- Holendrom nie mam nic do zarzucenia. Zawsze oszukiwali nas polscy pośrednicy – opowiada gazecie Magda, która od czterech lat pracuje w Holandii. Jak mówi, zmorą są nielegalne agencje pośrednictwa pracy.

Holendrzy szacują, że niemal połowa z 12 tys. działających u nich agencji pracy tymczasowej jest niezarejestrowana i oszukuje pracowników, płacąc im za mało lub wcale.

Potwierdza to opowieść Magdy, która wspomina, że przez pierwsze pięć tygodni pracowała bez wypłaty, na obiad dostawała wrzątek i musiała posiłkować się kostkami rosołowymi z Polski. W drugiej pracy za miesiąc przy taśmie w śmierdzącej masarni otrzymała 350 euro. - Polak, który nas zatrudniał, kpiąco wyjaśnił, że to standardowe holenderskie stawki. Odeszliśmy – opowiada Magda.