Tylko 89 euro stypendium dostaje od państwa przeciętny polski żak. Tymczasem Norweg – 1799 euro, prawie 7 tys. zł. Polscy studenci to tytani pracy – tak przynajmniej wynika z najnowszych badań Eurostudent, w ramach których sprawdzano kondycję ekonomiczną studentów we wszystkich krajach Unii.
Publikacja: 20 czerwca 2011, 03:00 Aktualizacja: 25 czerwca 2011, 10:54
Według raportu polski żak w trakcie studiów licencjackich na naukę i pracę poświęca łącznie 50 godzin tygodniowo. Jeszcze więcej na studiach magisterskich – aż 53 godziny. To plasuje nas na drugim miejscu europejskiego rankingu, zaraz za Portugalczykami, których tydzień nauki i pracy wynosi odpowiednio 55 i 56 godzin.
Polski student nie ma za to sobie równych, jeżeli chodzi o czas poświęcony na pracę zarobkową. W trakcie studiów licencjackich pracuje 19 godzin tygodniowo, 11 godzin poświęca na naukę, a 21 spędza na wykładach i ćwiczeniach. Na studiach magisterskich jest to odpowiednio 25, 10 oraz 18 godzin. Ta pracowitość przekłada się na realne zyski, choć są one znacznie niższe niż w przypadku studentów z innych krajów Europy.
Polscy żacy mieszkający z rodzicami notują wpływy o równowartości 310 euro miesięcznie (średnia unijna wynosi 430 euro) i 60 proc. tej grupy deklaruje, że są to samodzielnie zarobione przez nich pieniądze. 15 proc. jest utrzymywana przez rodzinę. Studenci mieszkający poza domem rodzinnym mają 583 euro wpływów (średnia dla UE wynosi 850 euro). Aż 38 proc. zapytanych studentów przyznaje, że praca zarobkowa stanowi ich główne źródło dochodów. Studenci utrzymujący się z pomocy stypendialnej stanowią w obu przypadkach kilkuprocentową grupę. W przeciwieństwie do np. Holendrów, Maltańczyków czy Szwedów, z których co drugi żyje z pomocy państwa.
To wynik tego, że polski system stypendialny jest jednym z najbiedniejszych w Europie. Polski student może liczyć średnio miesięcznie na 89 euro pomocy z kasy państwa. Jest to trzeci od końca wynik. Na Słowacji i Węgrzech student dostaje 111 euro, w Niemczech 384 euro, a w Norwegii aż 815 euro.
To niestety nie koniec złych wieści dotyczących polskiego systemu stypendialnego dla studentów. Raport wskazuje, że pomoc tę pobiera 31 proc. studentów o wysokim statusie społecznym, a jeśli chodzi o studentów o niskim statusie społecznym – już tylko 29 proc.
Aż jedna piąta polskich studentów swój status subiektywnie odczuwa jako niski. Już w najbliższym roku akademickim ma to zmienić wchodząca w życie reforma szkolnictwa wyższego.
– Nowe zasady pomocy lepiej odpowiedzą na potrzeby uboższych studentów i zagwarantują skuteczniejsze wsparcie państwa. Nowe prawo znacząco zwiększy liczbę studentów otrzymujących stypendium socjalne, pomoc ta będzie także wyższa. Szacujemy, że dzięki nowym regulacjom nawet 50 tys. studentów więcej niż do tej pory uzyska stypendia socjalne – zapewnia minister nauki i szkolnictwa wyższego Barbara Kudrycka. Co się zmieni?
Przede wszystkim podział 1,5 mld zł puli na stypendia. Do tej pory proporcje między środkami na stypendia naukowe i socjalne wynosiły 50 do 50. Od 1 października 2011 roku będzie to 40 proc. i 60 proc. W nowelizowanej ustawie zapisano też podniesienie o 30 proc. górnego progu dochodu, uprawiającego do ubiegania się o stypendium socjalne. W roku 2009/2010 próg dochodu na osobę w rodzinie wynosił 602 zł. Tylko osoby, które potrafiły udokumentować taką lub niższą kwotę, mogły liczyć na pieniądze od państwa. W nadchodzącym 2011/2012 będzie to 782 zł. Z tej pomocy będą mogli korzystać studenci uczelni publicznych i niepublicznych.
Za co komu stypendium
Zgodnie z ustawą Prawo o szkolnictwie wyższym student może otrzymywać następujące formy wsparcia finansowego: stypendium socjalne, stypendium specjalne dla osób niepełnosprawnych, zapomogę, stypendium rektora dla najlepszych studentów oraz stypendium ministra za wybitne osiągnięcia. Jeżeli studiuje na kilku kierunkach, pomoc może otrzymywać tylko z jednego – wskazanego przez siebie – miejsca. Łączna pomoc nie może przekroczyć 90 proc. najniższego wynagrodzenia asystenta na wyższej uczelni. W przyszłym roku akademickim będzie to ok. 1700 zł brutto.
źródło:
Dziennik Gazeta Prawna
1: stud z IP: 91.214.0.* (2011-06-20 06:29)
polski student i polski absolwent w tym kraju niczym się nie różni od niewolnika. dają się wykorzystywać na maxa, bo przecież tego wymaga robienie kariery w polskim wydaniu. ludzie zaczijcie się w końcu cenić, bo inaczej polski dziki kapitalizm was zniszczy!
2: PSUDOSTUDENCI z IP: 95.48.163.* (2011-06-20 07:54)
@ stud & @ studentka - 95 % polskich gimnazjalistów robi teraz matury. 50 % licealistów robi teraz licencjaty. Po czym idzie toto do pracy i nie jest w stanie niczego samodzielnie sklecić, nawet wodę na kawę potrafi przypalić. Gdzie się podziały te wszystkie głąby kapuściane, które kiedyś zimowały po kilka lat w jednej klasie ? Kupują sobie magisterki. Bo w szkołach przechodzą do następnych klas z pałami, bo na maturze mają się wstrzelić w schematy a nie pisać od siebie, bo studia w dętych szkółkach są płatne więc jak by wyrzucili takiego nieuka to by kasy nie zarobili. I jeszcze toto ma czelność żądać stypendium !!! Potem ogłasza się nabór do roboty to nie ma z czego wybierać bo sami "magistrzy specjalnej troski" się zgłaszają, mający problem z gramotnym skleceniem prostego pisemka.
3: Michał z IP: 95.51.103.* (2011-06-20 08:11)
To jeszcze porównajcie ilu jest studentów w Norwegii a ilu w Polsce. Będziecie mieli jeden z powodów dlaczego w Norwegii jest takie stypendium.
4: frtr z IP: 77.254.93.* (2011-06-20 09:42)
W Polsce jest 240 tys. bezrobotnych absolwentów uczelni wyższych. ..Zamiast studiować w Polsce byle jakie kierunki i ...zasilać liczbę bezrobotnych, trzeba studiować poza Polską i tam pracować na swoje utrzymanie.Studia są bezpłatne w UE...Wybieranie studiów dla studiów...to strata pieniędzy i głupota!!!
5: 007KAL z IP: 212.160.184.* (2011-06-20 09:52)
Problem - moim zdaniem - nie jest jednowymiarowy. Polski student jest "polski", więc jego stypendium jest związane z tym, jak bogata jest III RP, a ona jest biedna, ciągle na dorobku a dodatkowo jest mistrzem Europy w marnowaniu prawie wszystkiego - w tym zapału młodych do "zdobywania dyplomów".. Zamiast zadbać, aby chęć posiadania dyplomu szła w parze z posiadaniem wiedzy oraz umiejętności, które przydadzą się w Polsce Pani Minister od szkolnictwa wyższego ma Idę Fix, że Polsce potrzebnych jest 3-4 światowej klasy uniwersytetów, które będą kształcić geniuszy, którzy łatwo znajdą pracę ... w USA, w Zjednoczonym Królestwie itp., bo nasza gospodarka nie dorosła do "bycia innowacyjną". Przy okazji zupełnie kiedyś przyzwoite uczelnie, które potrafiły wyprodukować sensownego magistra inżyniera dzisiaj oszczędają głównie na "laboratoriach" i produkują inżynierów, którzy umieją "symulować"... Na przykład - dla tak wykształconego elektryka - ~230V w gniazdku, to sinusoida, a nie np. coś, co może zabić, podpalić, ale również robić coś dobrego..
6: starsza z IP: 83.25.91.* (2011-06-20 10:41)
Nikt nie potrafi "wyprodukować" dobrego specjalisty!!!Powyższa informacja pokazuje jedno kryterium- tylko finansowe, niby warunkujące "produkcję" dobrego studenta. A co to znaczy dobry student? Nikt nie zajmuje się badaniami fokusowymi, bo to wymaga to nie tylko innego spojrzenia na problem tworzenia warunków samodzielnego rozwoju człowieka ale warunkiem jest współpraca we wspólnych obszarach badań fokusowych. Tylko my niestety nie dość, że nie wiemy jak "produkować" aktywnego poznawczo i niezależnego człowieka, który sobie stawia zadania w zaplanowanej strategii zmian, to rywalizujemy we wszystkich obszarach jakie są dla ludzi warunkiem dla ich rozwoju. Brutalna walka jest bezwzględna, niszczy nas wszystkich. Obszar podziału, np: zdolny- niezdolny; na które to programy są wielkie pieniądze...a jak ustalić kto jest zdolny a kto jest niezdolny???To grozi wielkim bezprawnym ingerowaniem w niezależność człowieka... Człowiek myśli że "po swojemu" - mając władzę pokona cały kosmos...a my jesteśmy TYLKO MALEŃKĄ CZĘŚCIĄ KOSMOSU, który ciągle nam robi niespodzianki pokazując jak niewiele wiemy nie tylko o kosmosie ale także o człowieku.
7: k.w. z IP: 46.204.5.* (2011-06-20 11:06)
Od kiedy to polski student otrzymuje stypendium w EURO? Płaci za utrzymanie w euro czy w złotych? Studiowałam (AGH) już dość dawno ale miałam 42 do 48 godzin zajęć tygodniowo; w którymś semestrze zajęcia odbywały się nawet w sobotę. Ten artykuł to jakiś bełkot wprowadzający zamieszanie.
8: Krzysiek z IP: 194.29.137.* (2011-06-20 11:13)
@ Michał
Średnie stypendium w Norwegii to wg dalszej części artykułu 815€. Biorąc pod uwagę koszty życia w Norwegii nie jest to kwota równoważna 3000zł w Polsce. I wcale nie taka kosmiczna, jak mogłoby się wydawać. No i nie ma co porównywać Polski do Norwegii.
9: zawodowki z mgr z IP: 41.220.46.* (2011-06-20 11:49)
wykladowca na uczelni to przewaznie jej absolwent bez pomyslu na zycie, bez praktyki w biznesie i bez wiekszych ambicji aby zmieniac swiat. Zostaje to to na uczelni i potem szkoli nastepnych sobie podobnych. Najbardziej zadufany w sobie jest doktor. Przewaznie ma prace zerzniete i sprytnie przemieszane i wielkie aspiracje aby inni na niego pracowali. Dzis wyzsze szkoly to zwykle zawodowki z wydluzonym czasem nauki z 2 do 5 lat. Produkuja takich samych tumanow jak za czasow PRL, tyle, ze na do widzenia daja swiadectwo z MGR.
10: Ch z IP: 193.5.216.* (2011-06-20 13:46)
Polski student przeznacza na nauke i prace 50h tygodniowo, drugi w Europie. Troche sie zawiodlem ze w GP wypisujecie takie bzdury. Robi sie tutaj onet. Tak sie sklada ze studiowalem przez 5 lat na jednej z czolowych polskich uczelni i skonczylem rowniez magistra na jednym z angielskich uniwersytetow. Moze jakby policzyc wszystkie godziny na wyklady i cwiczenia to wyjdzie ze polski student tak duzo czasu spedza ale jestem ciekaw kto na wszystkie wyklady chodzi. W przeciwienstwie do Anglii w Polsce na studiach sie imprezuje przez wiekszosc roku (oraz na boku oczywiscie pracuje zarobkowo). Uczy sie troche przed egzaminami (albo i sciaga na egzaminach) w sesji. Ewentualnie jak jakis glupi projekt jest do zrobienia. Polskie uczelnie i polscy naukowcy sa na poziomie miernym w porwnaniu do wiekszosci szkol europejskich i nie wiem skad sie biora ciagle te mity ze jest inaczej. Skoro polscy studenci tacy pracowici i genialni to dlaczego nie mamy zadnego Nobla od tylu lat. Prosze was
Czy pracodawca musi osobiście dostarczyć do ZUS zaświadczenie o przychodzie

Zakład Ubezpieczeń Społecznych daruje właścicielom firm niektóre zaległości. Wnioski o umorzenie powinni móc składać także wspólnicy spółki.