Co więcej w ubiegłym roku kolejny wniosek w tej sprawie do TK złożył prokurator generalny. Niektóre gminy ograniczyły więc wysyłanie wniosków o odebranie prawa jazdy lub przestały je wysyłać. Problemy mają też starostowie, bo dłużnicy od ich decyzji odwołują się do sądów. A te na podstawie wyroku trybunału nakazują zwrot dokumentów.

Eksperci wskazują, że Sejm musi jak najszybciej zmienić przepisy, bo jeżeli nie zrobi tego do końca kadencji, prace nad ustawą trzeba będzie rozpocząć na nowo. A to oznacza, że na podstawie przepisów, które kwestionował TK, nadal będą odbierane prawa jazdy.

Straszak na dłużników

Teresa Piotrowska, poseł PO i przewodnicząca nadzwyczajnej podkomisji, która zajmie się nowelizacją, zapewnia, że zostanie ona uchwalona jeszcze przed wyborami.

– Jej wcześniejsze rozpatrzenie nie było możliwe ze względu na liczbę ustaw, jaką zajmowała się komisja – dodaje.

Przygotowana przez resort pracy nowelizacja wprowadza m.in. tryb odwoławczy dla dłużnika jeszcze przed skierowaniem wniosku do starosty. Brak takiej możliwości zarzucał TK w swoim wyroku. Ponadto wprowadzone zostaną dodatkowe kryteria, od których będzie uzależnione odebranie tego dokumentu, m.in. długotrwała bezskuteczność egzekucji oraz częściowe płacenie alimentów. Ta zmiana ma służyć realizacji konstytucyjnej zasady proporcjonalności.

Na zmianę przepisów czekają też gminy, które obawiają się, że kolejny wyrok TK spowoduje, że zatrzymywanie prawa jazdy przestanie w ogóle być możliwe. Tymczasem właśnie to działanie zdaniem samorządów często najskuteczniej mobilizuje dłużników do płacenia alimentów.

– Wielu dłużników zgłasza się do nas i zgadza na przeprowadzenie wywiadu alimentacyjnego dopiero, gdy trafi do nich wniosek o zatrzymanie tego dokumentu – mówi Bogumiła Podgórska, kierownik działu świadczeń rodzinnych i alimentacyjnych MOPS w Katowicach.

Dodaje, że dotyczy to zwłaszcza tych rodziców, dla których posiadanie prawa jazdy jest niezbędne do pracy, np. kierowców.

Potwierdza to Liliana Dąbrówka z MOPS we Wrocławiu. Zwraca też uwagę, że wniosek o zatrzymanie prawa jazdy przynosi lepsze efekty niż kierowanie wniosku do prokuratury. Tam najczęściej są one umarzane ze względu na małą szkodliwość społeczną.

Powtórzone przepisy

Problemy związane z zatrzymywaniem prawa jazdy są spowodowane tym, że wydany w 2009 roku wyrok dotyczył niekonstytucyjności art. 5 ustawy z dnia 22 kwietnia 2005 r. o postępowaniu wobec dłużników alimentacyjnych oraz zaliczce alimentacyjnej (Dz.U. nr 86, poz. 732 z późn. zm.). Jednak w momencie orzekania przez TK ustawa ta już nie obowiązywała. Od 1 października 2008 r. zastąpiła ją ustawa z 7 września 2007 r. o pomocy osobom uprawnionym do alimentów (t.j. Dz.U. z 2009 r. nr 1, poz. 7 z późn. zm.). W art. 5 zawiera ona jednak taką samą procedurę zatrzymywania prawa jazdy, jaką zakwestionował trybunał. W związku z tym nowy wniosek o jego zbadanie złożył prokurator generalny.

Większość gmin, kierując się tym, że wyrok TK dotyczył nieobowiązujących przepisów, dalej zwraca się do starostów o zatrzymywanie prawa jazdy dłużnikom. Część zdecydowała się jednak w ogóle nie składać takich wniosków.

– Czekamy na zmianę przepisów, zwłaszcza że pierwsze wnioski, które kierowaliśmy po wyroku TK, były przez wydział komunikacji odrzucane – mówi Katarzyna Jureko, kierownik działu świadczeń rodzinnych i alimentacyjnych MOPS w Sopocie.

Zwrot dokumentu

Niektórzy rodzice, którym po wyroku TK zabrano prawo jazdy, odwołują się do samorządowego kolegium odwoławczego, a następnie do sądu administracyjnego. Te zaś przyznają rację dłużnikom. Takie orzeczenie wydał m.in. WSA w Łodzi 5 maja tego roku (III SA/Łd 40/11). Uznał, że skoro nowa ustawa zawiera normę analogiczną do zamieszczonej w uznanym za niekonstytucyjny przepisie (o zaliczce alimentacyjnej), to również nowe przepisy należy uznać za sprzeczne z konstytucją (w tym zakresie). Podobną argumentację przedstawił WSA w Gliwicach (II SA/Gl 706/10) oraz we Wrocławiu (III SA/Wr 217/10).

– Mimo że sąd ma prawo zawiesić postępowanie do czasu rozstrzygnięcia dokonanego przez trybunał, to w wymienionych wyżej przypadkach żaden się na to nie zdecydował. Powoływały się one natomiast na zasadę nadrzędności konstytucji – zwraca uwagę prof. Marek Chmaj, konstytucjonalista z Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego.

Dodaje, że kolejny wniosek do TK oraz linia orzecznicza sądów wskazują, że Sejm nie powinien dłużej zwlekać ze zmianą przepisów.