Na stole negocjacyjnym pojawiła się jeszcze jedna propozycja ze strony związków: by nie wprowadzać minimalnego wieku uprawniającego do pobierania świadczenia. Można by je dostać po 25 latach służby, czyli nawet w wieku 45 lat. Za to miałyby zostać wprowadzone różne przeliczniki wysokości emerytury za każdy rok uprawniający do świadczenia. Np. piloci, komandosi, żołnierze z misji zagranicznych czy policyjni agenci pracujący pod przykryciem mieliby po 25 latach służby znacznie wyższą stopę zastąpienia, czyli relację emerytury do ostatniej pensji, od ich kolegów z innych rodzajów służby.

– Takie rozwiązanie upraszcza system i uwzględnia zastrzeżenia różnych resortów, które chciały preferencji dla pewnych grup – mówi Antoni Duda, szef Federacji Związków Zawodowych Służb Mundurowych.

Wobec tej ostatniej propozycji rząd jest sceptyczny. – Musiałby być inny sposób wyliczania emerytury, który silniej zachęcałby do dłuższej służby. Wolimy, by minimalny wiek emerytalny był określony – przyznaje Michał Boni, szef zespołu doradców premiera.

Rząd ma przeliczyć wszystkie warianty i 5 lipca dać związkowcom odpowiedź, czy zgadza się na ich propozycje. Data kolejnych negocjacji przesądza, że bez względu na wynegocjowane warunki będą je wprowadzali życie nowy parlament i rząd. Teraz możliwe jest wyłącznie zawarcie porozumienia, które stanie się podstawą do przygotowani ustawy po wyborach.