W 1990 roku do ZUS wpłynął wniosek o rentę z tytułu niezdolności do pracy. Do wniosku zostało dołączone zaświadczenie o zatrudnieniu oraz potwierdzenie wysokości zarobków wystawione przez spółdzielnię mieszkaniową. Lekarz orzecznik ZUS na podstawie przedstawionej dokumentacji medycznej oraz faktycznego stanu zdrowia uznał, że wnioskodawca ma prawo do renty z tytułu niezdolności do pracy oraz dodatku pielęgnacyjnego.

ZUS wydał decyzję przyznającą świadczenie. Dopiero w 2000 roku stwierdzono, że było niesłusznie przyznane. Okazało się bowiem, że rencista nigdy nie pracował w spółdzielni, a złożone przez niego dokumenty są sfałszowane. Zakład zobowiązał ubezpieczonego do zwrotu całej nienależnie pobranej renty wraz z odsetkami na łączną kwotę ponad 38 tys. zł.

Rencista odwołał się do sądu pracy i ubezpieczeń społecznych, który jednak oddalił odwołanie. Wskazał, że ubezpieczony celowo wprowadził w błąd ZUS, przedstawiając fałszywe dokumenty potwierdzające opłacanie składek przez pracodawcę. Ubezpieczony odwołał się do sądu apelacyjnego, utrzymując, że w momencie składania fałszywych dokumentów miał ograniczoną zdolność rozpoznania swoich czynów. Ten jednak nie zgodził się z taką argumentacją.

Jednocześnie w tym samym okresie na podstawie sprawy karnej (mającej związek z wyłudzeniem świadczenia) ubezpieczony został skazany na rok pozbawienia wolności. Zainteresowany złożył kasację od niekorzystnego dla siebie wyroku, próbując przekonać sąd, że wina leży po stronie ZUS, który nie sprawdził złożonych przez niego dokumentów. SN jednak oddalił kasację, przyznając rację sądom wcześniej rozpatrującym sprawy.

– ZUS w takiej sytuacji ma prawo odbierać świadczenia, dbając o pozostałych ubezpieczonych – dodaje Arkadiusz Mirosław, radca prawny.

SYGN. AKT I UK 300/10