• Już w styczniu 2008 roku Narodowy Fundusz Zdrowia ogłosi przetargi na obsługę Rejestru Usług Medycznych
  • W pierwszym półroczu przyszłego roku fundusz rozpocznie wydawanie pacjentom elektronicznych kart
  • Dzięki RUM wydatki na leczenie mają być lepiej kontrolowane, a NFZ liczy na ograniczenie nadużyć

NOWOŚĆ

W ciągu dwóch najbliższych lat NFZ zamierza zakończyć budowę ogólnopolskiego Rejestru Usług Medycznych - dowiedziała się GP. Już w styczniu 2008 r. ogłosi przetargi na obsługę poszczególnych elementów systemu. Powinny zostać rozstrzygnięte do końca marca. Wtedy okaże się, kto zajmie się m.in. wyprodukowaniem ponad 38 mln elektronicznych kart ubezpieczenia zdrowotnego, które od czerwca będą wydawane pacjentom. Do końca 2009 roku trafią do wszystkich Polaków. Na początku karty posłużą do identyfikacji danych personalnych jej posiadacza. Umożliwi to na przykład umówienie się na wizytę do lekarza. Docelowo dzięki kartom pacjenci nie będą musieli się martwić, jaki dokument przedstawić, aby potwierdzić prawo do świadczeń zdrowotnych. Na karcie znajdą się też na przykład dane związane z przepisywanymi lekami. NFZ uważa, że dzięki RUM wydatki na świadczenia zdrowotne będą lepiej kontrolowane. Ma to też ograniczać ich nadużywanie.

Na Śląsku z kartą

NFZ zapowiada, że tworząc ogólnopolski rejestr oprze się na doświadczeniach śląskiego oddziału NFZ. Tam elektroniczny RUM działa już od 2001 roku pod nazwą START. Na Śląsku ponad 5 mln ubezpieczonych w NFZ ma już własne karty ubezpieczenia zdrowotnego.

- Jest to karta chipowa, gdzie są zapisane dane osobowe jej posiadacza. Tylko jej posiadanie umożliwia korzystanie ze świadczenia zdrowotnego - mówi Jacek Kopocz, rzecznik prasowy śląskiego oddziału NFZ.

Na podobnych zasadach ma działać ogólnopolski system RUM. Dzięki karcie NFZ będzie mógł identyfikować pacjenta, a na przykład szpital lub przychodnia potwierdzić fakt zgłoszenia się przez niego na wizytę. Dlatego czytniki kart początkowo będą tylko w rejestracjach placówek medycznych. Jednak, jak podkreśla Andrzej Strug, dyrektor departamentu informatyki w NFZ, docelowo pojawią się też w gabinetach lekarskich.

- Dzięki temu lekarz będzie mógł zarejestrować wystawienie pacjentowi recepty czy zwolnienia lekarskiego - mówi Adam Kozierkiewicz z Instytutu Zdrowia Publicznego w Krakowie.

NFZ zapowiada, że wydawanie kart pacjentom rozpocznie się już w połowie 2008 roku. W ciągu najbliższych dwóch lat stopniowo trafią do wszystkich osób ubezpieczonych w funduszu. Pacjent posiadający kartę nie będzie więc musiał przedstawiać w przychodni czy szpitalu żadnych dodatkowych dokumentów (np. ZUS RMUA) potwierdzających, że jest ubezpieczony w NFZ.

- Odciąży to również pracodawców, którzy nie będą musieli wystawiać pracownikom dokumentów potwierdzających na przykład regularne opłacanie składki - podkreśla Andrzej Strug.

NFZ wspólnie z Ministerstwem Spraw Wewnętrznych i Administracji zakłada ponadto, że w przyszłości funkcje karty ubezpieczenia zdrowotnego będą spełniać dowody biometryczne, do wydawania których przygotowuje się resort.

Adam Kozierkiewicz zauważa jednak, że problemem może się okazać koordynacja takiego działania.

- Nie wiadomo, w jakiej perspektywie czasu dowody biometryczne mogłyby jednocześnie pełnić funkcję karty - mówi Patrycja Hrynkiewicz, rzecznik prasowy MSWiA.

Przetargi już od stycznia

Zanim ruszy system RUM, a NFZ rozpocznie wydawanie elektronicznych kart, fundusz musi ogłosić przetargi, które pozwolą na uruchomienie jego poszczególnych elementów. NFZ chce, aby przystąpiła do nich jak największa liczba firm komputerowych i informatycznych.

- Będzie kilka przetargów na poszczególne elementy systemu. W ten sposób chcemy uniknąć uzależnienia funduszu i RUM od jednej czy dwóch firm - mówi Andrzej Strug.

Już w styczniu mają ruszyć pierwsze procedury przetargowe. Następnie w ciągu trzech miesięcy zostaną wyłonione firmy, które zajmą się budową poszczególnych jego elementów. Jak zapewnia NFZ, oddzielny przetarg na pewno zostanie ogłoszony na wyprodukowanie ponad 38 mln kart ubezpieczenia zdrowotnego. Zdaniem Andrzeja Smętka, dyrektora handlowego Unicard, firmy zajmującej się produkcją kart elektronicznych, jeden producent może zapewnić wyprodukowanie tak dużej liczby kart.

- Oczywiście przy założeniu, że proces ten będzie rozłożony w czasie - podkreśla Andrzej Smętek.

Firma nie wyklucza też, że przystąpi do przetargu na ich dostarczenie.

NFZ zakłada, że koszt wyprodukowania, naniesienia danych personalnych ubezpieczonych na kartach oraz ich dystrybucja wyniesie ponad 300 mln zł. Jedna karta ma kosztować 8 zł. Na uruchomienie całego rejestru NFZ zamierza przeznaczyć ponad 420 mln zł. Dla porównania przyszłoroczne przychody NFZ są planowane na kwotę 51 mld zł. Jego wojewódzkie oddziały będą musiały rozbudować dotychczasowe systemy informatyczne. Fundusz zakłada, że nie powinno to generować dodatkowych kosztów, bo będzie to robione w znacznej części w ramach już podpisanych umów serwisowych. Jedynie na nowe elementy będą ogłaszane przetargi.

Wydatki szpitali i przychodni

Natomiast dla świadczeniodawców wprowadzenie RUM oznacza dodatkowe koszty. Właściciele placówek ochrony zdrowia będą musieli we własnym zakresie zakupić czytniki kart. NFZ szacuje, że koszt jednego czytnika wyniesie od 60 do 200 zł. Dodatkowo będą musieli zakupić nakładkę do oprogramowania, którym już posługują się w rozliczeniach z funduszem, która umożliwi im odczytywanie danych z kart i ich weryfikację.

Nawet 5 mld zł oszczędności

Rejestr Usług Medycznych ma przede wszystkim umożliwić ocenę, jak wydawane są pieniądze w systemie ochrony zdrowia. Dzięki informacjom zbieranym przez świadczeniodawców fundusz będzie wiedział, gdzie leczą się pacjenci, jakie leki są im wypisywane przez lekarzy, czy je kupują i ile na to wydają.

- Od momentu uruchomienia RUM, na Śląsku nie było żadnych znaczących nadużyć związanych z udzielaniem świadczeń zdrowotnych. Wszystkie ewentualne nieprawidłowości fundusz jest w stanie bardzo szybko zidentyfikować - podkreśla zalety rejestru Jacek Kopocz.

Według różnych danych, gdyby system RUM został wprowadzony w całej Polsce, rocznie mogłoby to przynieść oszczędności w wysokości około 10 proc. wszystkich wydatków na ochronę zdrowia. To kwota około 4-5 mld zł.

DOMINIKA SIKORA

dominika.sikora@infor.pl