Sądy pracy w pierwszej kolejności będą musiały rozpoznawać pozwy pracowników, którzy odwołają się od wypowiedzenia umowy o pracę i będą domagać się przywrócenia do pracy lub przywrócenia poprzednich warunków pracy i płacy albo odszkodowania za nieuzasadnione lub niezgodne z przepisami zwolnienie. Tak wynika z przygotowanego przez Ministerstwo Sprawiedliwości projektu nowelizacji kodeksu postępowania cywilnego. Przewiduje on też, że wyroki sądu pierwszej instancji uznające wypowiedzenie umowy o pracę za bezskuteczne oraz wyroki przywracające pracownika do pracy będą natychmiast wykonalne. Nawet więc jeśli pracodawca będzie chciał złożyć apelację do sądu wyższej instancji w tej sprawie, po wyroku sądu rejonowego będzie musiał przywrócić podwładnego do pracy.

- Musi też mu wypłacać za ten czas wynagrodzenie, choć nie ma żadnej pewności, że odzyska je, jeśli wygra sprawę w apelacji - mówi Henryk Michałowicz, ekspert Konfederacji Pracodawców Polskich.

Z kolei prof. Małgorzata Gersdorf, prorektor Uniwersytetu Warszawskiego, podkreśla, że przepisy nie precyzują, na jakiej podstawie pracodawca będzie mógł rozwiązać stosunek pracy z podwładnym, jeśli wygra w postępowaniu apelacyjnym.

- Nie wiadomo także, co ma zrobić pracodawca, który rozstał się z pracownikiem na przykład z powodu utraty zaufania do niego, a sąd pierwszej instancji nakazał mu przywrócić podwładnego do pracy - dodaje prorektor UW.

Jej zdaniem pracodawcy będą mieli wtedy prawo do zwolnienia pracownika z obowiązku wykonywania pracy. Ponadto nadanie klauzuli wykonalności wyrokom sądu pierwszej instancji będzie wpływać na postępowania apelacyjne i w praktyce wprowadzi zasadę jednoinstancyjności postępowań w tego typu sprawach.

- Sądom apelacyjnym trudno będzie orzekać, że poprzednia instancja wydała zły wyrok i przywrócona już do pracy osoba powinna ponownie opuścić zakład pracy - mówi prof. Małgorzata Gersdorf.

Ministerstwo Sprawiedliwości tłumaczy, że zmiana ta ma na celu ochronę praw pracowników. W trakcie długotrwałych procesów przed sądami pracy są oni bowiem często pozbawieni środków utrzymania, a prowadzone w tym czasie restrukturyzacje w firmach uniemożliwiają im powrót do pracy.

Argumenty ministerstwa podzielają związki zawodowe. Andrzej Radzikowski, wiceprzewodniczący OPZZ, podkreśla, że trudno wyobrazić sobie powrót niesłusznie zwolnionego pracownika do firmy po kilkuletnim procesie.

Dlatego resort proponuje też, aby sprawy z powództwa pracowników, dotyczące m.in. uznania bezskuteczności wypowiedzenia o pracę oraz odszkodowania za nieuzasadnione lub niezgodne z przepisami zwolnienia pracowników, były rozpoznawane (poza wyjątkami) przez sądy w ciągu trzech miesięcy od dnia złożenia pozwu. Resort sprawiedliwości nie tłumaczy jednak, czy pod użytym słowem kryje się konieczność zakończenia procesu i wydania orzeczenia w tym terminie, czy też jedynie rozpoczęcia pierwszej czynności procesowej przed sądem. Wykładnia językowa i uzasadnienie ministerstwa, które chce przyspieszyć postępowania w sprawach dotyczących prawa pracy, przemawia raczej za pierwszą z wymienianych interpretacji.

- Nie widzę żadnego powodu, dlaczego to sprawy z zakresu prawa pracy miałyby być uprzywilejowane i rozpatrywane szybciej od innych - mówi Henryk Michałowicz.

Jego zdaniem nowe przepisy mogą być uznane za niekonstytucyjne, bo przecież obywatel w każdej sprawie ma prawo do postępowania przed sądem w odpowiednim terminie. Podkreśla też, że sprawy dotyczące prawa pracy są zazwyczaj skomplikowane.

- Zmiana ta nie wzmocni pozycji pracownika przed sądem. Na fachową obsługę prawną stać bowiem częściej pracodawców, a w przypadku szybko przeprowadzanych procesów często ma ona decydującą rolę - mówi prof. Małgorzata Gersdorf.

Eksperci podkreślają, że bardzo kontrowersyjna jest też propozycja, zgodnie z którą jeśli pracownik podlegający szczególnej ochronie przed wypowiedzeniem (np. z tytułu rodzicielstwa lub działalności związkowej) zażąda przywrócenia do pracy lub uznania wypowiedzenia za bezskuteczne będzie musiał być zatrudniony co najmniej do wydania orzeczenia w pierwszej instancji.

- Takie zabezpieczenie zmierzałoby do zaspokojenia roszczenia jednej ze stron, a to jest niezgodne z kodeksem postępowania cywilnego - mówi Małgorzata Gersdorf.

Obecnie trwają konsultacje społeczne projektu.

326 tys. pozwów do sądów pracy złożyli pracownicy w 2004 roku

79 tys. w I półroczu tego roku

ŁUKASZ GUZA

lukasz.guza@infor.pl