Jeśli roczny wzrost PKB przekroczyłby 3 lub 4 proc., szybciej też rosłoby minimalne wynagrodzenie za pracę, tak aby w jak najkrótszym czasie wyniosło połowę przeciętnego wynagrodzenia (obecnie wynosi ono 40 – 41 proc. średniej płacy). Jeżeli wzrost PKB nie będzie tak duży, pensja minimalna byłaby ustalana na obecnych zasadach.

Tak wynika z obywatelskiego projektu zmiany ustawy o minimalnym wynagrodzeniu za pracę, który przygotował NSZZ „Solidarność”. Gdyby przepisy te obowiązywały już dziś, minimalne wynagrodzenie za pracę w 2012 r. musiałoby wynieść co najmniej 1591 zł (43,9 proc. przeciętnego wynagrodzenia), a nie 1500 zł, jak zaproponował rząd. Podpisy pod projektem nowelizacji ustawy zbierano podczas wczorajszej demonstracji zorganizowanej przez NSZZ „Solidarność”.

– Ich zbieranie zakończy się 20 lipca tego roku. Wtedy skierujemy projekt do Sejmu – mówi Wojciech Gumułka, rzecznik przewodniczącego Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność”.

Do 15 lipca Komisja Trójstronna ma czas na wynegocjowanie wysokości płacy minimalnej w przyszłym roku. W razie braku kompromisu wyniesie ona 1500 zł, czyli tyle, ile zaproponował rząd.