Trzy dni temu spółka Przewozy Regionalne (PR) odwołała w województwie śląskim około 20 pociągów. Do pracy nie przyszło bowiem co najmniej kilkunastu maszynistów, którzy wzięli urlopy na żądanie lub dostarczyli zwolnienia lekarskie. Spółka nie dostała od związków zawodowych żadnego pisma w tej sprawie, z którego wynikałoby, że usprawiedliwiona, ale nagła nieobecność w pracy maszynistów to rodzaj nieformalnej akcji protestacyjnej. Trwa w niej jednak spór zbiorowy, który ostatnio wszedł w etap mediacji.

– Urlop na żądanie nie może być wykorzystywany do przeprowadzenia nieformalnego strajku, bo oznaczałoby to, że został on wykorzystany niezgodnie z przeznaczeniem. Pracownicy nadużyliby w takim przypadku swojego prawa podmiotowego – tłumaczy prof. Krzysztof Rączka, dziekan Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego (WPiA UW).

Podkreśla, że pracodawca może z góry zapowiedzieć, że nie uznaje żądania urlopu, jeśli ma być on wykorzystany w innym celu niż ten, dla którego jest on udzielany (czyli odpoczynku od pracy).

– Znam sprawę, w której pracownicy zrezygnowali z wykorzystania urlopu jako nieformalnego strajku właśnie w wyniku ostrzeżenia pracodawcy, że będzie traktował takie rozwiązanie jako nadużycie prawa i wyciągnie wobec podwładnych konsekwencje – dodaje dziekan WPiA UW.

Aby zapobiec wykorzystywaniu prawa do wypoczynku do prowadzenia nielegalnego strajku, Pracodawcy RP przedstawili w Sejmie propozycje zmiany przepisów kodeksu pracy w tej sprawie. Zaproponowali m.in., aby o chęci skorzystania z urlopu na żądanie pracownik musiał uprzedzić pracodawcę na dzień przed jego rozpoczęciem. Tylko wtedy pracodawca ma szanse przygotować się na nieobecność pracownika (np. poprzez zorganizowanie zastępstwa). W przeciwnym razie nadal może się zdarzać, że firmy nie mogą świadczyć swoich usług w danym dniu z powodu nagłych urlopów pracowników. Sejmowa komisja Przyjazne Państwo do tej pory nie przygotowała jednak projektu nowelizacji przepisów w tej sprawie.