statystyki

Fikcyjne wybory dyrektora szkoły

autor: Artur Radwan28.07.2011, 03:00; Aktualizacja: 28.07.2011, 10:28

Procedura wyboru dyrektorów szkół wyłania lojalnych, ale nie najlepszych. Traci na tym jakość kadry i nauczania w danej placówce oświatowej. Prezydent RP chce, aby o wyborze dyrektora decydowała lokalna społeczność.

reklama


reklama


Po wakacjach zarząd nad wieloma szkołami mogliby objąć nowi, wyłonieni w konkursach dyrektorzy. Teoretycznie można go ogłaszać co pięć lat. W praktyce nowy dyrektor jest wybierany dopiero wtedy, gdy jego poprzednik zdecyduje się odejść na emeryturę.

Jeśli wójt jest zadowolony z dotychczasowej pracy dyrektora, wybory na to stanowisko nie są przeprowadzane, nawet gdy są inni chętni. Co więcej jeśli konkurs jest ogłoszony, w praktyce jego przeprowadzenie to czysta formalność. Najczęściej wyłaniany jest bowiem kandydat, którego rekomenduje samorząd. W efekcie jego funkcja ogranicza się do reprezentowania szkoły. Skutki fikcyjnego i przewidywalnego rozstrzygnięcia konkursu na dyrektora odczuwają zatem uczniowie, rodzice, a nawet nauczyciele.

(Nie)obiektywny nabór

Wiedząc, jak w praktyce wygląda wybór dyrektora nauczyciele, rzadko zgłaszają się do konkursu. W przypadku gdy nie ma żadnego chętnego, gmina rekomenduje swojego kandydata. Dla formalności zwraca się tylko o opinie do rady szkoły lub rady pedagogicznej. Jeśli te się sprzeciwią, co w praktyce zdarza się rzadko, nie ma to większego znaczenia, bo ich opinia nie jest wiążąca.

Jeśli jednak konkurs jest przeprowadzany, w komisji powinno zasiąść 8 członków. Trzech reprezentantów ma organ prowadzący szkołę, dwóch – kuratorium, a po jednym rada pedagogiczna, rada rodziców i oświatowy związek zawodowy. Zasada wyboru jest prosta. Przedstawiciele gminy porozumiewają się z przedstawicielami kuratorium i przegłosowują innych członków komisji.

– Najczęściej z kandydatów zostaje wyłoniony ten, którego wskaże wójt, a do tego wystarczy poparcie przedstawicieli kuratorium – potwierdza Krzysztof Baszczyński, wiceprezes Związku Nauczycielstwa Polskiego (ZNP).

Przyjęcie z polecenia

Brak niezależności tak wybranego dyrektora przekłada się na funkcjonowanie szkoły. Najwięcej nieprawidłowości dotyczy szkół podstawowych i gimnazjów w małych miejscowościach. Tam dyrektor musi przyjąć nauczyciela bez kompetencji, którego wskaże mu wójt, lub sam decyduje się na zatrudnienie znajomego, nawet jeśli wie, że nie ma on wystarczających kwalifikacji.

– Docierają do nas sygnały od dyrektorów o takich praktykach – mówi Marek Pleśniar, szef Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Kadry Kierowniczej Oświaty, zrzeszającego kilka tysięcy dyrektorów szkół.

Podkreśla, że winę za to ponoszą też samorządy, bo na takie stanowisko wyznaczają swoich protegowanych, a nie dopuszczają innych kandydatów, którzy są bardziej kompetentni do wykonywania zawodu.

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

reklama


Źródło:Dziennik Gazeta Prawna

Polecane

  • ewa(2011-08-04 22:27) Odpowiedz 10

    Dyrektora powinno wybierać tylko i wyłącznie grono pedagogiczne w tajnym głosowaniu.

  • nauczyciel(2011-07-28 18:06) Odpowiedz 00

    Autor artykułu nie poczytał prawa?
    Zgodnie z zapisami ustawy o systemie oświaty dyrektorów wyłania w drodze konkursów
    Art. 36a. 1. Stanowisko dyrektora szkoły lub placówki powierza organ prowadzący szkołę lub placówkę.
    2. Kandydata na stanowisko dyrektora szkoły lub placówki wyłania się w drodze konkursu. Kandydatowi nie można odmówić powierzenia stanowiska dyrektora.
    3. Wymogu przeprowadzania konkursu na stanowisko dyrektora nie stosuje się do szkół i placówek publicznych prowadzonych przez osoby fizyczne lub osoby prawne niebędące jednostkami samorządu terytorialnego.
    4. Jeżeli do konkursu nie zgłosi się żaden kandydat albo w wyniku konkursu nie wyłoniono kandydata, organ prowadzący powierza to stanowisko ustalonemu przez siebie kandydatowi, po zasięgnięciu opinii rady szkoły lub placówki i rady pedagogicznej.

    Jeżeli do konkursu nie zgłasza się żaden kandydat, to coś znaczy...
    Może zatem pogonić takiego wójta, który nie potrafi zachęcić mnóstwa świetnych kandydatów do walki o ten stołek?

  • była dyrektorka(2012-06-12 20:10) Odpowiedz 00

    jestem po konkursie ,mojej konkurentce pozwolono pleść androny przez 45 min, dla mnie braklo czasu ..skócono merytoryczne wystąpienie -3 programy unijne w trakcie realizacji , bo komisyja zaczęła się łamać .Wcześniej wójt wezwał przed posiedzeniem komisji obydwa związki _chyba byli niepewni kuratorium ...i przegrałam ALE JESTEM WOLNA !!!..nie będę zwalniać ,nie będę produkować masy bzdetnych sprawozdań ...wyjdę o ludzkiej porze z roboty ,nie przejmę się awarią kotła ,kaloryferów .MOŻE NALEŻY PODZIĘKOWAĆ ustawiaczom konkursów ...hm

  • dobro kiedys zwyciezy(2012-01-19 22:31) Odpowiedz 00

    W wiekszych gminach tez niestety stanowisko dyrektora jest stanowiskiem politycznym, ma to miejsce w Bialymstoku, moge sie zalozyc ze w tym roku nic sie nie zmieni.

  • Goca(2011-08-11 23:13) Odpowiedz 00

    W Polsce nie ma wyboru dyrektora szkoły ale jest nabór związany czynnie z układami.Sprawa kumoterstwa czystego nepotyzmu i bezprawia która dawno powinna być rozwiązana.Nauczyciele boją się ,rodzice boją się a władze samorządowe załatwiają na stoliku lub pod stolikem i jest gorzej jak za komuny.

  • abc(2011-08-01 16:38) Odpowiedz 00

    Dyrektorka szkoły podstawowej po 3 tygodniowej, prywatnej podyplomówce z zarządzania i bez konkursu. Efekty już są. Na wywiadówce szkolnej alkoholem podziękowała rodzicom uczniów za współpracę. Wie o tym gmina i kuratorium. Pani zamiast skruchy szantażuje rodziców uczniów, którym to się nie podoba i którzy mają czelność mówić o tym głośno.

  • admingminny(2011-08-01 10:20) Odpowiedz 00

    Nie narzekajcie na samorządy. Popatrzcie, co robią dyrektorzy szkół w majestacie prawa. Zatrudniają w pierwszej kolejności członków dalszej i bliższej rodziny. Miód placowy i przywilejowy wynikający z postkomuszej KN spijają tzw. "rodziny nauczycielskie". Dyrektor ma nadzór nad żoną, córką, synem, bratową, zięciem i synową - wszyscy nauczyciele!!! I to w jednej szkole!!! Jak się czuje pozostałe grono i jakie są efekty nauczania - wszyscy widzą. Ale dyrektor działa w granicach prawa "oświatowego". Uregulujcie status dyrektora - który jako nauczyciel sam siebie zatrudnia, wystawia sobie delegacje, gwiżdże na burmistrza i jego polecenia - bo takie są przepisy. Tolerujące samowolkę, nepotyzm, tumiwisizm.

  • Sam(2011-07-28 23:59) Odpowiedz 00

    Nie ulegajcie mitom . Szkoły prywatne czy samorządowe nie rozwiążą żadnych
    problemów tak jak problemów szpitali nie rozwiązała ich komercalizacja.
    W dużych aglomeracjach nie ma chętnych na stanowisko dyrektora w związku z tym że pieniądze na tym stanowisku są małe a odpwiedzialność bardzo duża.
    Sam byłem świadkiem podobnych "łapanek" w Warszawie gdzie przystąpienie do konkursu proponowano po kolei kilku osobom i każda odmawiała.
    Nauczanie jest procesem trudnym i bardzo wymagającym . Moja córka za namową swojej mamy pragnąc podtrzymać rodzinne tradycje podjęła pracę nauczyciela w szkole podstawowej . Po roku ku rozpaczy mamy porzuciła pracę kwitując to tak że czasy Judymów dawno się skończyły a nic tak człowieka nie upokarza jak praca za grosze. I w tym jest problem że mimo podwyżek w oświacie młody człowiek po studiach może zarobić tam na początek trochę ponad tysiąc złoty na rękę . Córka w kolejnej pracy dostała 3 tyś . Od mieszania herbata nie zrobi się słodsza , trzeba dosypać cukru i to dużo.
    Dziś podano że średnia płaca w górnictwie to 5700 . Od czasów Edwarda Gierka nic się nie zmienia , jak górnik zarabiał dużo tak zarabia , jak nauczyciel był biedakiem tak jest nadal . I tyle .

  • krys(2011-07-28 21:06) Odpowiedz 00

    re: .kaz 13 - zgadzam się z Tobą z 100%
    Autor artykułu ma rację !!!
    To nic, że dyrektor jawnie łamie prawo.Ważne ,że mierny ale wierny. Ma papracie władz i dba o własny interes.Prawo sobie, władza sobie . Nie liczy się uczeń i pracownicy , oni traktowani są jak przedmioty, ważne,że ilościowo istnieją. Jest źle pod tym względem.
    To wszystko - to wielki pic na fotomontaż .
    nauczycielu - nie ucz ojca dzieci robić.

  • kaz(2011-07-28 19:08) Odpowiedz 00

    Jestem pracownikiem oświaty i wiem że konkursy to fikcja bo kto jest większym czopkiem ten otrzymuje funkcję dyrektora. Dyrektor powinien być tylko dwie kadencje a nie jak jest w tej chwili , że siedzi do emerytury. Zmienić zasady naboru, konkursu I TYLKO DWIE KADENCJE bo niektórym dyrektorom to miesza sie w głowach bo wiedzą że przejdą.A n-le i pracownicy pozostali boją sie odezwać gdyż mają później prze... w pracy bo dyrektor to pan i władca.fefefefe

  • v1p3r(2011-07-29 08:56) Odpowiedz 00

    16: Sam zgadzam się, mimo, że procentowo podwyżki duże, ale ja wolę dostać 2% przy zarobkach 7000zł niż 7% zarabiając 2000zł

  • JK(2011-07-28 07:32) Odpowiedz 00

    Sposób wyłaniania dyrektora szkoły, to jedna z niedoróbek refom oświaty prowadzonych od początków lat 90 XX wieku. Sprawdza się przede wszystkim w dużych gminach, gdzie nie jest to stanowisko polityczne. W dużej części małych i biednych gmin to łup polityczny. Ale wyłanianie dyrektorów przez kuratoria to zły pomysł, gdyż w większości te instytucje zatrudniają osoby, które nigdy nie były dyrektorami, więc nie mają pojęcia o kierowaniu szkołą. Kadencyjność to zaklinanie rzeczywistości. Co ma zrobić po 2 kadencjach dyrektor ? Zmienić zawód ? Czy członkowie służby cywilnej też mają kadencyjność ? A może wprowadzimy przepis, że posłem i senatorem też można być tylko przez 2 kadencje.

  • do 3:(2011-07-28 14:32) Odpowiedz 00

    oj zdziwilbys sie jak wiele jeszcze mozna zepsuc w Polsce!
    Polak potrafi!
    Poki co jedziemy w dol po rowni pochylej!

    Ale tak wladzy latwiej - otepialym i zastraszonym spoleczenstwem latwiej sterowac.

  • niezalezny(2011-07-28 13:13) Odpowiedz 00

    A może zamiast kadencyjności dyrektora wprowadzić kadencyjność wójta:-) - sprawa kumoterstwa rozwiazana.
    Pan Baszczyński nie ma zielonego pojecia o pracy dyrektora szkoły. Nie przyszło mu do głowy, że wprowadzając kadencyjność zdemotywuje sie dyrektora do pracy. Przez pierwsza kadencje dyrektor bedzie sie starał a w drugiej, zwłaszcza w połowie drugiej juz mu będzie rybka - bo i tak kończy sie kadencja.
    Kierowanie szkoła to proces długofalowy, wymagajacy stabilizacji. Wiedza jaka posiadzie dyrektor w pierwszych latach pracy jest bezcenna.
    Ale to Polska ... i kazdemu sie wydaje, ze dyrektorem moze byc kazdy.
    Przekrety przy konkursach? - a od czego sa instytucje kontrolujace poczynania komisji konkursowych?
    Wypowiedzi w tym artykule to kompromitacja "znawców" oświaty.

  • Pan Rzecki(2011-07-28 12:25) Odpowiedz 00

    Może wreszcie, w kontekście przytoczonych tutaj informacji, ktoś zajmie się BARBARĄ KOŁAKOWSKĄ z LO im. Mikołaja Kopernika w USTCE. To, co wyprawia przytoczona dyrektorka przechodzi wszelkie pojęcie!

  • alik(2011-07-28 09:36) Odpowiedz 00

    popieram A kodeks pracy a więcej pieniędzy w budżecie w tym kryzysie. KN to relikt komunistyczny który powinien nie istnieć , ciekaw jestem czy w Uni też tak jest, obawiam się że nie.Pieniądzy jest dużo tylko trzeba sie wziąć do rzetelnej roboty i nie będzie brakować na emerytury

  • alik(2011-07-28 09:32) Odpowiedz 00

    popieram A kodeks pracy i kasy będzie więcej w budżecie w tym kryzysie KN to relikt komunistyczny a my już żyjemy w kapitaliźmie,ciekaw jestemm czy w krajach UNI też tak jest , obawiam się że nie . A my znowu będziemy narzekać że nie ma pieniędzy . One są i to duże tylko weźmy się do rzetelnej roboty.

  • Też mi odkrycie(2011-07-28 08:54) Odpowiedz 00

    Kiedy skończyłem "zarządzanie w oświacie" w krótkim okresie zostałem zmuszony do odejścia z tej instytucji. Po prostu nie uwzględniłem kolejności rzeczy. Najpierw trzeba wejść w lokalne układy, czyli na orbitę potencjalnych dyrektorów, a później dorabiać formalne kwity, a ja najpierw skończyłem ten kierunek, no i później to już wszystko potoczyło się według popularnego w tym wypadku scenariusza. Próbowałem się odwoływac do kuratorium, ale to wszystko psu na budę. A moje odwołanie lokalny związkowiec z ZNP skwitował, że po tym co zrobiłem to " nie ma dla mnie miejsca w tej lokalnej oświacie". Było to 8 lat temu i jak widać nic się nie zmieniło.

  • q-ku(2011-07-28 09:16) Odpowiedz 00

    to nieprawda panie dziennikarzu: "W praktyce nowy dyrektor jest wybierany dopiero wtedy, gdy jego poprzednik zdecyduje się odejść na emeryturę."
    konkursy są BARDZO często - nawet gdy nie trzeba

  • A.(2011-07-28 08:40) Odpowiedz 00

    Szkoły powinny być społeczne lub prywatne... a najlepiej jedne i drugie. Nauczyciele zatrudniani na podstawie kodeksu pracy... Wraz z odejściem karty nauczyciela poprawi się finansowanie oświaty... a dyrektorem będzie właściciel szkoły lub osoba wyznaczona przez niego.
    Poziom kształcenia jest już tak żenujący, że niewiele można już zepsuć.

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Polecane