ZUS tak zrobił, mimo że kobiety spełniały wszystkie warunki do otrzymania świadczenia, a pracodawcy opłacali za nie składki na fundusz emerytur pomostowych (FED). Osobom w takiej sytuacji nie pozostaje nic innego, jak dochodzić swoich praw przed sądem. Tak też zrobiły suwnicowe.

Takie działanie ZUS zarówno pracodawcy, jak i związki zawodowe uważają za niedopuszczalne. Ich zdaniem organ rentowy przekroczył swoje kompetencje.

Niepewne świadczenie

– Wszyscy są zszokowani decyzją ZUS, bo ta oznacza, że każdy pracownik wykonujący prace w szczególnych warunkach może się znaleźć w podobnej sytuacji jak suwnicowe. Te spełniły wszystkie warunki niezbędne do otrzymania emerytury pomostowej, a teraz są bez pracy i emerytury – mówi Jerzy Goiński, przewodniczący NSZZ „Solidarność” ArcelorMittal Poland.

To efekt tego, że odmowę przyznania prawa do emerytury pomostowej suwnicowe otrzymały dopiero po zwolnieniu się z pracy, kiedy już czekały na świadczenie.

Zaskoczona zachowaniem ZUS jest także Wiesława Taranowska, wiceprzewodnicząca OPZZ.

– Nigdy w czasie prac nad ustawą o emeryturach pomostowych nie padło nawet zdanie, aby ZUS miał prawo kwestionować ryzyka występujące na konkretnym stanowisku pracy – mówi.

Zdaniem związkowców ZUS próbuje przywłaszczyć sobie nieswoje kompetencje. Ustawa o emeryturach pomostowych zakłada bowiem, że pracodawca wspólnie z pracownikami oraz działającymi w firmie związkowcami ustala wykazy stanowisk, na których jest wykonywana praca w szczególnych warunkach lub o szczególnym charakterze. – To właśnie wpis do ewidencji pracowników wykonujących prace w szczególnych warunkach jest podstawą do ubiegania się o emerytury pomostowe – teraz i w przyszłości.

W przypadku sporów między pracownikiem a pracodawcą prawo do kontrolowania ewidencji, wykreślania stanowisk lub ich dopisywania ma Państwowa Inspekcja Pracy (PIP).

– Ustawa nie zakłada, żeby ZUS miał prawo do sprawdzania prawidłowości oceny ryzyka stanowiska. Jedyną instytucją jest Państwowa Inspekcja Pracy – mówi Andrzej Węglarz, przewodniczący Związku Pracodawców Przemysłu Hutniczego.

Inspekcja takie kontrole przeprowadza po otrzymaniu skargi od pracownika.

Obowiązkowe składki

Za każdego pracownika wpisanego do ewidencji pracowników wykonujących prace w szczególnych warunkach i o szczególnym charakterze pracodawca musi zapłacić składki w wysokości 1,5 proc. pensji. Średnio jest to wydatek około 90 zł miesięcznie.

Jak podkreśla Bogdan Kubiak z NSZZ „Solidarność”, firmy muszą płacić dodatkowe składki także za pracowników, którzy nigdy nie otrzymają emerytury pomostowej, bowiem pracę w szczególnych warunkach lub o szczególnym charakterze rozpoczęli po wejściu w życie reformy emerytalnej, czyli po 1 stycznia 1999 r. Pracodawców już taka sytuacja denerwuje, bowiem składkę traktują w kategoriach dodatkowego podatku. Jednak dopiero odmowa przyznania emerytury pomostowej pracownikom, którzy spełnili wszystkie ustawowe wymagania, wywołała ich prawdziwe oburzenie.

– Nie może być tak, że my płacimy składki, a ZUS sam decyduje, kto ma prawo do emerytury pomostowej – mówi Andrzej Węglarz.

Zwraca uwagę, że pracodawca, płacąc dodatkowe składki za osoby zatrudnione w szczególnych warunkach lub o szczególnym charakterze, potwierdzają uprawnienia takiej osoby do emerytury pomostowej.

– Skoro ZUS przyjął składki, nie ma podstaw do odmowy przyznania świadczenia – uważa Andrzej Węglarz.