Z sondażu przeprowadzonego przez Instytut Badawczy Randstad i TNS OBOP na grupie kilkuset przedsiębiorców wynika, że w ciągu trzech ostatnich miesięcy dodatkowe benefity dla pracowników wprowadził co drugi z nich. Co więcej od początku roku 40 proc. firm podniosło pensje pracowników, a w najbliższym czasie chce to zrobić co piąte badane przedsiębiorstwo. Co czwarte zamierza też zwiększyć zatrudnienie. Zatrudniać będą: przemysł, firmy produkcyjne oraz sektor sprzedaży.

– Na poprawę warunków zatrudnienia mogli liczyć nie tylko pracownicy obszarów przygranicznych, ale w całej Polsce – mówi Agnieszka Bulik z zarządu Randstad.

A to oznacza, że przedsiębiorcy nie obawiają się odpływu pracowników na niemiecki czy austriacki rynek pracy. Jedynie 1 proc. respondentów przyznało, że miało sygnał o tym, że ich pracownicy chcą odejść i wyjechać do Niemiec. Aż 86 proc. zapytanych przez TNS OBOP z takim problemem się nie spotkało.

– Należy wkrótce spodziewać się ożywienia na rynku pracy. Po pierwszym kwartale można było zaobserwować większe wydatki inwestycyjne przedsiębiorców, którzy w okresie kryzysu zgromadzili na kontach ok. 170 mld zł. Wyniki za drugi kwartał wskażą, czy była to chwilowa tendencja, czy mamy do czynienia z dłuższym trendem – mówi Piotr Rogowiecki, ekspert Pracodawców RP.

Dodaje, że na rynek pracy musi też wpłynąć 4-procenowty wzrost PKB. W jego ocenie w skali roku można spodziewać się spadku bezrobocia poniżej 11 proc. Obecnie wynosi ono 12,2 proc. – Ale nawet teraz, gdy na rynku pozostają 2 mln bezrobotnych, pracodawcy mają problem z pozyskaniem odpowiednich pracowników, dlatego tych sprawdzonych i wyszkolonych wolą zatrzymywać przy sobie – wyjaśnia.

Tak robi śląski producent materiałów wybuchowych firma Nitroerg, która jeszcze pod koniec 2008 r. była zagrożona likwidacją. – Po ponad dwóch latach zamrożenia wróciły premie, pakiet świadczeń socjalnych oraz szkolenia. Chcemy utrzymać fachowców, którzy wypracowują zyski dla zakładu – mówi Elżbieta Ciaś, kierownik HR w Nitroerg.