechęć do pracy, co objawia się w ich błędach diagnostycznych i przy operacjach na pacjentach.
    Lekarze popełniający takie błędy nie odpowiedzą za nie, gdyż koledzy z tych komisji nie uznają ich działania za błędy tylko za przemęczenie. Czy anestezjolog lub inny lekarz pracujący bez przerwy kilka dni jest wstanie ocenić prawidłowo stan pacjenta leżącego na stole operacyjnym, jeżeli sam anestezjolog jest tylko fizycznie obecny przy tej operacji, a praktycznie myślami jest obecny gdzie indziej.
    Sam doświadczyłem takiego błędnego działania lekarzy.
    Ortopedzi, którzy mieli mi zabieg laparoskopowy w stawie kolanowym w znieczuleniu miejscowym, gdzie miała być znieczulona tylko jedna noga, a ze względu, że anestezjolog nie mogąc znaleźć nerwów w pachwinie znieczulił mnie w kręgosłupie, to ortopedzi nie wiedzieli, na której nodze mieli przeprowadzić zabieg. Kiedy leżałem na stole operacyjnym będąc dodatkowo pod działaniem tzw. "głupiego jasia" ortopedzi zaczęli do mnie mieć pretensje, że nie ogoliłem nogę przed operacją. Tylko dzięki częściowej mojej świadomości uratowało mnie przed wykonaniem zabiegu na lewym kolanie zamiast na prawym, które ogoliłem przed zabiegiem. Dość długo musiałem tłumaczyć tym ortopedom, że ogoliłem prawe kolano, na którym miał być przeprowadzony zabieg. Dopiero moja upartość spowodowała u jednego z ortopedów, zresztą leczącym mnie w tym zakresie i kierującym na ten zabieg, że poszedł i sprawdził kartę zlecenia zabiegu, co mnie uratowało przed zabiegiem na zdrowym kolanie. Ten mój zabieg, który miał za zadanie naprawienia łękotki, ze względu na znaczne opóźnienie działaniami anestezjologa, zakończył się jako zabieg diagnostyczny, gdzie ortopedzi ustalili, że wymagam ponownego zabiegu profilowania łękotki. Po tym zabiegu diagnostycznym wystawili mi zaświadczenie o potrzebie profilowania łękotki.
    W kilka lat później ze względu na narastające dolegliwości zdecydowałem się na ponowny zabieg, ale ze względu na brak możliwości "przerobowych" w tym samym szpitalu zgłosiłem się do prywatnej kliniki.
    W tej prywatnej klinice czekałem dwa tygodnie na zabieg, który przeprowadzono podczas mojej kilku godzinnej w niej obecności. Dwie godziny po zabiegu zostałem zwolniony do domu. Nocą musiałem wzywać pogotowie, gdyż wyłem z bólu. Lekarz z pogotowia zaaplikował mi silny zastrzyk przeciw bólowy i przepisał mi leki przeciwbólowe, gdyż z kliniki zostałem zwolniony bez wypisu po zabiegu, bez recepty na leki przeciwbólowe.
    Jak się okazało ten zabieg w tej prywatnej klinice korekcji łękotki nic nie dał, a wręcz pogorszył stan, gdyż znacznie ograniczył mi ruchomość kolana. Po dwóch latach dowiedziałem się, że ortopeda przeprowadzający mi tą operację (właściciel tej kliniki ortopedycznej) nie miał specjalizacji chirurga ortopedy, a więc nie powinien wykonywać operacji na moim kolanie, a znieczulenie miejscowe wykonywał drugi taki sam towarzyszący w zabiegu ortopeda.
    Zabieg prywatnie miałby kosztować wówczas 3,5 tys. zł, ale został wykonany w ramach NFZ.
    Tak stałem się kaleką za państwowe pieniądze w prywatnej klinice.

Twój komentarz
Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!
Zapisz się na bezpłatny newsletter Gazety Prawnej

Sonda:

Czy prezydent powinien podpisać ustawy reformujące system emerytalny

Wyszukaj w Encyklopedii

Galerie zdjęć

Twarze Biznesu

Zapisz się na bezpłatny newsletter